niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 74

CZYTASZ = KOMENTUJESZ !
Będziemy bardzo wdzięczne 
Rozdział ze specjalną dedykacją dla Aguszy!
Miłego czytania! ;3 Ps. Przeczytajcie notkę pod rozdziałem. :)

Dryń. Dryń. Dryń.
Dzwonek do drzwi w domu chłopaków tylko się nasilał. Jednak nikt nawet nie myślał o tym, aby wstać. Wszyscy byliśmy okrutnie zmęczeni. Popatrzyłam się błagająco na Harry'ego.
- Nie! Victoria, nawet o tym nie myśl! Nigdzie nie wstaję! Zasnę po drodze do tych drzwi. - powiedział, po czym ponownie zamknął swoje oczy. Danielle leżała wtulona w Liam'a i o czymś sobie rozmawiali. To samo robili Eleanor i Louis. Amandę i Niall'a wcięło jakiś czas w kuchni, natomiast Zayn siedział kompletnie nieobecny po mojej lewej stronie. Chyba gdyby dom zaczął się palić to by tego nie zauważył. Ale z nich popieprzone lenie! Pomału wstałam i ruszyłam do wejścia. "Kurwa! Nie pali się!" Po chwili przekręciłam zamek i spojrzałam na naszego gościa.
- Waliyha?! - zdziwiłam się. Co ona tuta robi?! Czemu ona wygląda, jakby wcześniej płakała?! Na dźwięk mojego głosu momentalnie wzdrygnęła. Wyglądała, na co najmniej przerażoną. - Wejdź. Proszę. - powiedziałam, zanim ona zdążyła zareagować. Najwidoczniej wszyscy usłyszeli mój krzyk, ponieważ wszyscy znajdowali się koło mnie. Dziewczyna z lekkim lękiem w oczach zaczęła oglądać nasze twarze, dopiero, gdy wzrok stanął na Zayn'ie, troszeczkę się uspokoiła.
- Przyszłam pogadać. Bo, ja mam problem. - szepnęła, bawiąc się przy tym swoimi chudymi palcami. Zaciągnęła rękaw swojego swetra do połowy długości swych dłoni. Nie wiem czemu, ale poczułam jakiś dziwny uścisk, gdzieś głęboko w moim sercu. W samym jego centrum. To był bardzo znajomy widok. To samo zachowanie. Bawienie się palcami, unikanie wzroku drugiej osoby, z którą się rozmawia, rozglądanie się po pomieszczeniu, aby upewnić się, że jest się w nim w pełni bezpiecznym. Popatrzyłam się w jej oczy, na których powierzchni zauważyłam warstwę świeżych łez. Miałam wrażenie, że zaraz się popłacze i to na dobre. Rozglądnęłam się w około. Wszyscy stali w kompletnym bezruchu.
- Co się stało? Czy to coś poważnego? Możemy ci jakoś pomóc? - pierwszy z naszej grupy przełamał się Liam. Podejrzewam, że wszyscy byli w niezłym szoku. Ja natomiast obawiałam się najgorszego. Tak, jak mam w swoim zwyczaju. Zawsze spodziewam się tych złych rzeczy, chociaż wcale tak nie musi być, prawda? Nie zawsze tak jest. Mogło stać się coś, ale nie koniecznie cholernie złego. Nie mogę mieć wiecznie czarnych scenariuszy. Mam tylko nadzieję, że moja wyobraźnia płata sobie figle, a ja mam po prostu jakąś popieprzoną paranoję. Nie chciałabym, aby komuś przytrafiło się to samo co mi. Nie życzę tego nawet najgorszemu wrogowi. Dosłownie nikomu. Nie wiem jak, ale usłyszałam jak dziewczyna bardzo głośno wciągnęła powietrze, po czym cofnęła się o pół kroku do tyłu, wpadając przy tym na drewniane drzwi.
- Yyy... Spokojnie. Poczekajcie chwilę. Jeszcze nie ściągnęła kurtki, ledwo weszła do domu, a wy już ją zasypujecie pytaniami. Niech się rozbierze, a ja jej zrobię herbatę i jakieś kanapki, bo pewnie jest zmęczona i głodna po podróży. Chodź, i usiądź sobie wygodnie na kanapie. - powiedziałam bardzo szybko, aby zdążyć przed "atakiem" całej reszty, po czym delikatnie się do niej uśmiechnęłam, co też siostra Zayn'a odwzajemniła. Jednak miałam wrażenie, że ten uśmiech był zdecydowanie wymuszony. Widziałam to w jej oczach. One były pochłonięte ciemnością i smutkiem. Wszyscy poszli do salonu, natomiast ja udałam się do kuchni. Trzęsącymi się rękoma, wyciągnęłam potrzebne rzeczy na kanapki oraz herbatę. Ręce niemiłosiernie mi drżały. "On wygląda jak ja. Tak samo." Kiedy chwyciłam nóż i zaczęłam kroić pomidory, miałam wrażenie, że ostrze przejedzie po moich palcach. Pośpiesznie zrobiłam to co miałam, po czym wróciłam do salonu, gdzie panowała grobowa cisza. Podałam jedzenie dziewczynie, mało co na nią tego nie wywalając.
