poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział 9

- Dlaczego? Vicky... Przecież już było dobrze... - strasznie współczuje Amy, że jest moją przyjaciółką, przynajmniej się nigdy nie nudzi. Rozejrzałam się po pokoju, oprócz Niall'a i Amy była jeszcze...Eleanor ? Co ona tu robi? Pewnie Horan ją o to poprosił.
- Możecie zostawić nas same? - zapytałam. Blondyn przez chwilę patrzył mi się głęboko w oczy, po czym wstał szepcząc:
- Zabiję gnoja.
- Co? - krzyknęłam zaskoczona. Jak on może wiedzieć o co chodzi? Nic już nie powiedział tylko wyszedł, a za nim El. Szybko chwyciłam za telefon i wybrałam numer Irlandczyka. Od razu odebrał.
- Nie masz prawa! Nie możesz mu powiedzieć! Słyszysz! Niall ! - nic, żadnej odpowiedzi. Po chwili usłyszałam dźwięk oznaczający koniec rozmowy. On nie może mu powiedzieć. Czułam napływającą słoną ciecz do moich oczu. Z mojego transu wyrwała mnie przyjaciółka.
- O co wam chodziło? - spytała zdezorientowana Amy.
- Miałaś rację... - zaczęłam.
- Widzisz ja się nigdy nie mylę. - powiedziała z uśmiechem na twarzy.- A tak w ogóle to w czym miałam rację?
- O Zayn'ie. - jej mina zrzedła, a po chwili byłam w jej objęciach.
- Czemu mi nie powiedziałaś? To dlatego znowu się cięłaś?
- Między innymi..... Ale...
- Nie ma, ale. Mama cię umówi na terapię, już ja się o to postaram, a teraz myśl jak się odwdzięczyć Niall'owi, gdyby nie on mogło by cię tu z nami nie być...
- Było by lepiej...
- Nawet tak nie mów. Masz przecież mnie, Niall'a, Eleanor i moich rodziców.
- Jestem dla was tylko ciężarem...
- Nieprawda! Jesteś dla mnie jak siostra, moi rodzice też się o ciebie martwią. - przestałam się z nią kłócić, ja i tak wiedziałam jaka jest prawda...


