piątek, 10 października 2014

Rozdział 58

CZYTASZ = KOMENTUJESZ !
Będziemy bardzo wdzięczne 


Od razu się podniosłam. Czułam, że moje czoło, jak i całe ciało pokrywa zimny pot. Ona po prostu zniknęła... Na powierzchni moich oczu zaczęły się zbierać łzy, których nie umiałam powstrzymać. Mój oddech był okropnie przyspieszony, przez co jeszcze trudniej było mi zaczerpnąć tlenu. Dopiero teraz zauważyłam, że leżę, a właściwie teraz siedzę, na kurtkach, które zostały rozłożone na śniegu.
 - Victoria? - usłyszałam, zmartwiony głos za sobą, na co się odwróciłam. Zayn. Jego spojrzenie było pełne zmartwienia i smutku. Momentalnie zmniejszył naszą odległość, po czym pochylił się nade mną.
- "Każdy zasługuję na drugą szansę." - niespodziewanie i niekontrolowanie słowa mojej mamy opuściły moje usta. Brakuję mi jej. Brakuję mi Ciebie, mamo. Na samo wspomnienie o niej, słona ciecz, zaczyna spływać po moich policzkach, a później kapie na moje spodnie. - Moja mama... Ona tam była... Mówiła do mnie... - szeptałam, między napadami płaczu.
- Victoria... - usłyszałam, jak przez mgłę słowa Zayn'a, jednak w ogóle na je, nie zareagowałam. Jeszcze byłam w zbyt dużym szoku.
- Była tam... Uratowała mnie. - zaczęłam łkać. - Jak anioł.
- Vicky... - odparł Malik. - Spokojnie, tylko się uspokój. Proszę cię. - mówił delikatnym głosem, jakby bał się, że się go wystraszę.
- Uratowała mnie... - powiedziałam, po czym wtuliłam się w chłopaka. Po prostu tego potrzebowałam. Musiałam. Zayn zaskoczony moim gestem, najpierw nie odwzajemnił uścisku, dopiero po krótkiej chwili się opamiętał i przycisnął mnie jeszcze bliżej siebie. Mogłam poczuć każdy skrawek jego ciała. Nasze klatki piersiowe się stykały. Od razu schowałam moją głowę, w zagłębieniu nad wystającym obojczykiem chłopaka.
- Spokojnie. Nie płacz. - mówił wprost do mojego ucha. - To był tylko sen. - piękny sen. Chciałabym tam wrócić. Chciałabym ją ponownie spotkać. Jeszcze raz porozmawiać. Przytulić, jakby była tylko taka możliwość. Zrobiłabym wszystko, aby to stało się rzeczywistością. - Wszystko już jest dobrze. Jesteś ze mn.. z nami... - odparł głaszcząc mnie po plecach. Po chwili się opanowałam i przestałam płakać, co było na prawdę trudne.
- Dziękuję. - szepnęłam.
- Nie ma za co słon... Vicky. - odpowiedział, na co odwróciłam wzrok. To na prawdę boli. Czuję się, jak skończona kretynka. Te jego słowa... List...Ja do niego potem poszłam, a to się okazało wszystko jedną wielką ściemą.
- Tak w ogóle co się stało? - zdziwiłam się, przerywając swoje rozmyślenia. Ledwo co pamiętałam z tego wszystkiego. Jazda samochodem. Amy. I tyle. A potem mama. Po chwili suchość w gardle dała o sobie znać.
- Zemdlałaś w czasie jazdy.
- Macie coś do picia? - zapytałam. Po chwili blondynka przyniosła mi butelkę wody. Upiłam kilka łyków i próbowałam wstać, ale zakręciło mi się w głowie i prawie upadłam, gdyby nie ręka Zayn'a, oplatająca się wokół mojej tali, gdzie też po sekundzie wylądowała druga, aby prawdopodobnie zmniejszyć ryzyko, iż się przewrócę.
- Ej. Spokojnie, nie tak szybko. Przed chwilą zemdlałaś, a ty już chcesz nie wiadomo co robić. - usłyszałam melodyjny głos Mulata przy moim uchu. - Spokojnie. Usiądź sobie i jeszcze odpocznij. - dodał, po czym poczułam, że usadawia mnie na "moim" dawnym miejscu.