- Ej, ludzie. No bez przesady. Nawet na stypie jest weselej. Chcecie usłyszeć jakieś żart? Na przykład o blondynkach? Znam ich całkiem sporo. - Lou chciał rozładować atmosferę, jednak nie bardzo mu to wyszło. Miał dobre intencje. Wszyscy tylko czekali, aż brunetka skończy jeść. Zjadła tylko jedną kanapkę i resztę oddala Niall'owi, mówiąc, że więcej nie może. Oczywiście, Horan, jak to Horan, przyjął podarunek bez żadnej chwili wahania. Kromka chleba z talerza zniknęła w ciągu ułamka sekundy.
- A więc? Co się stało? - zapytał ją, już lekko zdenerwowany i zniecierpliwiony Mulat. Chodził w tę i we w tę za kanapą. - Mama dzwoniła do mnie. Martwi się, wszyscy się martwią. Była cała podenerwowana i płakała. W ogóle wie, że tutaj jesteś? Pewnie zaraz umrze na zawał, gdy się dowie, że cię nie ma w Bradford. Podobno od kilku tygodni nie chcesz z nikim rozmawiać, a od tygodnia to nie masz kontaktu ze światem. Co się dzieje? Ty nigdy taka nie byłaś. To zawsze ty mnie gdzieś wyciągałaś. To ty zawsze byłaś żywa i wesoła. Co się stało?  - zakończył, po czym ukląkł przed nią, umieszczając swoje ręce, na jej chudych kolanach. Dziewczyna wzdrygnęła, co zauważyłam chyba tylko ja. Chłopak zaczął jeździć kciukiem po wewnętrznej stronie jej dłoni. Delikatnie przymknęłam powieki, po czym nabrałam bardzo dużą dawkę świeżego powietrza. Potrzebowałam tego. Zdecydowanie. To nie może być prawda! Pewnie pokłóciła się z chłopakiem, bądź przyjaciółką, albo... Albo ma jakieś problemy w szkole, dlatego nic nie mówi mamie, dlatego tak na jakiś czas odcięła się od rzeczywistości. 
- Bo... Chodzi o to... Że... Ja... - zaczęła swoją wypowiedź, jednak w połowie się zacięła. Jej oczy ponownie zaszły się łzami, a moje ręce trzęsły się jeszcze bardziej, chociaż myślałam, że to jest niemożliwe. "Proszę tylko nie to. Tylko nie to. Zrobię wszystko, na prawdę, tylko, aby nie było to o czym ja, do jasnej cholery, myślę." - powtarzałam to w swojej głowie niczym jakąś modlitwę, mając nadzieję, że to poskutkuje.
- No wyduś to w końcu, Wal. Po prostu to powiedz. Pomogę ci. Postaram się. Jesteś moją siostrą. Zawsze możesz na mnie liczyć, przecież to wiesz. Zawsze cię wysłucham. - ponaglił ją Zayn. Widać było, jak Waliyha zbiera się w sobie. Było jej ciężko. Jak mnie, wtedy. Za każdym razem. Po każdym, kolejnym gwałcie. Wzięła bardzo głęboki wdech, zamknęła oczy i wypowiedziała te słowa, których najbardziej się obawiałam, których nie chciałam nigdy usłyszeć z jej ust.
- Zostałam zgwałcona. - niemal szepnęła, wybuchając ogromnym płaczem. Niewiele myśląc, usiadłam obok niej na kanapie i położyłam rękę na ramieniu. - Zostałam zgwałcona na Sylwestrze. Nie wiem kto to był. Nigdy go nie widziałam. Ja... Krzyczałam. Błagałam... Tydzień temu zrobiłam test ciążowy, bo bardzo źle się czułam, wymiotowałam. Dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Ja będę miała dziecko... - wyjąkała z przerażeniem w oczach. Ona jest w ciąży?! Ona ma zaledwie siedemnaście lat! Ona jest jeszcze, do jasnej cholery, dzieckiem! Zayn, jak poparzony oderwał się od siostry i wstał na równe nogi. Kiedy przelotnie spojrzał na mnie, to w jego oczach zobaczyłam tylko furię i złość. Były czarne. Nie miodowe, bądź brązowe, niczym płynna czekolada, tylko głęboko czarne. Wyglądały przerażająco.
- Zabiję go. Ja pierdole. Zabiję sukinsyna. - szepnął, gwałtownie przeczesując palcami swoje idealnie ułożone włosy. Po chwili poszedł w kierunku najbliższej ściany i z dużym impetem w nią uderzył. Aż w swoich kościach poczułam ten ból. Oparł czoło o jedną z półek. Jego ciężki oddech usłyszałam nawet z takiej odległości. Jego siostra momentalnie wstała i pobiegła na górę schodami. W ciągu sekundy za nią ruszyły Danielle, Amy i Eleanor. - Ja pierdole! Zabije go! Zabije pierdolonego sukinsyna kimkolwiek on jest! Będzie błagał o to, żebym już z nim skończył, bo będzie miał dosyć! Będzie błagał o to, abym przestał, jednak ja nie przestanę, jak on tego nie zrobił, kiedy krzyczała Waliyha! - zaczął wrzeszczeć na cały dom. Był jak w jakimś amoku. W tym samym momencie butelka jakiegoś alkoholu robiła się o ciemne drewno. Głośny hut rozbrzmiał na całym parterze. Odłamki szkła rozprzestrzeniły się po całym salonie. Jeden odłamek wbił się do mojego przedramienia, jednak nie zwróciłam żadnej uwagi na to. Powoli podeszłam do chłopaka, mocząc tym samym swoje białe skarpetki w Whiskey. Moje serce waliło jak oszalałe. Doznałam ważenia, że gwałciło moje płuca. Bałam się go. Okropnie się go bałam, jednak nie mogłam tego w żaden sposób pokazać. Byłoby jeszcze gorzej.
