niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 23

CZYTASZ = KOMENTUJESZ !
Będziemy bardzo wdzięczne 

Gdy nasze wargi miały się złączyć mulat szepnął.
- I tak to zjesz. - zaraz po tych słowach Malik zaczął mnie znowu dzisiejszego dnia łaskotać. Tylko nie to!
- Nie! Bła..aag! Przestań! - zaczęłam krzyczeć na cały pokój.
- Nie, dopóki nie zjesz! - odpowiedział.
- Na prawdę nie chcę!
- To masz problem. - odpowiedział beztrosko wzruszając ramionami.
- Zrobię wszystko!
- Nie wierzę ci!
- Proszę!
- Nie!
- POMOCY! - krzyknęłam na cały głos, a po kilku chwilach do pomieszczenia wbiegło 4/5 One Direction, Amy, El i Danielle. Czemu Hazz trzyma w ręku patelnie ? - pomyślałam. Dobra nieważne... Jego nie ogarniesz...
- Co się dzieje?! - zwrócił się w naszą stronę Liam. Ja popatrzyłam się na Zayn'a. On też ledwo się powstrzymywał, jednak jak na zawołanie jednocześnie wybuchliśmy śmiechem. Reszta popatrzyła się na nas jak na debili. Dobra, debili to za mało powiedziane. Jakiś ludzi z chorobami psychicznymi.
- Co wy odpierdzielacie?! - oburzył się Harry.
- Co się tak właściwie stało? - zapytała ze spokojem Eleanor. My po chwili się trochę opanowaliśmy.
- No bo Zayn/Vic.. ! - krzyknęliśmy równocześnie, lecz przerwał nam Niall.
- Dość ! Po kolei !
- No bo Victoria obiecała, że zje kanapki, a teraz mówi, że nie zje...
- On mnie torturuje i cały czas łaskocze!
- Ludzie, ja tu myślałem, że kogoś ze skóry obdzierają, albo nawet gorzej, a tu Kevinki sobie kewinkują ! - powiedział Lou.
- Ej! Bez takich! - odparłam w jego sronę.
- Dobra spadamy ! - powiedziawszy to przez El, wszyscy wyszli z pomieszczenia i znowu zostałam sama z Malik'iem. Czy on nigdy nie odpuści?
- Okey, zjem, ale wyjdź. - powiedziałam stanowczym tonem.
- Wygrałem. - powiedział uradowany wychodząc z pokoju. Oh, jak ty się mylisz... Ja nigdy nie przegrywam... Tylko co ja teraz zrobię z tymi kanapkami ?

