piątek, 23 maja 2014

Rozdział 31

CZYTASZ = KOMENTUJESZ !
Będziemy bardzo wdzięczne 

Przy jednym ze stolików siedział ON w dodatku z jakąś dziewczyną! Myślałam, że jest z Perrie. A może dalej jest tylko spotyka się jeszcze z tą dziewczyną. Ja pierdziele! Torii! Ogarnij się! Nie możesz być o niego zazdrosna! Przecież nawet nie byliście razem! Zajmij się ''swoim chłopakiem''! Usiadłam z Harrym przy stoliku z daleka od naszych zakochańców. Po chwili podszedł do nas kelner.
- Doby wieczór. Wybrali już coś państwo? - zapytał w naszą stronę. Dopiero teraz zauważyłam, że loczek siedzi z otwartym menu i sprawdza każdą pozycję.
- Yyy... Ja poproszę makaron z krewetkami. - odpowiedział mu grzecznie Harry. Tak jak Zayn tamtego wieczoru. Mimowolnie spojrzałam w ich stronę. To było ode mnie silniejsze.  Mimo iż byli daleko zauważyłam na ich twarzach szczere uśmiechy. Już wyobrażałam sobie ten "błysk" w oczach Malik'a. Trzeba przyznać, że jego towarzyszka jest naprawdę śliczna. Jej długie brązowe włosy opadały falami na ramiona. Ubrana była w czarne spodnie, tego samego koloru kurtkę i niebieską tunikę. Była w moim wieku, no może o rok młodsza. Tak przynajmniej mi się wydaje. Była na prawdę... ładna. Zayn natomiast miał na sobie czarne rurki, biały t-shirt, a na nim dżinsową kurtkę. Jego kruczoczarne włosy były jak zawsze postawione do góry.Wyglądał mega sekso...
- Słońce?! - zwrócił się w moją stronę loczek.
- Tak?
- Co zamawiasz?
- Yy.. To samo poproszę. - powiedziałam uśmiechając się w kierunku kelnera. Po napisaniu zamówienia w swoim notesie odszedł w kierunku kuchni.
- Vic co się dzieje? - zapytał.
- Nic.
- Hej. Mnie nie oszukasz.
- Ale. - popatrzył na mnie srogim spojrzeniem.
- Obróć się za siebie. - westchnęłam  Wykonał moją prośbę, a po chwili odwrócił się z oczami wielkości pięciozłotówek.
- Przecież to jest..
- Tak.
- Zayn.
- Vic, ja.. nic nie wiedziałem, że on... tutaj.
- Jasne, przecież wiem.
- Jak chcesz to możemy iść. - powiedział mając zamiar wstając z krzesła.
- Nie! No weź jestem ze swoim chłopakiem na randce i mamy z niej wyjść przez jakiegoś tam Zayn'a Malik'a? - odparłam po czym się cicho zaśmialiśmy się.
- Hazz.
- Tak?
- Znasz może tę dziewczynę? - wydukałam. Chłopak ponownie odwrócił się w stronę pary. Chwilę się przyglądał, po czym powiedział.
- Nie, wydaje mi się, że nie. Nie na pewno nie. Wiedzę ją pierwszy raz. - znów przyszedł kelner, tym razem z naszym zamówieniem, które położył przed nami na stole. Zaczęliśmy jeść. W trakcie Harry opowiadał różne historie z ich koncertów, a także z nagrywania filmu. Uśmiałam się po pachy. To jest naprawdę niesamowite mają zaledwie 19-20 lat, a osiągnęli już taki sukces. Nagrali dwie płyty i za niedługo wydają kolejną, film. Każda dziewczyna na świecie marzy, aby pójść na ich koncert, zobaczyć ich na żywo, już nie mówiąc o dostaniu autografu i porozmawianiu twarzą w twarz. A zaczęło się od tego, że poszli do jednego z brytyjskich talentshow.
- Wiesz, muszę obejrzeć ten wasz film, skoro uważasz, że jest taki niesamowity.
- Koniecznie!
Nim się obejrzałam nasze jedzenie zniknęło.
- Co chcesz na deser?
- Nie wiem czy zmieszczę. - odparłam wskazując na mój brzuch.
- Och. Nie wierze ci. Co byś chciała?