- Zayn, musisz się opanować... Spokojnie. Nie możesz się teraz denerwować. To nie ma żadnego sensu w tej chwili. Musisz się uspokoić. - powiedziałam, mając jakąkolwiek nadzieję, że mnie posłucha. Teraz złość, ani krzyki nic nie pomogą. Tutaj trzeba szczerej rozmowy oraz wsparcia dla Waliyha. Czarnowłosy od razu odwrócił się w moją stronę. Gdy zobaczyłam jego oczy, od razu się cofnęłam o jeden krok. Przełknęłam ślinę, która nagromadziła się w moim ustach. Teraz panowała cisza jak makiem zasiał. Chłopaki i ja oczekiwaliśmy jego reakcji.
- Ty masz mi mówić, że mam być spokojny? Ty masz mi, kurwa, mówić, żebym był spokojny?! Czy ty siebie słyszysz?! Kim ty do cholery dla mnie jesteś?! No kim?! - prychnął, po czym ruszył schodami do góry domu. Nie mogłam go poznać. A może i nie chciałam? Może nie chciałam znać takiego Zayn'a? Może nie chciałam wiedzieć do czego jest zdolny w takim stanie? Tak. To stu procentowa prawda. To było jedno z wcieleń, którego dosłownie nienawidzę. Wcielenie Zayn'a, którego się boję. I to jest za mało powiedziane. "Kim ty do cholery dla mnie jesteś?!" Czy zabolało? Tak. I to cholernie zabolało. Kiedy zniknął z zasięgu moich oczów, miałam wrażenie, że brutalnie wbił bardzo tępy sztylet prosto w środek mojej klatki piersiowej, przejechał wzdłuż jej długości, po czym wyrwał moje krwawiące i poranione już serce, po czym po prostu zabrał je ze sobą, nawet o tym nie wiedząc. Poczułam, jak łzy zaczęły się zbierać na powierzchni moich oczu, a następnie jedne, pojedyncza kropla, pełna smutku, rozczarowania spłynęła po moich gorącym od emocji policzku. Szybko ją starłam rękawem mojego swetra i ruszyłam za nim. Jeśli myśli, że może się tak zachowywać to jest w ogromnym błędzie. Może mnie zwyzywać do najgorszych, powiedzieć wiele innych przykrych mi rzeczy, mam to głęboko w dupie. Będzie bolało, i to pardzo, jednak to nie jest w tej chwili najważniejsze. Do jasnej cholery, Wal teraz go potrzebuje! Potrzebuje kogoś bliskiego. Kogoś, kto przytuli ją do swej piersi i powie, że jest dzielna i zawsze może na niego liczyć. Że da sobie z tym jakoś radę. Będzie ciężko, ale jakoś to będzie! Po prostu potrzebuje Zayn'a. Swojego starszego brata. Właśnie teraz. Najbardziej w jej dotychczasowym życiu. Stanęłam pod drzwiami pokoju Mulata i z pewną obawą je pchnęłam. Na środku pokoju stał on. Sypialnia wyglądała, jak po jakimś pobojowisku. Wszystko znajdowało się na podłodze. Chłopak od razu się odwrócił o sto osiemdziesiąt stopni. Wyglądał jeszcze gorzej, niż na dole. Żyłka na jego czole była zdecydowanie bardziej widoczna. Jego włosy były całe roztrzepane.
- Wyjdź! - krzyknął, gdy dokładnie zobaczył kim jestem, po czym cofnął się krok do tyłu, gdy ja uczyniłam jeden do przodu.  - Kurwa, po prostu wyjdź z tego pokoju! - krzyknął, po czym strącił jakaś kolejną rzecz na podłogę. Nie słuchając jego rozkazu weszłam jeszcze bardziej w głąb sypialni i zamknęłam drzwi, cały czas patrząc mu się w oczy. Ręce, nogi... dosłownie całe moje ciało drgało z nerwów. Było mi trudno nad nim zapanować. Mocno zacisnęłam szczękę, aby powstrzymać zbierające się łzy. On musiał się jakoś uspokoić. Jeszcze nie wiem, jak to zrobię, ale on musi się opanować. - Victoria! Ja pierdole! Ostrzegam cię! Po prostu wyjdź, do jasnej cholery, z tego pieprzonego pokoju! Nie chcę cię zrobić żadnej krzywdy! Zrozum! Nie panuje nad sobą! Po prostu wyjdź! Boje się, że coś ci się stanie! Wyjdź! - wydarł się, po czym pociągnął za końcówki swoich czarnych jak heban włosów, odwracając się przy tym do okna, które  w ciągu sekundy otworzył na oścież. Momentalnie zimne powietrze uderzyło w moją twarzy. Gęsia skórka przeszła przez moje ciało. Doskonale słyszałam przyspieszony i głęboki oddech Mulata. Jego mięśnie ukryte pod materiałem czarnej koszulki, były niemiłosiernie napięte. Ich rysy były wręcz idealnie widoczne. Postawiłam jeden krok w jego stronę. Moje kolana były niczym z galarety. Byłam prawie pewna, że słyszy bicie, a właściwie walenie mojego serca. Podeszłam jeszcze bliżej, po czym położyłam rękę na jego barku.
