niedziela, 28 grudnia 2014

Rozdział 69

CZYTASZ = KOMENTUJESZ !
Będziemy bardzo wdzięczne 
Rozdział ze specjalną dedykacją dla Martii :D

*** Oczami Victorii ***
( Dzień Balu zimowego )

- Gotowe, Victoria! Wyglądasz po prostu perfekcyjnie! Jak cię Zayn zobaczy to dosłownie padnie z wrażenia. Harry powinien żałować, że nie mógł ciebie wziąć na bal. Co on w ogóle za wymówkę wymyślił? Nagrania. W dupie to ja mam jego nagrania, powinien iść razem z tobą! - usłyszałam pisk koło swojego ucha, co oznaczało, że Amy skończyła mnie malować i czesać na ten cały bal od siedmiu boleści. Gdy tylko o nim słyszę to mnie momentalnie skręca w żołądku. Po prostu marzę, żeby tam pójść, a Amanda od rana siedzi jak na szpilkach. Uważa, że wszystko musi być dopracowane na ostatni guzik. Sama nie wiem, czemu tak bardzo jej na tym zależy... Może dlatego, że to jest pierwszy bal, co idzie na niego wraz z Niall'em... W tym samym momencie w całym domu rozprzestrzenił się dźwięk dzwonka do drzwi co oznaczało, że chłopcy przyjechali. Niall i Zayn. Na tą wiadomość zachłysnęłam się powietrzem, który wdychałam. Nie mam bladego pojęcia czemu, ale moje serce zaczęło bić zdecydowanie szybciej. Co do diabła? Czemu ja się tak zachowuję? - Wiesz, ja może lepiej pójdę im otworzyć, bo jak rodzice to zrobią to oni będą uciekali gdzie pieprz rośnie i nici z całego tego wieczoru. Wiesz jacy oni są. Jak tylko będziesz gotowa to zejdź. Czekamy na ciebie. - zaśmiała się, po czym szybko opuściła mój pokój. Delikatnie uniosłam się z krzesła i stanęłam przed dużym lustrem sięgającym, aż do samej ziemi. Miałam na sobie sukienkę, którą wybierałam z Amy, Niall'em i... i Zayn'em.