- Powinnaś przejść się do lekarza. - powiedział Harry. - To się znowu powtarza. Coś jest na rzeczy. - dodał, pewnie mając na myśli moje zemdlenie, wtedy kiedy weszliśmy do pokoju, gdzie stała mama Harrego. Dramatyzują... Po prostu nie śpię ostatnio za dobrze, i to pewnie przez to. Przemęczenie i brak snu. I tyle.
- Sama tego dopilnuje. - odezwała się Amanda, po czym podeszła do mnie i wyszeptała na ucho - A może ty też jesteś w ciąży? Hmm? - gdybym w tym momencie piła wodę lub coś innego, od razu znalazła by się na twarzy blondynki.
- Chciałabyś. - prychnęłam.
- No wiesz z Harrym ładnie wyglądacie. - uśmiechnęła się. Proszę nie dobijaj mnie. Chociaż ty. - Więc wiesz...
- Amy... Przestań, proszę.
- No dobra, ale tą ewentualność też sprawdzimy. - powiedziała, na co niemal się nie zaśmiałam. Jasne. No już lecę.
- Możemy już jechać?
- A lepiej się czujesz? - zapytał Zayn. Z trudem powstrzymałam się od obrócenia w jego stronę. Od spojrzenia w jego czekoladowe oczy. Oczy, które są zarezerwowane dla Perrie...
- Tak. - odpowiedziałam. - Spostrzeżenia Amandy, wręcz postawiły mnie na nogi. - dodałam, na co blondynka, "niewinnie" wzruszyła ramionami wraz z uśmiechem na ustach.
- Ale na pewno? - upewnił się Harry, po czym momentalnie się przy mnie znalazł.
- Tak. Po Prostu już jedźmy. Nie będziemy siedzieć na takim mrozie, przeze mnie, a potem wszyscy będą przeziębieni, albo nabawią się zapalenia płuc, lub jeszcze coś gorszego. - odparłam i ponownie próbowałam wstać, ale od razu poczułam na swojej talii ręce. Odwróciłam się właściwą stronę. Harry. Już po sekundzie, z niewielką pomocą chłopaka stałam na równych nogach. Czułam, jakbym za parę chwil miała ponownie spotkać się z ziemią. Na szczęście moje nogi w przeciągu sekundy "odzyskały sprawność", za co bardzo podziękowałam Bogu. - Idziemy? - upewniłam się, a cała ósemka dalej wpatrywała się na mnie, jak na wariatkę.
- Czy ty się przypadkiem nie uderzyłaś w głowę? - chciał się upewnić Lou.
- Zaraz to ja mogę Ciebie uderzyć. - odgryzłam się.
- Nie... Jednak jest wszystko w porządku. - zachichotał, a ja wraz z nim. Jeju nie wiem jak, czym, albo, kto mu układa włosy, ale są po prostu... No po prostu zajebiste... Jak to Eleanor, to składam jej głęboki ukłon.
- To idziemy, czy będziecie tak stać, jak sierotki Marysie? - zapytałam, a oni popatrzyli na mnie, jak na debilkę.
- Jak kto? - zapytała Danielle.
- Nie ważne. - odpowiedziałam. Mam jakiś taki nagły przypływ energii. 
- Na pewno wszystko okey? Ty przed chwilą zemdlałaś. - przypomniał Horan.
- Tak. Wszystko okey. Jedźmy, bo my jutro z Amy musimy iść do szkoły. - odparłam, na co blondynka zrobiła oczy wielkości pięciozłotówek.
- To jutro trzeba iść do szkoły?!
- Jeśli nie chcesz to nie musisz. Możesz migdalić się z Niall'em przez cały dzień. Ale wiesz matura się zbliża, a ja nie mam zamiaru jej oblać.
- Ej! - oburzyła się.
- No co?! Przecież każdy z nas wie o tym, że jesteście z Horankiem dla siebie w prost stworzeni. - powiedziałam, na co oboje się zarumienili. I oni czekali z tym tyle, zanim zaczęli ze sobą chodzić?! Ja po prostu nie wierzę!
- Oni się rumienią! - krzyknęły na raz Dan i Eleanor, po czym wraz z nimi zaczęłyśmy tak zwany "fangirling". Podejrzewam, że "z boku" wyglądało to strasznie debilnie, ale to w tym momencie nie miało znaczenia.