- Zayn. Ona sobie jakoś poradzi. Ma rodzinę, przyjaciół, ma ciebie w tej chwili. Ty tutaj w Londynie jesteś jej najbliższy. Jesteś jej bratem. Jest silna. Potrzebuje tylko wsparcia bliskich jej osób. Da sobie radę. Potrzebuje czasu. - zapewniłam go. Malik gwałtownie się odwrócił. Stykaliśmy się klatkami piersiowymi. Tylko teraz motylki nie latały swobodnie w moim brzuchu, miałam wrażenie, że były tam ogromne gwoździe. Gdyby umiał zabijać swym wzrokiem, to bym już dawno leżała, koło jego stóp.
- Co ty możesz wiedzieć, co ona czuje w tej chwili?!- prychnął, a ja poczułam jakby przekroił moje serce na pół. Jego oddech owiewał moją buzię. Powiedział mi to prosto w twarz. Równie dobrze mógł mnie spoliczkować kilkanaście razy. Czasami słowa ranią jeszcze bardziej niż czyny. Słowa zostają głęboko w nas na dłużej.
- Gdybyś nie pamiętał zostałam zgwałcona. I to nie jeden raz. Przez ojca, z którym żyłam kilkanaście lat pod jednym dachem. Przez człowieka, który mnie wychowywał, który mówił, że mnie kocha. A później przez jego "przyjaciół", którzy za to zapłacili. - wyszeptałam, po czym odwróciłam głowę w bok, po czym się od niego odsunęłam. Te słowa wypowiedziane z jego ust bolały chyba najbardziej. Tylko on znał całą prawdę. On znał całą moją historię, ze szczegółami. Tylko on. Jednak powiedział to. Wtedy gdy się jest wkurzonym mówi się to o czym się myśli... Zrobiłam krok do tyłu. Potem kolejny. Tak, aż natknęłam się na drewnianą powłokę. Szybko chwyciłam klamkę i dosłownie wybiegłam z pokoju.
- Victoria! - usłyszałam, jednak się nie odwróciłam, chociaż chciałam. Chciałam ponownie zobaczyć te czekoladowe tęczówki. Chciałam ponownie wtulić się w jego tors i po prostu tam zostać. Dlaczego, mimo, iż on mnie rani, czasami nieświadomie, ja zawsze o nim myślę? I nie mogę przestać? Dlaczego, do cholery, tak się dzieje?! Dlaczego?! Kiedy przeszłam kilka kroków, zobaczyłam, jak prawie wszyscy siedzą pod jednymi drzwiami.
- Niall, uspokój go jakoś. Proszę. Ja... Nie jestem w stanie tego zrobić. On... - szepnęłam, patrząc się na jego niebieskie tęczówki. Jego wyraz twarz momentalnie się zmienił, jednak bez słowa wstał i wykonał moją prośbę. Podeszłam do drzwi i w nie zapukałam. - Waliyha... Proszę cię otwórz. Porozmawiamy. Proszę. Chociaż przez chwilę. Daj mi minutę. Tylko minutę. Obiecuję, że później pójdę. Proszę cię. - powiedziałam, mając nadzieję, ze otworzy. Po jakimś czasie usłyszałam brzdęk zamka, co mnie trochę dziwiło, po czym zobaczyłam zapłakaną dziewczynę. Posyłając uspokajający uśmiech do wszyscy, weszłam do pokoju, po czym zamknęłam drzwi. Westchnęłam. Obie usiadłyśmy na łóżku. Czułam się, jakbym miała przeprowadzić rozmowę ze samą sobą.
- Wiem co czujesz, Wal. Na prawdę to wiem. - szepnęłam, jako pierwsza. Mój głos się łamał. Sama nie wiedziałam, jak zacząć. Dziewczyna od razu podniosła swój wzrok i na mnie spojrzała, jak na jakąś wariatkę.
- Nie! Nie wiesz, co czuję! Nie zostałaś zgwałcona! Nie przeszłaś przez to! Nie przeszłaś tego co ja! Czuje się jak jakaś szmata! - pomimo płaczu mówiła, a raczej krzyczała bardzo wyraźnie... Jej słowa mnie zabolały. Co z tego, że nie wiedziała o mojej przeszłości? To i tak bolało. Zawsze boli.
- Mój ojciec. Po raz pierwszy zrobił to mój ojciec. Człowiek, który mnie wychował. Miałam prawie czternaście lat.  Jak zwykle wrócił do domu pijany. Nie było tak wcześniej, ale od jakiegoś czasu zaczął pić. Nie wiem jaki był tego powód. Chyba tylko on sam to wie. Mama była wtedy w pracy, a ja byłam w domu. On... bardzo łatwo się denerwował, szukał byle pretekstu, by zrobić kolejną awanturę. Jakby to uwielbiał. Jakby kochał krzyki, i niszczenie wszystkiego dookoła. Jakby kochał widok mu bliskich osób, które się jego boją. Już od progu zaczął na mnie krzyczeć,  nie pamiętam o co chodziło,  ale wiem, że postawiłam mu się... Najpierw uderzył mnie raz, potem drugi i trzeci... Zwykle na tym się kończyło... Jednak nie tym razem. Zaczął zdzierać ze mnie ubrania... Nie wiedziałam co on robi. Krzyczałam, prosiłam, błagam, wyrywałam się... Jednak to nic nie dawało. On był silniejszy. Zrobił to. Mój własny ojciec mnie zgwałcił. Nie na tym się skończyło. Robił to częściej. Mama nic nie wiedziała. Nie powiedziałam jej nic. Nie byłam w stanie. Nie chciałam jej martwić. Kochałam ją... i nadal ją kocham. - powiedziałam, a łzy spłynęły po moich gorących policzkach. Nawet nie zauważyłam, że płaczę.