***Oczami Niall'a***
(w tym samym czasie)

Wyszedłem, a raczej wybiegłem ze szpitala, wtedy zadzwonił telefon. Torri.
- Nie masz prawa! Nie możesz mu powiedzieć! Słyszysz! Niall ! - nic nie odpowiedziałem. Nie wiedziałem co chce zrobić. Czułem tylko nienawiść, złość i gniew. Nawet nie zauważyłem kiedy znalazłem się pod domem. Wszedłem do niego, trzaskając przy tym drzwiami i skierowałem się do salonu siedział tam, o dziwo tylko Liam. 
- Gdzie Zayn? - zapytałem.
- Na górze w pokoju. Co się stało? - nic nie odpowiedziałem, tylko ruszyłem na górę. Wparowałem do jego pokoju, podniosłem go z krzesła chwytając za koszulkę i przyparłem do ściany.
- Była tylko jedna? Czy masz ich więcej? - wycedziłem przez zaciśnięte zęby.
- O co ci człowieku chodzi? 
- O Victorię! - wykrzyczałem mu prosto w twarz.
- Niall! Co ty robisz! - do pokoju wszedł nasz Daddy, ale nie przejmowałem się nim.
- Odpowiedz! - nie odpuszczałem.
- Jedna! O to ci chodziło?!
- A wiesz gdzie ona teraz jest?!
- Zgaduję, że w domu? - odparł z widoczną ironią w głosie.
- A tak się składa, że właśnie od niej wracam. Wiesz gdzie jest?
- Nie?!
- Jest w szpitalu! Chciała odebrać sobie życie! Słyszysz! Między innymi przez Ciebie! Udało by jej się to, gdyby nie ja! Chciałem z nią pogadać, pocieszyć, a znalazłem ją w kałuży krwi!- nie wytrzymywałem, chciałem mu wszystko powiedzieć, ale nie mogłem.- Nic o niej nie wiesz! Nie wiesz jaki był powód, że się tu przeprowadziła! Nie wiesz, dlaczego nie mieszka z rodzicami, tylko u koleżanki! - jak pomyślałem o jej ojcu  to wszystko się we mnie zagotowało i w tamtym momencie gniew wziął górę i zacząłem go bić. Po chwili Lou i Liam mnie odciągnęli, szarpałem się, ale bez większych skutków. Wciągnęli mnie do mojego pokoju i posadzili na łóżku.
- O czym ty mówisz?! Vicky chciała się zabić? - wypytywał Daddy, a ja schowałem twarz w dłoniach.
- Nie.. nudziło mi się i tak sobie powiedziałem - odparłem ironicznie - Zresztą nie pierwszy raz... -dodałem już trochę ciszej.
- Co? 
- To co słyszysz Lou.
- Ale dlaczego?
- Nie mogę powiedzieć obiecałem... Powie wam sama jak będzie się czuła na siłach. - powiedziawszy to zacząłem płakać jak małe dziecko. Po upływie około 10 minut opanowałem się i ruszyłem w stronę drzwi.
- A ty dokąd? - zapytał Liam.
- Do szpitala, a gdzie? -odparłem.
- Jadę z Tobą. - powiedział Liaś.
- Ja też. Eleanor mnie chyba olała, więc mogę jechać.- stwierdził ze smutkiem Lou.
- Eeee.. Właściwie to El jest u Victorii - odparłem.
- A to nawet lepiej. - powiedział i zaczął zakładać buty, a w jego kroki poszedł Payne. W samochodzie panowała dość krępująca cisza. Żaden z nas się nie odzywał, z resztą pewnie nikt nie chciał poruszać więcej tego tematu.  Dopiero teraz uświadomiłem sobie, co tak naprawdę zrobiłem i powiedziałem .. Przecież ona mnie zabije.. To się Horan wpakowałeś. Gratulacje - odezwał się mój " wewnętrzny głos ".
- Chłopaki.. - zacząłem.
- No?
- Mam do Was prośbę. Możecie, zachowywać się normalnie w jej towarzystwie? Wiecie, tak jakby nic się nie wydarzyło... Nie chciałbym, by była skrępowana czy coś takiego...- wytłumaczyłem. Lou i Li zgodnie pokiwali twierdząco głowami i przy tym lekko się uśmiechnęli, a ja odwzajemniłem ich  gest. Po zaledwie 20 minutach podjechałem pod szpital. Powolnym krokiem ruszyliśmy w kierunku drzwi wejściowych. Po przekroczeniu progu, do moich nozdrzy doszedł zapach specyficznych środków do dezynfekcji. Uhg.. Nienawidzę tego.
- Wiesz, gdzie mamy iść ?- zapytał Liam, gdy znajdowaliśmy się już w windzie.
- Tak - mruknąłem pod nosem. Byliśmy już w sali, gdzie powinna leżeć Victoria. No właśnie, POWINNA ! Pomieszczenie było zupełnie puste, ani jednej żywej duszy. Łóżko idealnie zaścielone, a krzesła równo ustawione pod ścianą, gdzie miały siedzieć Amy i Eleanor. Spanikowany sprawdziłem jeszcze raz numerek sali. 120, pierwsze piętro. Kurwa. zgadza się. Chłopaki patrzyli na mnie jak na wariata, który dokładnie przed sekundą wyszedł z zakłada psychiatrycznego.
- Nie ma..- odparłem chowając twarz w dłonie, czułem, łzy pokrywają powierzchnie moich oczu.
- Pan Horan ? -usłyszałem głos i momentalnie się podniosłem. Był to lekarz prowadzący Vicky.
- Pani Szymańska została przewieziona piętro wyżej, do sali 169.- odparł ze stoickim spokojem.
- A dlaczego ? Czy coś się stało ? - zapytałem się.
- Nie. Wszystko w porządku. Po prostu potrzebowaliśmy tej sali. - odpowiedział, a ja momentalnie poczułem ulgę na sercu. Udaliśmy się na właściwe miejsce.
- Fajny masz numerek sali Vicky, tylko utnijcie tą jedynkę z przodu - powiedział Lou, gdy weszliśmy do pomieszczenia, po czym zaczął przekomicznie poruszać brwiami. Wszyscy momentalnie zaczęliśmy się śmiać. Ten to zawsze ma poczucie humoru.
- Cześć kochanie. - dodał i namiętnie pocałował El.
- Fuj... Oszczędzicie nam tych widoków! Tu są niepełnoletni ! - powiedziałem i wskazałem na Vic i Amy. I kolejny napad śmiechu.
- A ze mną to się nie przywitasz? - zapytała Torii z udawanym smutkiem w głosie.
- Oj Vicky już lecę! - krzyknął i zaczął ją całować po policzkach i przytulać.
- Eee... Tommo... dusisz - wykrztusiła , a on ją puścił.
- Część Viki! - odparł Liam.
- Hej! - powiedziała z wielkim " bananem " na twarzy. Siedzieliśmy u niej z jakąś godzinę, rozmawiając i śmiejąc się. Później nasze grono się zmniejszało, aż zostałem tylko ja i Amy. Nagle zadzwonił telefon Amandy.
- Rodzice.... Oni nic nie wiedzą.- wyszeptała blondynka. Po czym wstała i wyszła na korytarz.
- Co robiłeś, wcześniej gdy wyszedłeś? - niepewnie zapytała niebieskooka.
- Pojechałem do domu. - nie chciałem się z nią teraz kłócić.
- I? - nie może odpuścić?
- I nic. - cały czas unikałem jej wzroku. Wiem, że nie jestem najlepszym kłamcą, ale zawsze można spróbować.
- Powiedziałeś mu?- nic nie odpowiedziałem. -Niall! Spójrz na mnie!- po chwili wahania wykonałem polecenie. Już miała zacząć coś mówić, gdy nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę.- powiedziała Torri posyłając mi nienawistne spojrzenie. Drzwi się otworzyły i tajemnicza osoba weszła do środka, a we mnie aż się zagotowało.