### Retrospekcja ###

- Victoria, proszę cię, jeszcze tylko jeden sklep. Obiecuję! Tylko jeden! Została nam tylko sukienka dla ciebie i garnitur dla Zayn'a i się stąd zmywamy. No... - Amy jęknęła, patrząc na mnie tymi swoimi, maślanymi oczyma. Czy ona już do reszty zwariowała?! Siedzimy w galerii już chyba pięć godzin, całe pięć godzin, a jej coś co chwilę nie pasuje. "Ta nie pasuje ci do oczu, w tej wyglądasz za blado, ta cię poszerza, a w tej to już jak kościotrup, a ta robi ci strasznie duże cycki! " Jeśli mam być szczera to wzięłabym pierwszą z brzegu i wróciłabym prosto do domu... Przecież to jest tylko jedna, cholerna sukienka!
- Amy, czy ty możesz wreszcie do jasnej cholery zrozumieć, że mogę ubrać jakąś sukienkę, którą mam w domu, a Zayn jakiś swój garnitur?! Przecież to jest proste, jak reakcje chemiczne... Pamiętaj, że to jest tylko...  - odpowiedziałam, po czym przetarłam swoje zmęczone oczy. Ja już nie mam po prostu siły. To mnie zaczęło przerastać, a Moja cierpliwość się pomału kończyła... Zabiję Harrego, po prostu go zabiję, że mnie w to wciągnął! Jak tylko zdobędę dowód na to, że mnie oszukał to skończy w trumnie, pogrzebany głęboko w ziemi. Tylko nie rozumiem czemu on to zrobił? On na prawdę lubi mi robić na złość?
- Tylko?! To aż bal! - wyprzedziła mnie, po czym zeskanowała mnie ostrzegawczym spojrzeniem. Skąd ona wiedziała, że to powiem? Ona mnie, aż tak na prawdę dobrze zna? Dobra nie ważne... Mam już dość! Ja chcę do domu, do ciepłego łóżka! Podniosłam wzrok na całą trójkę, która intensywnie się we mnie wpatrywała. 
- Zaraz wracam. Idę po jakąś mocną kawę, bo bez niej chyba nie dam w ogóle rady. - mruknęłam niezrozumiale i nie czekając na odpowiedź reszty, ruszyłam w nieznanym mi kierunku, w celu znalezienia jakieś kawiarni. Gdy wreszcie jakąś zobaczyłam to podeszłam do kasy i zamówiłam sobie latte macchiato, po czym usiadłam przy wolnym stoliku. Bawiąc się palcami próbowałam trochę ochłonąć. Nie chcę być dla niej niemiła, więc muszę to zrobić. Kątem oka zauważyłam, że ktoś się do mnie dosiadł. Nawet nie miałam ani siły, ani ochoty na jakakolwiek rozmowę z moją przyjaciółką. Po prostu nie w tej chwili...
- Amy daj mi spokój chociaż na pięć minut. Tylko wypiję tą kawę i już idę. Obiecuję. Przecież nie ucieknę z tej galerii... Nie masz się czego obawiać. Uwierz mi. - jęknęłam, nawet nie podnosząc głowy. 
- Victoria... Jak nie chcesz to nie musisz iść na ten bal. Przecież wiesz, że ja cię do tego nie zmuszam, czy coś w tym stylu. Po prostu. Ja.. - usłyszałam melodyjny głos. Podniosłam głowę i napotkałam czekoladowe tęczówki. Zayn. 
- To nie o to tutaj chodzi, Zayn. Po prostu nie lubię tego typu imprez... Zawsze tak było. Poza tym nigdy, nikt mnie nie chciał zaprosić. A jeszcze bardziej nienawidzę tego zamieszania wokół nich, przecież mogę ubrać sukienkę, którą już mam... Nie potrzebuję nowej. A po drugie dla Amy to jest ważne, więc dla mnie też. Ugh... Zaprzeczam już samej sobie. Po prostu nie chcę, żeby przez moje "widzi mi się" miała zniszczone ważne dla niej plany, bo bardzo chce iść tam z Niall'em. Nie chcę być złą przyjaciółką... Ona jest fantastyczną, to dlaczego ja mam być gorsza w stosunku do niej? To by było w pełni niesprawiedliwe. - zakończyłam swój monolog, delikatnie spuszczając głowę. W tym momencie kelnerka przyniosła mi moje zamówienie. Od razu napiłam się niewielkiego łyka mocnej kawy. Jej lekko gorzki smak na jakiś czas pozostał w moim przełyku. Nie wiem czemu, ale po prostu uwielbiam to. Zlustrowałam dziewczynę wzrokiem. Może byłaby ładna, gdyby zmyła tą tapetę z twarzy... i jeszcze ten sztuczny biust! To tak nienaturalnie wygląda! Jak można sobie coś takiego zrobić?! Dobra, nie chcę być nie miła, ale to jest szczera prawda... 
- Proszę bardzo. A czy panu coś podać? - zaświergotała patrząc na mulata, uśmiechając się tak, jakby nie wiem... Zobaczyła milion dolarów! Chociaż, z tym się zgodzę w stu procentach, ale jeśli nie przestanie się na niego tak patrzyć to jej chyba te oczy wydrapie! Nawet nie będzie mnie interesowało co sobie na ten temat pomyśli Malik. Zachowuję się, jakbym była jego dziewczyną... Ale nie jestem. Niestety. Zaraz... Czy ja o tym pomyślałam?! Brunetka przełożyła swoje włosy na lewy bark i jeszcze bardziej wypięła swoje piersi do przodu, z nadzieją, że zwróci tym chociaż najmniejszą uwagę Mulata, który po prostu ją ignorował. Jego magiczne, czekoladowe tęczówki były cały czas skierowane wprost na mnie. Tylko na mnie. Dlaczego? O co mu chodzi?! Czy ja mam coś na twarzy, że on tak cały czas się na mnie patrzy?!
- Nie, dziękuję. - odparł grzecznie, nawet na nią nie spoglądając. Dziewczyna spojrzała na mnie wkurzonym i rozdrażnionym wzrokiem. Przez kilka sekund toczyłyśmy małą walkę, abo wojnę, po czym one wróciła skąd przybyła. Chyba wygrałam, prawda?