- To dlatego się tniesz. To wszystko wyjaśnia. Dlatego to robisz. - szepnęła, a ja na nią spojrzałam. Chciałam coś powiedzieć, jednak siostra Malik'a mnie wyprzedziła. - Widziałam je. Nie da się ich tak bardzo dobrze ukryć. Zayn nie chciał mi nic powiedzieć. Pytałam się. Jednak nic nie zdradził o tym wszystkim. Milczał jak grób. - zapewniła mnie. Ona też płakała, cały czas. Podciągnęłam rękaw mojego swetra. Na całej długości mojego przedramienia znajdowały się blizny. Te starsze i te nowsze. Szybko zaciągnęłam materiał.
- Witaj w świecie, w którym dziewczyny częściej niż końcówki włosów, podcinają sobie żyły... Witaj w moim świecie. - szepnęłam, a po dłuższej chwili dodałam: - Tylko błagam cię nie rób tego. To jest złe. Ja to wiem, tylko, że nie mogę przestać. Uzależniłam się. Nie chcę, aby coś takiego spotkało ciebie, abyś przechodziła przez to samo. Obiecaj mi. Obiecaj, ze tego nie zrobisz. Nie popełniaj moich błędów. Proszę. - powiedziałam ostrzegawczo, a dziewczyna kiwnęła głową. - Czasami chcę uderzyć głową w ścianę , bo nie mam już siły walczyć. Ty musisz być inna. Musisz z tym walczyć. Dasz sobie radę. Wiem to. Tylko musisz uwierzyć w siebie. Musisz wiedzieć, że jesteś na prawdę wiele warta. Wszystko jakoś będzie. Nie... Nie wiem co zrobisz z dzieckiem. I wydaje mi się, że nie jestem idealną osobą do tej rozmowy...
- Urodzę je. - odparła stanowczo, jakby wiedziała tego na sto procent. - Nie jestem w stanie zabić dziecka, nawet jeśli zostało poczęte w taki sposób. To jest malutki człowiek. Co potem zrobię, to tego jeszcze nie wiem... - zamilkła na chwilę. - Chciałabym zostać w Londynie. Tutaj z wami. - zerknęła na mnie. - Nie jestem w stanie wrócić do Bradford. To chyba nie byłby za dobry pomysł. Myślisz, że Zayn się zgodzi? - kiwnęłam głową. Na pewno będzie chciał, aby jego młodsza siostra była u jego boku. Na dźwięk jego imienia lekko wzdrygnęłam. - Victoria, czy on ci coś zrobił? Wiem, że gdy jest w takim stanie jest zdolny do wszystkiego. - odparła bardzo powoli, jakby bała się tego powiedzieć. Słowa są gorsze, niż czyny. One rozrywają nas kawałek po kawałku, od środka. Spojrzałam w jej oczy. Były takie same, jak Mulata. Prawie identyczne. "Nie chcę ci zrobić żadnej krzywdy! Zrozum! Nie panuje nad sobą! Po prostu wyjdź! Boje się, że coś ci się stanie! (...) Co ty możesz wiedzieć, co ona czuje w tej chwili?! (...) Kim ty do cholery dla mnie jesteś?! No kim?!" Od razu pokręciłam głową. Usłyszałam głośne westchnięcie ulgi.
- Mam do ciebie prośbę. Pomożesz mi przekonać Zayn'a, żeby nic nie mówił mamie, ani tacie? Nie chcę jej martwić... Coś wymyślę, dlaczego miałabym tu zostać... Nie chcę tam wracać. Po prostu... Nic nie mówcie. Proszę. - jej głos drżał, a po policzkach zaczęła płynąć nowa warstwa łez. Przysunęłam się do niej i ostrożnie chwyciłam ją za dłonie. Nie osunęła się, wręcz przeciwnie, tylko wzmocniła uścisk.
- Ej, powiedziałam żebyś nie popełniała moich błędów. Prawda? Wiesz czasami zastanawiam się, czy moja mama dalej by żyła, gdybym jej powiedziała... O tym wszystkim. Może wtedy uciekłybyśmy wcześniej... Razem. Właśnie teraz mogłybyśmy oglądać jakiś głupi film w telewizji i cieszyć się swoją obecnością. Może po prostu tam miało być. Może takie było moje przeznaczenie. Nie miałam nikogo koło siebie, z kim mogłabym porozmawiać, oprócz niej. Ty masz swojego brata, swoją rodzinę, przyjaciół... Mnie. - lekko się uśmiechnęłam. - Wiem, że to będzie dla ciebie ciężkie, ale nie chcę, aby coś z mojego życia przydarzyło tobie. Proszę. Musisz jej to powiedzieć. To twoja mama i tata. Twoi rodzice, którzy kochają cię nad całe swe życie. Jesteś ich oczkiem w głowie. Martwią się. To normalna rzecz. Będzie lepiej, jeśli to zrobisz. Uwierz mi. - zakończyłam. - Poza tym ciąży nie ukryjesz. Niestety, a może i stety. Musisz jej powiedzieć, Wal... A wracając do tematu, twoja mama wie, że tu jesteś? - zapytałam.