*** Oczami Amandy ***

Szczerze to myślałam, że zawału dostanę, gdy Vicky zaczęła krzyczeć. Chyba nawet nie zdajecie sobie sprawy jak się bardzo o nią martwię. Jest... jest dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam. 
Zbiegliśmy po schodach i wróciliśmy do poprzednich czynności, a mianowicie Harry krząta się po kuchni i robi nam śniadanie, a my siedzimy w jadalni i się na niego patrzymy.
- Hazz, ile jeszcze ? - zaczął narzekać Niall. Właściwie to on już to robi od chwili, jak Styles zaoferował, że może robić nam coś do jedzenia. Oczywiście nie pomińmy faktu, że gdyby jakakolwiek osoba poza nim i Vic weszła do " ich królestwa " groziło by to jej spaleniem lub nawet całego domu.
- Zaraz powinno już być. - odpowiedział już lekko podenerwowany Loczek. Właściwie... Nie dziwie mu się. 
- Mówiłeś to jakieś, czekaj - spojrzał na telefon i dodał - 3 minuty temu - zaczął kolejną wymianę zdań farbowany blondynek.
- Horan według ciebie " zaraz " to ile? Jedna sekunda? Najpierw pomyśl, a potem mów. - zapytał się zielonooki. Wszyscy jakby z rozbawieniem przysłuchiwali się tej, jakże interesującej konwersacji. 
- Tak! - odpowiedział, a w tym samym momencie do pomieszczenia wszedł Malik.
- Kiedy śniadanie? - zwrócił się w kierunku już nic nieogarniającego wokół Harrego.
- Kolejny ! - warknął.
- A temu co? - zapytał Nialler'a a on tylko wzruszył ramionami.
- Ty przypadkiem nie robiłeś kanapek? - zapytałam zaciekawiona.
- No tak.
- Gdzie je masz?
- Victorii robiłem.
- To dlaczego nie mogłeś zrobić jeszcze dla siebie ? - zdziwiłam się. - I zabierasz nam porcję śniadania u Lokowatego ? - dodałam.
- Sądzisz, że ja robię dobre kanapki ? - zapytał w moją stronę, a ja strzeliłam facepalm'a. Całe życie z debilami.
- Nie wiem.
- No ja też nie wiem, więc lepiej nie ryzykować.
- Mam tylko nadzieję, że Vicky się nie zatruje tym twoim dziełem. - powiedziałam i rozejrzałam się po kuchni.
- Niall co ty odwalasz ? - zapytałam.
- Nudzi mi się to robię filmik dla fanek  na Tweeter'a - odpowiedział.
- Geniuszu, czy ty wiesz, że w iPhonie masz z przodu kamerkę i możesz ją nagrywać? - zwróciłam się w jego stronę, a zgromadzeni zaczęli chichotać.
- E tam nie ważne - odpowiedział. 
- ŚNIADANIE ! - krzyknął Loczek, a jego głos chyba rozszedł się po całym domu. Trzeba przyznać, że on świetnie gotuje, chociaż nie tak dobrze jak brunetka. Nałożyłam sobie naleśniki na talerz tyle ile zjem, bo blondyn wszystkie zje, gdy nagle mól telefon zaczął brzęczeć. Spojrzałam na ekran wyświetlacza. " Mama ".
- Ej! Ogarnijcie się! - krzyknęłam, a reszta momentalnie ucichła. Wzięłam go z ręce i przesunęłam palcem zieloną linie.
- Cześć mamuś - powiedziałam do słuchawki.
- Cześć słońce! Jak tam leci?
- Nawet dobrze, a u ciebie?
- A też. Mam pytanie.
- Tak?
- Kto jest koło ciebie ?
- Prawie wszyscy - odparłam lekko zdziwiona tym pytaniem.
- Victoria jest? - zapytała, a moje oczy się tylko powiększyły.
- Nie, Victorii nie ma. Wszyscy oprócz jej  - odpowiedziałam, a zgromadzeni skierowali na mnie swój wzrok.
- To daj na głośnomówiący. - odparła, a ja spełniłam jej polecenie i położyłam urządzenie na środku stołu, aby wszyscy słyszeli.
- Dzień dobry - powiedzieli chórem, a w słuchawce rozbrzmiał cichy chichot.
- Cześć dzieciaczki - odpowiedziała.
- Już nie dzieciaczki - powiedział pod nosem Harry, na co dostał kuśkańca w bok od Danielle.
- Dobra mamo, mów i nie trzymaj mnie... nas w niepewności - odparłam.
- A tak... Była u nas w domu policja... - zaczęła, ale przerwał jej głos Horana.
- Policja ?! - prawie krzyknął. Taaa, jego dyskrecja.
- Niall debilu, ciszej bądź. - cicho warknął na niego Zayn.
- Sorki. - odparł widocznie zmieszany.
- Nieważne. - zaczął Liam - Niech pani mówi dalej. - dodał.
- Nie mówcie do mnie pani, bo się czuję bardzo stara - zaśmiała się do słuchawki.
- Mamo mów dalej - poganiałam ją.
- No więc tak, była u nas w domu policja..
- To już wiemy - mruknęłam pod nosem.
- Am !
- No już dobrze, dobrze.
- Był policjant i powiedział, że Victoria musi wrócić do Londynu, by sporządzić portret pamięciowy jej...
- Nie musisz kończyć... - przerwałam jej.
- Czy to jest konieczne ? - zapytał Louis.
- Niestety tak. Byli tutaj wczoraj rano i kazali przekazać, aby stawiła się na komisariacie jak najszybciej się tylko da. - wytłumaczyła.
- Dobra mamo my kończymy. Zobaczymy co z Vic i damy znać - powiedziałam do słuchawki.
- Dobrze córciu. Trzymajcie się.
- Dowiedzenia ! - gdy wypowiedzieli te słowa, przerwałam rozmowę.
- Ja pierdziele...
- Dokładnie... - popierali mnie wszyscy po kolei.
- Która jest godzina ? - zapytałam, a Horan spojrzał na zegarek.
- Dochodzi 11:30 - odparł.
- Co robimy ?
- No, musimy jechać. Im szybciej tym lepiej, dla Vic i dla policji.
- To kto z nią pojedzie? No, bo przecież wszyscy nie pomieścimy? - zapytałam.
- Ja, ty, Horan i Victoria. - powiedział nasz Badboy.
- Co ja? - w tym momencie do jadalni wkroczyła Torii z pustym talerzem. Jak ona to wszystko zjadła? Obczaiłam ją od góry do dołu i stwierdzam, że jest dobrą aktorką, tylko jestem ciekawa co zrobiła z tymi kanapkami. Muszę ją potem o to zapytać.
- Ooo... Jednak dało się zjeść kanapki ? - zwrócił się w jej stronę z lekkim szyderstwem z głosie Mulat.
- Ha ha ha bardzo śmieszne. - odparła. Popatrzyła po nas pytającym wzrokiem. - No ktoś raczy mi wytłumaczyć o co chodzi?
- Ymm.. No... Musimy jechać do Londynu. - powiedziałam niepewnie.
- Ale wrócimy tutaj. - dodał Horan.
- I ty jedziesz z nami. - dokończył Zayn.
- A mogę wiedzieć, po co tam jedziemy?
- Yy.. Powiem ci w aucie. Musimy się zbierać. - powiedziałam pierwsze co mi przyszło do głowy.
- Aha. Okey. To pójdę się przebrać. - powiedziała po czym zniknęła w korytarzu.
- Powiem ci w aucie? Nie miałaś nic lepszego? - dopytywał Niall.
- Swoją drogą czemu jej teraz nie powiedziałaś? - zapytał Liam.
- Tak będzie lepiej. Nie będzie się stresować. - tłumaczyłam się.
- Mam tylko nadzieję, że wszytko będzie dob.. - Zayn nie dokończył ponieważ po całym domu rozległ się dźwięk tłuczonego szkła.