- Dobra, rzeczywiście już jedźmy. - poparła mnie Amanda i zaczęła iść w stronę czarnego pojazdu. I wyszło na moje. Jak zawsze. 
- To widzimy się na miejscu. - powiedział Harry, po czym powolnym krokiem razem ze mną i blondynkiem ruszyliśmy do "naszego" auta. - Co Ci powiedziała Amy? - zapytał Hazz, wprost do mojego ucha w trakcie drogi.
- Uwierz mi. Nie chcesz wiedzieć. - odpowiedziałam.
- Ej! No weź, nie powiesz swojemu chłopakowi? - odparł, akcentując ostatnie słowo. Mógł sobie na to pozwolić, ponieważ nie daleko nas, szedł tylko Nialler, który wie, jaka jest prawda. Na szczęście. - Swojemu przystojnemu, kochającemu, utalentowanemu... - kontynuował, a mnie coraz bardziej chciało się śmiać. 
- I zdecydowanie bardzo skromnemu chłopakowi.
- Ależ oczywiście! - dodał, też chichocząc. - A więc? 
- Amy ma pewne podejrzenia, że jestem w ciąży.
- Jesteś w ciąży?! - krzyknęli na raz, loczek i blondyn, po czym momentalnie się na mnie rzucili. Zrobili to tak głośno, że, gdy odwróciłam się w stronę miejsca, skąd właśnie szliśmy, napotkałam zdziwione spojrzenia wszystkich osób, które tam jeszcze stały. Szybko odwróciłam wzrok, aby nie natknąć się na właściwą postać.
- Czy wy oszaleliście? - skarciłam ich, a oni spuścili głowy. - Z powietrzem? No pomy... - nie dokończyłam, bo w tylnej kieszeni moich dżinsów poczułam wibrację. Moja ręka od razu tam powędrowała, po czym wyciągnęłam mój telefon. Nie wiem, jakim cudem on tam jeszcze jest i nie wypadł. A co jak to... "Nie... To pewnie mama Amy." - pomyślałam. Ostrożnie odblokowałam ekran. Unknown. Delikatnie przejechałam palcem po ekranie, po czym moim oczom ukazała się wiadomość. Momentalnie się zatrzymałam. Nie to jest niemożliwe... Myślałam, że chociaż trochę sobie odpuści... Że... Sama już nie wiem... Najlepiej, żeby w ogóle zapomniał o mnie... Żeby zapomniał, że ma córkę. Żeby zapomniał, że istnieję.
- Vicky? - usłyszałam delikatny, ale dalej z jego charakterystyczną i głęboką chrypką, głos Harrego. - Wszystko okey? - Będę silna. Będę, kurwa, silna. - mówiłam w myślach, jednak i tak łzy niekontrolowanie opuściły moje oczy. Mój oddech przyśpieszył, a nogi wrosły w ziemię. Zawsze tak reaguję i nic na to nie poradzę. Kurwa nic. Żołądek momentalnie się ścisnął, a ręce stały się, jak z waty, przez co o mało nie upuściłam telefonu, na trawę, która została pokryta białym puchem, spadającym z nieba. - Kochanie? - powtórzył.
- Wszystko okey. - niemal warknęłam. Nie chciałam tego, ale jakoś to wyszło. Odwróciłam się w przeciwnym kierunku, po czym ruszyłam z powrotem. Wszyscy się na mnie patrzyli, jak na idiotkę. Wbrew pozorom, wcale się im nie dziwię. Moim jedynym celem była nikotyna, która, jak na złość mi się skończyła. Więc...
- Daj papierosy. - powiedziałam do Zayn'a, nie patrząc mu w oczy. Nie chcę na niego patrzeć, bo się popłacze jeszcze bardziej. Pieprzona Perrie!
- Słucham?! - widocznie się zdziwił.
- Czy, mógłbyś mi dać papierosy. - powtórzyłam. Byłam zdenerwowana, przerażona i smutna w jednym.
- Co się stało? Czemu je chcesz? - zadał pytanie. Już wyobrażałam sobie jego zdziwione spojrzenie. Czułam wzrok wszystkich na sobie... na nas.