- Nie. Nie potrafiłam jej nic powiedzieć... Nikomu nie powiedziałam. Nie byłam w stanie tego zrobić.  Siedziałam, tylko w tym pokoju, mając nadzieję, że wszyscy dadzą mi spokój, a ja jakimś cudem się obudzę i to wszystko okaże się, jakimś popieprzonym koszmarem. - powiedziała, lekko spuszczając głowę.
- Spokojnie, Zayn do niej na pewno zadzwoni, ale będziesz musiała tam wrócić i wszystko wytłumaczyć. Ona na prawdę się martwi. Prędzej, czy później będziesz musiała to zrobić. - odparłam. Ona nie powinna znaleźć się nigdy w takiej sytuacji. Nie zasługiwała na to. Nikt na to nie zasługuje.
- Wolałabym, aby było to najpóźniej. - mruknęła pod nosem - Na prawdę muszę, Victorio? Ja nie chcę tego robić. Boję się. Boję się ich reakcji. Dlatego tutaj przyjechałam. Muszę? Wiem, że Zayn tam pojedzie, to jest pewne. Jednak nie mogłabyś pojechać tam z nim i... No wiesz. Ja jeszcze nie jestem na to gotowa. Po prostu... Mogłabyś tam pojechać? Ja nie chcę, a to nie jest dobry pomysł, aby jechał tam sam. - popatrzyła na mnie oczami pełnymi nadziei, gubiąc się już w swojej wypowiedzi. Ona rzeczywiście się boi. Nie wiem czego, ale się boi. Jednak nie można na nią naciskać. To by tylko pogorszyło całą sprawę.
- Zobaczę, Wal. Dobrze? Zrobię wszystko, abyś jakoś dała sobie radę. Wiem, że znalazłaś się, w trudnej sytuacji, jednak dasz sobie radę. Wierzę w ciebie. Jeśli potrzebujesz czasu, zrobię to. A teraz połóż się i spróbuj zasnąć... Bo widzę, że ostatnio się nie wysypiasz. - powiedziałam, widząc jej wory pod oczami. To jest jeden z pokojów gościnnych, więc spokojnie może tutaj zostać. - Dasz sobie radę. Wierzę w ciebie. - szepnęłam, po czym wstałam. Waliyha tylko skinęła głową. Udałam się do wyjścia. Gdy już miałam przekroczyć próg pokoju usłyszałam jej głos.
- Victoria? - Obróciłam się. - Dziękuję. Za wszystko. Za rozmowę... i za to, że mi zaufałaś. - powiedziała. Uśmiechając się, skinęłam głową, po czym opuściłam pokój. Gdy szczelnie zamknęłam drzwi, odetchnęłam z ulgą. Niczym z ziemi, wyrośli prawie wszyscy. Zadawać pytania, których treści, w ogóle nie mogłam rozróżnić. "Wszystko z nią w porządku?"
- Właśnie się położyła. Wydaje mi się, że będzie okey. - odpowiedziałam, po czym ruszyłam przed siebie. Gdy już miałam zejść po schodach usłyszałam cichy płacz. Przełknęłam ślinę. Delikatnie odwróciłam się w prawo. Drzwi do pokoju Zayn'a były troszeczkę uchylone. Moje nogi samoczynnie uczyniły krok w stronę sypialni. Gdy stałam w progu, ujrzałam mulata siedzącego na ziemi. Jego plecy były oparte o kant łóżka. Twarz miał schowaną w swoich dłoniach. Podeszłam i usiadłam obok niego... Obok to może nie właściwe słowo... Bo siedziałam od niego jakiś metr.
- Rozmawiałam z nią. Teraz położyła się spać... Powinieneś do niej iść... Zgaduję, że będzie miała koszmary... - powiedziałam pozbawionym emocji głosem. - Poprosiła mnie, abym pojechała z tobą do Bradford, bo według niej na pewno to zrobisz. - przyznałam się. Zaczęłam bawić się palcami moich dłoni. - Powiedziała, że nie jest w stanie powiedzieć tego swojej... waszej rodzinie, a nie chce cię puszczać samego. - dodałam, po czym spojrzałam w jego stronę. Nasze spojrzenia się skrzyżowały.
- Zrobisz to? - zapytał. Jego głos był całkowicie zachrypnięty. Na całej twarz znajdowały się łzy, które w ciągu sekundy otarł. Natomiast jego przecudne oczy były całe czerwone. Momentalnie poczułam uścisk w sercu.
- Jeśli ona tego chce, a ty nie będziesz miał nic przeciwko, to tak. Pojadę. - odpowiedziałam, po czym usłyszałam głośne westchnięcie ulgi. Po minucie zebrałam się w sobie i wstałam. Udałam się w stronę wyjścia.
- Victoria? - obróciłam się. Szybkim tempem pokonał dystans między nami. Delikatnie chwycił moją rękę, w wyniku czego przez moje ciało przeszło tysiące dreszczy. - Zachowałem się jak kompletny kretyn. Victoria, chciałbym cię... - zaczął jednak nie dałam mu skończyć.
- Dobranoc, Zayn. - szepnęłam, po czym wybiegłam z pokoju. Uciekłam? Tak, uciekłam.