- Ale na prawdę nie dam rady. Jestem pełna, a jak coś jeszcze zjem to pęknę, a poza tym nie chce być gruba.
- Vic. - popatrzył na mnie gardzącym spojrzeniem.
- No dobrze. Zdam się na twój gust i wezmę to samo. - powiedziałam, a Loczek zawołał kelnera. Zamówił podobno wybitne ciasto czekoladowe. To się jeszcze okażę. Harremu najwidoczniej zaczęło się nudzić i zaczął robić zdjęcia swoim iPhonem.
- Hazz, co ty robisz?
- A nie widać? - oślepił mnie blaskiem flesza, a ja się zaśmiałam.
- Przestań.
- Och. No chodź. Zrobimy sobie jedno.
- No dobrze. - uległam i usiadłam bliżej Styles'a, aby aparat mógł nas oboje uchwycić. Zaczęliśmy odwalać jakieś jazdy i co chwilę się śmialiśmy.
- Dobra już dosyć. - odparłam po kilkunastu minutach. - Pokaż telefon. - nakazałam, a chłopak mi go podał. Zaczęłam przeglądać całą galerię i wybrałam jedno zdjęcie, które nie było takie najgorsze, ( oczywiście i tak wyglądamy na nim, jak jacyś chorzy psychicznie, ale to bez znaczenia ) i je przerobiłam.
- Już gotowe. - powiedziałam oddając mu urządzenie. W tym momencie przyszedł kelner z naszymi zamówieniami. Wzięłam nabiłam na widelczyk kawałek ciasta, po czym włożyłam go do ust.
- Wow! To jest na prawdę pyszne. - stwierdziła.
- A nie mówiłem?
- No dobra, zwracam ci honor.
- No ja myślę.
- Trzeba takie upiec w domu. - stwierdziłam, na co Hazza się zgodził. Po kilku minutach nasze talerze były już puste.
- Co teraz? - zapytałam. Szczerze? Strasznie nie chciałam wracać do domu, zważając na to, że jutro szkoła.
- Co powiesz na romantyczny spacer przy blasku księżyca wraz z fotoreporterami. - zaśmiał się. Spojrzałam w okno, w którym stała grupka fotografów robiących nam zdjęcia.
- Z nimi? Zawsze.
Hazz zawołał kelnera prosząc o rachunek. Gdy już zapłacił wstaliśmy od stołu i pomógł mi założyć mój płaszcz. Jak miałam zamiar odchodzić w stronę wyjścia złapał mnie za rękę i energicznie odwrócił w swoją stronę, w wyniku czego wpadłam na niego opierając swoje ręce o jego tors. Popatrzył w moje oczy, a ja już wiedziałam czego mogę się spodziewać. Nagle wpił się w moje usta. Trwało to może chwilę, gdy wreszcie się oderwał. Jego jak i podejrzewam moje wargi były bardzo zaczerwienione. Na odchodne wywróciłam oczyma i pociągnęłam go za rękę w stronę drzwi. Gdy przekroczyliśmy próg restauracji prosto w moją twarz buchnęła fala bardzo zimnego powietrza. Chwyciłam rękę Harrego i mocniej się w niego wtuliłam mając nadzieję, że będzie mi trochę cieplej. Spacerowaliśmy po uliczkach Londynu co chwilę słysząc dźwięk aparatów fotograficznych. Stwierdzam, że są oni mega wkurzający. Hazz cały czas opowiadał jakieś suchary, a ja śmiałam się wniebogłosy. Tą jakże romantyczną chwilę, przerwał nam mój telefon. Wyciągnęłam go z torebki i odebrałam, uprzednio patrząc na ekran, gdzie wyświetlał się napis Susan.
- Tak?
- Vicky, jest już po dziesiątej. Wracaj do domu. Jutro szkoła. - powiedziała spokojnym tonem mama blondynki.
- Oczywiście. Już wracam. - powiedziałam po czym zakończyłam rozmowę.
- Kto to? - zaciekawił się mój towarzysz.
- Mama Amy. Mówi, że jutro szkoła i mam już wracać. - wytłumaczyłam.