- Czy możesz mi je po prostu dać? - zapytałam, jeszcze bardziej intensywnie wpatrując się w podłogę, na co Zayn delikatnie chwycił mój podbródek. Momentalnie przypomniały mi się zdarzenia z poprzedniego dnia, a właściwie nocy. Jego ręce na moich policzkach... Jego dotyk. Od razu chciałam się wyrwać, ale niestety mi to uniemożliwił. Nakierował moją twarz, wprost na swoją. Uniosłam wzrok. Te oczy... Te, przeklęte, czekoladowe oczy. - Ty płaczesz. - odparł. Szybko przymknęłam powieki, po czym po policzku spłynęła, jedna, samotna łza, która została starta przez jego zimną dłoń. - Co się stało? - powtórzył. Od razu się opamiętałam. 
- Dasz mi, czy nie?
- Dobra. - bardzo powoli wyciągnął paczkę, z tylnych kieszeni swoich spodni, a ja szybko ją wzięłam i gdy wyciągnęłam jednego z nich. Gdy poczułam nikotynę w moich płucach, wiedziałam, że to będzie dobra droga, do uspokojenia się.
- Co się stało? - usłyszałam głos Styles'a, zaledwie dwa metry ode mnie.
- A więc? - dopytywał się Zayn.
- Na prawdę nic. - próbowałam, aby mój głos brzmiał, jak najbardziej zwyczajnie.
- Nagle się zatrzymujesz, czytasz coś w telefonie i potem musisz zapalić. Myślisz, że ja ci uwierzę, że to nic? - powiedział Harry.
- A może dostałaś SMS'a od...
- Nie. - od razu zaprzeczyłam. - Po prostu musiałam zapalić, a skończyły mu się fajki. - wymyśliłam na poczekaniu. Jeśli oni w to uwierzą powinnam iść na szkołę aktorską. Niepewnie oczekiwałam na jakąkolwiek reakcje ze strony ich wszystkich. Czemu nie powiedziałam o tej wiadomości? Przede wszystkim ze względu na Eleanor. Ona... Ona jest w ciąży. Nie powinna się w ogóle denerwować. Jeszcze się okaże, że coś się stanie dziecku, i to będzie wszystko moja wina. Właściwie, to mojego ojca, ale też się do tego przyczyniam. Przecież to wszystko przeze mnie. Nigdy bym sobie tego nie wybaczyła... I tak już jest mi z tym źle, że oni wszyscy są w to wplątani. Harry, Niall, Liam, Danielle, Eleanor, Louis, Amy i jej rodzice, i... Zayn. Może po prostu będzie lepiej, jak ograniczę z nimi znajomość do minimum. Może przynajmniej wtedy mój ojciec oszczędzi ich wszystkich... Moich przyjaciół, przez których jeszcze jestem na tym świecie. Oni na prawdę dla mnie bardzo wiele znaczą, dlatego nie chcę, aby stało się im coś złego. A najgorsze jest to, że policja, nie może go złapać...
- Dobra, powiedzmy, że Ci wierzymy... - Uf... Przynajmniej tyle... W duchu od razu odetchnęłam. Im wszyscy mniej będą wiedzieć, tym lepiej. Nie potrzebnie mówiłam im o tych wszystkich sms'ach, wiadomościach na kartkach i o zakapturzonej postaci. Nie potrzebnie. - Ale i tak, prędzej, czy później się o wszystkim dowiemy. - dodał po sekundzie. Oby nie. Ja po prostu bym chciała, aby oni byli bezpieczni, czy to jest trudne do zrozumienia?
- Nie ma czego. - odparłam.
- Ta jasne. A ja jestem Książę Anglii. - zadrwił Harry.
- Wasza Królewska Mość. - powiedziałam śmiertelnie poważnie, po czym lekko się ukłoniłam.
- Nie rób sobie jaj Vicky. My się tutaj o ciebie martwimy.
- Nie ma o co, Danielle. Wszystko jest dobrze. - skłamałam. - Dobra jedźmy już, bo stoimy, już chyba tutaj godzinę. - zauważyłam.
- Dobra jedziemy. - zarządził Liam, po czym wszyscy wsiedli, każdy do auta, którym jechał. Gdy ostatni raz się obróciłam zobaczyłam Zayn'a, który się na mnie patrzył. Oparty było o drzwi czarnego Mercedesa. Nie byłam wstanie odczytać jego wyrazu twarzy, bo znajdował się bardzo daleko. Trwało to może kilka sekund, w czasie których moje serce biło, jak oszalałe. Po tym wszystkim wsiadł do pojazdu, co ja też uczyniłam. Kierunek, dom. Dom Amy.