_________________________________________________________

No i mamy 74! :)
Niektóre z was zgadły o co chodziło... po części! ;3 
Poza tym, że przyjechała Wal to nic się nie dzieje ;c ( Lol )
Przepraszamy, tak jak zwykle! ;*
 Przypominamy o zakładce "INFORMOWANI"! jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach! 
Opiszcie swoje wrażenia po rozdziale!
Bardzo dziękujemy, że z nami jesteście! To dla nas wiele znaczy! :D 

DZISIAJ SĄ 21 URODZINY HARRY'EGO!!! ♥ (rozumiecie, że to tak szybko? Mamy wrażenie, że to ten sam szesnastolatek z X Factora)
HAPPY BIRTHDAY! 





Z RACJI TEGO POMYŚLAŁYŚMY, ŻE MOŻE KAŻDY BY SKOMENTOWAŁ? 
kropka, wykrzyknik, byle jaka litera alfabetu, cokolwiek! :)
TO MOŻE BYĆ TAKI PREZENT DLA HAZZY W NASZYM BLOGU!
BŁAGAMY!!! 
Zrobimy coś takiego, jak lista obecności :) Podpiszcie się jakoś! ;3 - Katy&Care.

34 komentarze:

  1. Hmm....moze jako prezent dla Hazzy jeszcze jeden rozdzial dzis? Rozdzial super.... 💕💗💚💞💔💔💋❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg jeżu i co ja mam pisac... nie wystarczy mi słów normalnie.... oczywiście wic uciekla... ale nawet nwm o co chodzi.... fajnie by bylo gdyby Wal sie dowiedziała o tym ze z Hazz to tylko udawanie... i omg kto ja zgwalcil.... no i w sumie to liczylam ze bedzie się tylko ciąć i to ona zalozy jakies podsluchy a nue ciaza... ciężko.
    ///Alex :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Chcecie abym opisała swoje uczucia po rozdziale , to opisze je. Przez cały ten rozdział płakałam. Nie ja nie płakałam jak ryczałam i nie mogłam się uspokoić . To wszystko.... to co przydarzyło się Wal ...jak Zayn się zachował ... to co powiedział Vic jest nie do opisania . Jak Zayn płakał jak chciał przeprosić Victorię, a ona uciekła. Ja na jej miejscu zrobiłabym to samo . To naprawdę boli jak ktoś tak powie.
    Mam tylko nadzieję, że jak pojadą do rodziców Zayna i Wal będą rozmawiać normalnie . I może w końcu Zayn powie to co czuje do niej ( Vic)
    Podsumowując moją wypowiedź rozdział jest BOSKI! OMG ! Dodawajcie szybko nowy rozdział .
    Z mojej strony zapraszam na You will always be in my heart ( nowy rozdział na który na pewno czekałyście)
    http://you--will-always-be-in-my-heart.blogspot.com/

    I na mój drugi blog
    http://diaries-memories-zayn-malik-ff.blogspot.com/

    Kocham was <3
    Van

    OdpowiedzUsuń
  4. tak zgadzam sie z Zuzia Adamowicz co do prezentu dla Hazzy :) <3 Rozdział super :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak myslalam ze została zgwałcona ale nie przypuszczałam ze bd w ciąży, ale Victoria i cala jej rodzina jam i Malik jej pomogą w sumie ma jeszcze całe 1d :) ale Zayn mnie wkurzył nie ma pojęcia co Czuje? Dupek ona tez była gwalcona... Czekam na kolejny i oby znowu był pełny emocji jak ten

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże boże dziekuje ci kochana za dedyka. Rozdział zajebisty. NIc dodać nic ując

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja zgadłam że Wal będzie zgwałcona no ale Vicky uciekła a Zayn chciał jej coś powiedzieć no ej dlaczego? Czekam na next życzę dużo weny choć ją macie
    Gabrysia ♥♥:-*:-*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ohohoho. To ja (po części) zgadłam. Jestem z siebie dumna xD
    KURWA. CHYBA ZAPIERDOLE ZAYNA, ŻE JEST TAKIM JEBANYM CHUJEM. No dobra, wkurzył się, no ale sorry wielkie, ja bym mu chyba za to przyjebała! No nie mogę. Akurat ON nie powinien tego mówić!! No niee....
    I tak!!!!!! HAPPY BDAY TO HAZZA!!! WOW! WOW! WOW! xD
    Dobra weny życzę! A może tak następny z dedykacją dla mnie xD? pls
    LOFFKI, KISSKI POZDERKI <3 ;* xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział świetny czekam na kolejny. I proszę dodawajcie częściej rozdziały. Happy brithday Harry .