                                                                                                                              
Chciałybyśmy strasznie podziękować, za wszystkie dotychczasowe komentarze :). Jesteście naprawdę wielkie. Anonimki - Podpisujcie się, to na prawdę nie boli. Oczywiście ( chyba  jak zawsze ) prosimy o KOMENTARZE !!! , ponieważ dzięki nim mamy chęć do pisania dalszych losów Victorii Szymańskiej :) Zostawiajcie swoje opinie ;** / Caroline ♥ and Katy ♥

21 komentarzy:

  1. C-U-D-O ! Kocham ! Niall jest taki słodki i jest cudnym przyjacielem ! Ale za mało Harrego ! No ja ubóstwiam Hazzę <3 To czekam na NN .
    Buziaki Selinka :*

    OdpowiedzUsuń
  2. A wchodzi Zayn!!!!
    Nie lubię juz jego...
    A Niall taki kochany :)

    --------

    Your-sooong.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. <3 Cudowne ! Czekam dalej . ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Dodałam już komentarz! :)

    Zapraszam na drugi rozdział na moim blogu.

    Anastazja spotyka się w szkole z One Direction. Czy coś z tego będzie?

    Liczę na szczery komentarz i dodanie do obserwacji.

    Your-sooong.blogspot.com

    Pozdrawiam, Marcela <3

    OdpowiedzUsuń
  5. cudo ^_^ zapraszam do mnie
    trueloveitwhatineed.blogspot.com <---- ten blog jest o Harrym i Sami (barbara palvin )
    makeyouloveme25.blogspot.com<----- ten blog o Harrym i Emili (Selena Gomez)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na następne

    OdpowiedzUsuń
  7. Śświetny!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział, blog, ogólnie super piszesz! Jestem pod wrażeniem, naprawdę :))))
    Ps. ZAPRASZAM WSZYSTKICH WIELBICIELI FAN FICTION NA MOJE OPOWIADANIE W KTÓRYM JEDNYM Z GŁÓWNYCH BOHATERÓW JEST JUSTIN BIEBER : http://madman-beginning.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Awww *_*
    Boski <3
    Ha, ha ten numerek sali mnie rozwalił xD
    Życzę weny i czekam na nn xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Ouuu nie zły rozdział. Ba! Bardzo dobry !
    Gratuluje < 333