- A więc w drogę. - odparł oplatając mnie swoim ramieniem, przez co zrobiło mi się troszeczkę cieplej. Po jakiś 25 minutach byliśmy z powrotem pod restauracją, skąd udaliśmy się do "mojego" domu. 20 minut później Harry zaparkował auto na podjeździe rodziny Black. W tle ciągle grała jakaś muzyka z radia.
- Chciałem jeszcze raz przeprosić. Na prawdę nie wiedziałem, że on tam będzie.
- Hazz. Daj spokój. Spędziłam naprawdę miły wieczór z tobą. - uśmiechnęłam się w jego stronę.
- Na prawdę?
- Opowiadasz prawie takie dobre kawały jak Lou, a to jest ogromny komplement. - stwierdziłam, na co oboje się zaśmialiśmy. - Ja już muszę iść.
- Czekaj odprowadzę Cię. - powiedział, po czym wyszedł z auta i gdy go obszedł otworzył drzwi po mojej stronie. Jakoś wyszłam z pojazdu i razem ruszyliśmy w stronę domu. Gdy już byłam pod wejściem odwróciłam się w jego stronę, a Harry momentalnie przyparł mnie do drzwi i zaczął całować.
- Amy jest w oknie. - wytłumaczył, gdy się oderwał. Popatrzyłam we wskazane miejsce, a tam poruszyła się firanka.
- Oberwie się jej za podglądanie. - zaczęłam. - Pa, Harreh. - odparłam i ostatni raz pocałowałam w policzek. Przekroczyłam próg mieszkania i wzrokiem odszukałam przyjaciółkę. Siedziała na kanapie i była bardzo zainteresowana lecącym filmem w telewizorze.
- Amy! Trochę prywatności!
- Ale ja nie wiem o czym ty mówisz. - powiedziała na co się zaśmiałam. - Gotowa do szkoły?
- Daj mi spokój! Nie chce iść strasznie. - zaczęła narzekać.
- Oj tam, to tylko dwa tygodnie.
- Poprawka, aż dwa tygodnie. - powiedziała blondynka, a ja się zaśmiałam.
- Wolałabyś spędzić ten czas z Horankiem. - ponownie się zaśmiałam.
- Przestań!
- No co? Pasujecie do siebie idealnie.
- Nie wiem jak ty, ale ja idę na zakonnice, albo umrę jako stara panna z kotem.
- Chyba zabiorę ciebie na sesję z terapeutą.
- Spadaj, ja jestem normalna. - zabolało.
- Aha, czyli ja jestem nienormalna?!
- Tego nie powiedziałam!
- Ale chciałaś! - powiedziałam, a raczej krzyknęłam.
- Daj spokój ja nie mam patologi w rodzinie! - Jeszcze bardziej zabolało. Wbiegłam do mojego pokoju. Wyciągnęłam moją walizkę i zaczęłam wrzucać do niej moje rzeczy, ignorując krzyki Amandy.
- Przepraszam... Co ty robisz?! - blondynka stanęła w drzwiach.
- To co widzisz.
- Nawet sobie nie żartuj.
- Już i tak za długo siedziałam wam na głowie. - na szczęście moich rzeczy nie było dużo. Zamknęłam walizkę i chciałam wyjść z pokoju, ale drogę zagrodziła mi dziewczyna.
- Vicky, wiesz, że nie o to mi chodziło.
- Przesuń się. Chcę przejść.
- Torri...
- Myślałam, że mnie rozumiesz, ale najwidoczniej się myliłam. - powiedziałam i wyminęłam blondynkę.
- Vic! Proszę!
Najszybciej jak potrafiłam zeszłam po schodach i wyszłam z domu, cały czas ignorując krzyki Amy. Ktoś mógłby powiedzieć, że jestem nienormalna. Może i faktycznie tak jest, ale ja nienawidzę litości. A odczuwam ją ze strony Am. Mówi, że to ja jestem wariatką, a sama nie jest lepsza. Odtrąca Niall'a tylko dlatego, że miała kilka nie udanych związków. Co ja mam powiedzieć? Matka nie żyje, ojciec alkoholik i pedofil, a jednak staram się normalnie żyć. Wiem, że to niemożliwe, ale przynajmniej próbuję. Idę właśnie ciemną uliczką i targają mną sprzeczne emocje. Gniew, złość, strach, rozpacz... No właśnie, gdzie ja teraz pójdę?!