    OdpowiedzUsuń
  10. Ahh cudo <3
    Czy postaracie się dodawać rozdziały ok. 2/3 razy w tygodniu?

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepraszam że krótko. Bardzo mi się podoba ten rozdział. (RYCZĘ JAK BÓBR) Dobranoc :) - KochamSpongebobainicwamdotego

    OdpowiedzUsuń
  12. Zajebiste ♥
    Podejrzewałam, że siostra Zayn'a została zgwałcona... Przykro mi,.że jej się to przydarzyło i do tego jeszcze ciąża...
    Tak wgl
    HAPPY BIRTHDAY HARRY! ♥✌

    OdpowiedzUsuń
  13. Uhuhuhu sie porobilo! Wal zgwalcona?! To pewnie James ja zgwalcil... Ja na miejscu Malika bym chyba z miejsca go zabila xd Mam nadzieje ze Zayn i Vic sie pogodza i bedzie happy end ♡Czekam na nexta ^^ PS. Happy Birthday Hazz and Lots of Love :*

    OdpowiedzUsuń
  14. ZAYN TY CHOLERNY IDIOTO! Jak mogłeś powiedzieć do Vic te wszystkie słowa? Ja rozumiem złość, no ale kurde, bez jaj! Przepraszam, że nie komentowałam rozdziałów, ale nie miałam ani czasu ani chęci (tak wiem, jestem leniem...) a za każdym razem jak napisałam komentarz i mi się nie dodał to mnie dosłownie szlag trafiał i się poddawałam.. Ale czekam na kolejny :* @Nutka_13
    A dla Hazzy Happy Birthday <3 kiedy to zleciało?!

    OdpowiedzUsuń
  15. O JEZU! GENIALNY ROZDZIAL!! w ogole ... to co sobie Zayn myslal zachowal sie jak najgorszy dupek na tym okrutnym swiecie! tak bardzo wspolczuje Victori... mam nadzieje ze wszystko sie jakos pozniej do konca wyjasni i tak dalej... a i jeszcze jestem ciekawa czy bedzie cos takiego jak rozmowa Zayna i Wal, w nastepnym rrozdziale, o jego zachowaniu czy on sie jej zwierzy z tago jak mocno zranil Vic... Zycze mnustwa weny i z ciagle narastajaca niecierpliwoscia czekam na nexta!!!! <3 a i jeszcze HAPPY BIRTHDAY HARRY!!❤

    OdpowiedzUsuń
  16. ❤❤❤
    @PrimEverdeen74
    P.S Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku *_* Genialne ;3 Macie ogromy talent, cieszę się, że znalazłam to ff ^^ Tak się wciągnęłam, że czytałam całą noc, bo dnia mi nie starczyło, ale nie żałuje, jedna noc zarwana to nic takiego po takich emocjach jakich doznałam przy czytaniu ego ff <3 W niektórych momentach ryczałam jak głupia xD Wspaniałe, macie ogromny talent ;33 Czekam na następny :*
    Pozdrawiam, życze weny ;**
    i zapraszam do siebie
    http://i-die-every-day.blogspot.com

    ~Luiza ;3

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudny rozdział, ale Zayn to normalnie jakiś taki inny :o wgl. go nie poznałam...i jeszcze w stosunku do Vic. Dobrze że nie dała się tak łatwo przeprosić, niech żałuje tego co zrobił a nie!
    Lorri M.

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajny rozdział :) komentuje na szybko bo za 1h mam lot, bo dopiero co wróciłam z praktyk 5-tygodniowych w Londynie i zaczynam ferie, więc lecę do Włoch na narty z rodziną ale piszę dlatego abyście wiedziały, że cały czas czytam rozdziały i pomimo ,że czasem nie komentuje to caly czas jestem ''aktywna'' :)
    Pozdrowionka!
    Miłych ferii :*
    Kornelia

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Supeeeeer rozdzial czekam na next !! .;d
    Mam prozbe do cb kochna.Z racji tego ze kocham to jak piszesz i jestes dla mnie wzorem chcialabym zebys odwiedzilam moje dwa blogi i zostawila jakis komentarze po sobie (: zalezy mi na tym ;3
    www.niech-bedzie-teraz.blogspot.com
    www.we-the-vamps.blogs
    pot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. och świetny rozdział,dawno tu nie zaglądałam,ale zamierzam to zmienić :) czekam na next ;x
    u mnie new:http://reallyiloveyou.blogspot.com/
    Nobody xoxo

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytam od tygodnia i to jest SUPER !! DAWAJ SZYBKO NEXT !!
    BAKTERIA

    OdpowiedzUsuń
  24. zapraszam na nowy blog. Historia dziewczyny stającej przy wyborze miłości.
    Polecam opowiadanie z One Direction
    http://youandi-thestoryofmylife-onedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Zapraszam do siebie, dopiero co zaczęłam:) zostawcie po sobie ślad! <3 http://horan42.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  26. Zapraszam do siebie, dopiero co zaczęłam:) zostawcie po sobie ślad! <3 http://horan42.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  27. Kiedy next? <3 Ola :-);-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już kończymy ten przeklęty rozdział ;o Chciałybyśmy dodać dzisiaj. :) - Katy&Care.

      Usuń

Dziękujemy za komentarze xx