_______________________________________________________________
UDAŁO SIĘ! Skończyłyśmy to! Nawet nie wiecie, jak było trudno to napisać, więc dlatego nic się tutaj nie dzieję, za co serdecznie przepraszamy z całego serca, więc nie bądźcie na nas złe!!! :) WIEMY, ŻE ROZDZIAŁY SĄ STRASZNIE RZADKO, ALE JESTEŚMY W 3 KLASIE GIMNAZJUM I MAMY 4 KONKURSY NA GŁOWIE I TO WSZYSTKO TAK SIĘ KUMULUJE... Z GÓRY BARDZO PRZEPRASZAMY! MACIE JAKIEŚ UWAGI? KOMENTUJCIE! PROSIMY! / Katy&Care.

22 komentarze:

  1. Dla waszej informacji nie mamy żadnych uwag. Rozdział jest jak zwykle BOSKI! Mamy nadzieję, że dodacie szybko nowy :) Życzymy dalszej weny i coraz to fajniejszych pomysłów

    ~ Tori and Van <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg jakie cudo! !!!!!! Ja po prostu nie mogę no jesteście G-E-N-I-A-L-L-N-E
    jejku ta akcja z fajkami ♡♡♡
    Alex niestety dzisiaj z anonimka... :(
    Do następnego :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. ZAjEBISTY !!!!
    Nie ładnie kłamać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Per-fect!! :D
    Z resztą jak każdy ;))
    ~Werka

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zwykle super! :D

    http://zerrie-lovee-fanfiction.blogspot.com/2014/10/rozdzia-19.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zawsze super!
    ~Aga

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomimo że macie 4 konkursy i mase nauki to dodajcie regularnie rozdzialy...to sie nazywa poświecenie :) do rozdzialu nie mam uwag świetny ! Czekam na nastepny i życze dużooo weny\ Marcela

    OdpowiedzUsuń
  8. Czemu wy jesteście takie idealne no czemu??? :* :* ostatnio moja mama zaczeła czytać to opowiadanie ;) i stwierdzila ze bardzo fajne ::D a drugie opowiadanie dokoñczycie? \ Kornela

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej ojej ojej *o*
    Zayn :c
    Vic :'(
    Niech ten ojeciec da jej w końcu spokój przecież to JEGO CÓRKA no chyba że o czymś nie wiemy.... Czekam na dalszy ciąg z niecierpliwością
    Ps. Wybaczcie mi że pisze z anonima :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojej ojej ojej *o*
    Zayn :c
    Vic :'(
    Niech ten ojeciec da jej w końcu spokój przecież to JEGO CÓRKA no chyba że o czymś nie wiemy.... Czekam na dalszy ciąg z niecierpliwością
    Ps. Wybaczcie mi że pisze z anonima :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Niech już złapią tego ojca a Vicki i Zayn niech będą razem
    SUPERRR

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam pytanie a ta Vici koleżanka w realu jak ma na imię i nazwisko proszę o pomoc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy chodzi Ci o to, jak nazywają się aktorki, które odgrywają rolę Victorii Szymańskiej i Amandy Black?
      A więc Victorii - Barbara Palvin, natomiast Amandy - Taylor Momsen.
      Wszystko znajdziesz tutaj : http://little-things-one-direction-love.blogspot.com/2014/01/bohaterowie.html :)
      Mamy nadzieję, że pomogłyśmy i napisałyśmy to o co Ci chodziło. :) - Katy&Care.

      Usuń
  13. http://www.wearefriendsforlife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Wy chyba sobie żartujecię? Nic się nie dzieje?! Nie będę teraz wymieniać wszystkiego, ale rozdział genialny, cudo, mega, kocham <33333333333333 Błagam dodawajcie szybko next'a, czekam z niecierpliwością :3 Jak zawsze :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowny, jak każdy, wiec po co się rozpisywać :D ♥
    http://still-the-one-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny xD Nmg się doczekać nexta!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny chociaż trochę krótki :) Kiedy next??????????? nMg się doczekać :DD

    OdpowiedzUsuń
  18. Cóż ja mogę dodać, po przeczytaniu tak cudownego rozdziału ? :D
    Jedyne słowa, jakie nasuwają mi się na myśl, to oby tak dalej ! :3

    oneshots-dree.blogspot.com

    /Dree.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze xx