__________________________________________________________
Chapter 31 ^^ Taka tam randka Viarry *.* Szczerze? Ten rozdział jest na prawdę mega szalony i strasznie nieogarnięty. Tak jakoś wyszło. Chciałybyśmy podziękować za tyle wejść na tego bloga. Ona cały czas rośnie! Nawet nie wiecie jakie to uczucie ( chyba, że masz bloga ), gdy wchodzisz i widzisz ile jest tych wyświetleń i komentarzy. Po prostu robi się nam strasznie ciepło na sercu. : ) Cóż. Wpadajcie na Change. Czekamy, aż wyrazicie swoje opinie ( te pozytywne i negatywne )  w komentarzach, ALBO PO PROSTU NAPISZCIE GŁUPIĄ KROPKĘ W KOMENTARZU, A MY BĘDZIEMY WIEDZIEĆ ILE WAS JEST, PONIEWAŻ TYCH KOMENTARZY JEST CORAZ MNIEJ :c Do napisania ^^ / Katy & Caroline.

23 komentarze:

  1. O matko i córko! Cudo! :D Genialny rozdział :3 Kocham <33 Myślę, że Torii pójdzie teraz do chłopaków do Harry'ego.. mam taką nadzieję przynajmniej :3 Kocham i czekam na next'a z niecierpliwością :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiem co napisać , przepraszam :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Blog jest świetny i na pewno dużo osób go czyta, tylko może nie wszyscy mają konta, lub po prostu nie chce im się komentować tak jak mi czasem..
    Rozdział na prawdę fajny..
    jeejku ta kłótnia z Amy.. Niech ona idzie do Harrusia.;D
    W sumie Amy nie powinna tak mówić, zna Wic i wie, ze jest przewrażliwiona na TYM punkcie.;Dxd

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam bloga i nwm jak to jest ;( a tak odnośnie waszego to super! Uwielbiam go czytać! Weźcie mi pożyczcie trochę talentu ... chociaż troszeczkę ;c czekam na next- Wikaa a i sory, że czsami mi sie nie chce komentować, ale takim leniem jestem ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Boski. :3 ~A.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny ! Jestem ciekawa co będzie dalej ;3 Czekam na next ;))

    Natalie ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Dopiero zaczęłam czytać i już skończyłam, haha. Genialne!

    http://badbritish-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudny Harry i Victoria <333
    Czekam na next!

    Zapraszam do mnie na nowy rozdział:http://story-of-my-life-harry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Do kogo ona teraz pójdzie do Zayna ? Mam nadzieje ! Pójdzie i powie mu prawdę ! :) Czekm na next !

    OdpowiedzUsuń
  11. Uuuuu ^^ Bardzo ciekawie ! Wydaje mi się, że to była siostra Zayna ^^ Ciekawy rozdział^^ :*

    OdpowiedzUsuń
  12. .- głupia kropka :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudo!!!! Czekam na następny!!
    ._.

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowny, boski, wspaniały rozdział jak zwykle.
    Ale...
    halo halo?! Kim jest ta dziewczyna Zayna?!
    Nie mogę doczekać się dalszych chapterków

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniały ! Czekam na next ♥ Mam nadzieję, że będzie z Zaynem !

    OdpowiedzUsuń
  16. ...............

    OdpowiedzUsuń
  17. tak czułam, że coś podobnego się stanie, zaraz przeczytam kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze xx