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojojoj, Niall. <3 Słodziak. ;**
    Genialny rozdział. :D Tylko... tylko odrobinkę mi mojego ulubionego Harrego brakuje. ;c Ale pewnie macie już coś, związanego z nim w zanadrzu, więc można spać spokojnie. :D:D pozdrawiam. ;** Życzę weny i czekam na nexta ;]
    http://arytmia-uczuc.blogspot.com/- ZAPRASZAM. : 33

    OdpowiedzUsuń
  12. Super <3 Mogę się założyć, że to Zayn tam wszedł :D

    Zapraszam do mnie :)
    all-these-little-thingsx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Popraw swoje zgłoszenie.
    http://spis1d.blogspot.com/p/zgoszenia_26.html?showComment=1392482549498

    Pozdrawiamy, S1D. xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Omnomnom co wpadam na jakiegoś bloga to widzę lepsze opowiadanie.Nie no super! Ja zamiast się uczyć to czytam i czytam wasze blogi -,- Ale i tak fajnie piszecie.Skumałam was dopiero nie dawno...a wielka szkoda :c No ale cóż ŚWIETNIE WAM IDZIE.Czekam niecierpliwie na nowy rozdział.

    A tak wgl to też pomyślałam,że coś napiszę :] Może wpadniecie? Byłabym wdzięczna i szczęśliwa gdybyście zostawiły komentarz...
    Co prawda moje opowiadanie nie jest o 1D ale o miłlości więc myślę,że Wam się spodoba.Pozdrawiam Wigi :* <3 <3 <3


    http://themoordeath.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo fajny blog ; ) Czekam na nexta ; p

    OdpowiedzUsuń
  16. Niektóre kłótnie mogą przerodzić się w coś więcej niż "ciche dni". Takie właśnie kłótnie doprowadziły Zayna i Hope do tej sytuacji, w której się znajdują. Prawda o śmierci przyjaciółki dziewczyny, którą wyznał jej chłopak wstrząsnął ją bardzo mocno. Przyjaciel a może ktoś więcej? Nie, przecież ona ma chłopaka. Chłopaka, z którym jest, ale czy chce być? Oto jest pytanie, nad którym brunetka mocno się zastanawia. A może jednak nie? Może dziewczyna po prostu zapomina o tym wszystkim i daje się ponieć emocją i chwilą? To naprawdę nie jest takie proste jakby się wydawało, ale czas pokaże ;)
    Hope i Zayn. Zayn i Hope. Przyjaciele, kochankowie czy może para?

    please-just-dont-leave-me.blogspot.com

    Zapraszamy
    Vicky i Księżniczka Swojego Życia ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurczę, opowiadanie zapowiada się fajnie, po fragmencie który właśnie przeczytałam, ale niestety dziś nie będę miała czasu na dalsze go dokończenie. Wiem tylko na pewno że na dłużej tutaj zostanę, a czytanie od pierwszego rozdziału będę musiała przełożyć na jutro, bo niestety ferie kończą mi się dziś i natłok nauki mnie przytłoczył. Mimo to mam nadzieję że się na mnie nie gniewasz. Po fragmencie jaki przeczytałam dało się zauważyć że styl pisania bardzo przypada mi do gustu, a po komentarzach na górze daje się wywnioskować że opowiadanie jest rzeczywiście warte przeczytania. Zostaję tu na dłużej i to na pewno mogę ci obiecać.
    Pozdrawiam, życzę weny! :*

    OdpowiedzUsuń
  18. louis ten to zawsze ma chumor 69 zboczeniec :D

    OdpowiedzUsuń
  19. hahha Lou geniusz xd w najmniej odpowiednim momencie rozsmiesza wszystkich xD ♥
    Kisses,
    -A

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze xx