________________________________________________________
Chapter 23 <33 Długo go pisałyśmy i nie miałyśmy na niego pomysłu :C Zauważyłyśmy, iż mamy coraz mniej komentarzy :C Mamy prośbę, jeśli przeczytałaś/łeś napisz w komentarzu " CZYTAM " lub coś takiego. Może być nawet zwykła kropka, a my będziemy wiedzieć ile was jest <33 Do następnego xD / Katy and Caroline.

21 komentarzy:

  1. Ej, jak możesz ?? W takim momencie ???

    OdpowiedzUsuń
  2. O nie nie nie ! Co tam się stało?! Błagam ,żeby z Vic było wszystko okej.
    kurcze...
    rozdział genialny i Czekam na Next.

    OdpowiedzUsuń
  3. znowu szkło? oby vic się nie cieła ........ a ja czekam na dalsze... ( http://ask.fm/smerfetka__ )

    OdpowiedzUsuń
  4. CZYTAM!!! I CZEKAM NA NEXTA!!!
    BUŹKI =*

    OdpowiedzUsuń
  5. Aa mega :DDDDD czrkam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko! Dodawaj szybko next'a!! Kocham to opowiadanie i co rozdział to lepszy :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Czemu w takim momencie?!! Kiedy pojawi się kolejny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  8. Oby jak najszybciej! Nie moge sie doczekac nexta! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialne, nexta prosze <3
    ~D.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytam to cudo <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej :) Zapraszam do naszej ocenialni: http://ocenialniablogowa.blogspot.com/ Chętnie ocenimy Twojego bloga, dowiesz się, co sądzą o nim inni :) Serdecznie zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzisiaj trafiłam na waszego bloga i przeczytałam już większość rozdziałów. Ach... Zaczęło się tak pięknie... Mam nadzieję, że Zayn i Viktoria będą razem :) Szkoda mi jej... Taki ojciec. Ale zauważyłam, że utalentowana z niej dziewczyna... Umie gotować i śpiewać! Zazdroszczę! A to tłuczone szkło pod koniec tego rozdziału? Mam nadzieję, że nie stanie jej się nic złego...
    Zapraszam na mojego bloga
    http://i-belive-i-can-everything.blogspot.com/
    Pozdrawiam
    Natived

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze xx