- Czy jestem brudna, albo coś takiego? Bo caluteńki czas mi się intensywnie przyglądasz. - zapytałam bardzo cicho, oczekując jakiejkolwiek reakcji czarnowłosego. W pewnej chwili Zayn wyciągnął swoją rękę w moją stronę. Po dosłownie sekundzie jego zimne palce dotknęły moich dosłownie rozgrzanych, pewnie aż do czerwoności ust, lekko je przecierając. Od razu poczułam ogromne ukojenie. Jego skóra była idealnie gładka. Kiedy to zrobił, wzdłuż całego mojego ciała przeszło chyba miliardy dreszczy. Nagle zaczęło mnie coś ściskać w brzuchu. Jakby związał się w ogromny supeł, którego za wszelką cenę nie da się rozwiązać. Przecież on mnie tylko dotknął, co jasnej cholery?! "Ale w usta!" - usłyszałam jakiś dziwny głos w mojej głowie. Chciałabym się dowiedzieć tylko jednego... Czy... Czy dla niego te pocałunki coś znaczyły. Tak jak dla mnie. Czy on rzeczywiście tego bardzo chciał. Tak jak ja. Czy jemu też drży całe ciało, a kolana miękną, gdy nasze dłonie się przypadkowo spotkają. Tak jak mnie. Czy jemu też odbiera mowę, gdy ja się uśmiecham? Tak jak mi, gdy on to robi. "Czyś ty do reszty oszalała? Ta kawa ci chyba mózg odebrała! On ma Perrie! Mam ci to przeliterować?! P-E-R-R-I-E! Masz to zapamiętać! Bo za niedługo się już chyba zapomnisz!" - ponownie usłyszałam ten głos, wydobywający się, gdzieś głęboko, głęboko w mojej głowie. On ma racje. W stu procentach. On jest z nią i to wszystko dzieje się wtedy, kiedy oni są razem. Cały czas obserwowałam jego wyraz twarzy. Był bardzo skupiony na wykonywanej przez niego czynności.
- Miałaś wąsy z kawy na swoich ustach. - wytłumaczył, lekko się uśmiechając, gdy wreszcie zabrał swoją rękę. Gdy to uczynił zrobiło mi się tak... Sama nie wiem... Poczułam taką ogromną pustkę. Jakby ta ręka, jakby właśnie on byłby mi potrzebny do tworzenia całości. Jakbym bez niego w ogóle nie istniała. Jakbym była połową siebie. Jakbym była połową serca bez niego. Jakbym była połową człowieka.
- Dziękuję. - powiedziałam lekko speszona, po czym ponownie w trakcie tej rozmowy spuściłam swój wzrok. Znowu zaczęłam bawić się palcami, które znajdowały się na kancie filiżanki z kawą. Zapadła cisza. Nikt z nas się nie odzywał. Słychać tylko było rozmowy innych klientów, niemiłosierny płacz dzieci, szum klimatyzacji, bądź używane wokoło, w kawiarni maszyny. W głowie rozmyślałam, jak by mu to powiedzieć. Przecież to jest coś wielkiego... Na prawdę. Gdyby nie on... - Zayn. Ja... Chciałabym Ci bardzo podziękować za... za uratowanie mojego życia. Jakoś wcześniej nie było lepszej okazji, aby porozmawiać w cztery oczy. Cały czas ktoś koło mnie latał, czy czegoś przypadkiem nie potrzebuję, albo coś w tym stylu. Bo tutaj samo "Dziękuję" chyba nie wystarczy... Chociaż boisz się wody to wskoczyłeś po mnie, przełamałeś się, żeby mi pomóc. Nie wiem jak mogę Ci się za to odwdzięczyć. To jest coś na prawdę wielkiego. Gdyby nie ty... Gdyby nie ty, to pewnie bym się zaczęła się tam dusić pod wodą i nie wiadomo co by się tam stało. Prawdopodobnie mogłabym was teraz, w tym momencie oglądać tam z góry wraz z moją ma... - nie dane mi było dokończyć mojej wypowiedzi.
- Proszę cię. Nie kończ tego, bo nie wytrzymam. Błagam Cię. Było minęło. Podejrzewam, że ty oraz inne osoby zrobiłyby to samo co ja. Cieszę się, że nic ci się nie stało, a to jest w tym wszystkim najważniejsze. Nic więcej. Zupełnie nic. Nie wiem, co bym zrobił, gdybym na przykład nie zdążył... Po prostu nie wiem... 
- Dobrze. Ważne, że zdążyłeś... Jeszcze raz bardzo ci dziękuję. Może już pójdziemy? Bo coś mi się wydaję, że jak zaraz się tam nie pojawimy to Amy dosłownie urwie nam głowy, albo przynajmniej mi. - cicho się zaśmiałam, co Zayn też odwzajemnił, a po chwili twierdząco pokręcił głową. Ruszyliśmy w drogę powrotną. Po jakiejś minucie przekroczyliśmy próg sklepu, gdzie znajdowali się Amy i Niall. Odnaleźliśmy naszych przyjaciół. Amanda trzymała w ręce chyba dwadzieścia sukienek, za to Horan, z lekko współczującą miną, ogromną ilość garniturów i smokingów. Będzie na serio tak źle? Dobra, dam radę!
- Victoria. Tutaj masz... - zaczęła, aby, ale nie dałam jej skończyć. Zależy jej na tym, a więc to zrobię. Po prostu...
- Tak jasne. Już idę. Mam nadzieję, że w tym zestawie będzie ta jedyna sukienka i wrócimy wreszcie do domu. - powiedziałam, po czym się delikatni uśmiechnęłam i ruszyłam w kierunku przebieralni. Wychodziłam i wchodziłam chyba dziesięć razy. Jedenasta sukienka była na prawdę ładna. Nie miała ramiączek, a na białym gorsecie znajdowały się prześliczne wzory wykonane ze srebrnych cekinów. W tali przepasana była beżowym, cienkim paskiem, na którego środku przyczepiona była malutka kokardka. Dół sukienki składał się z bardzo delikatnego materiału w kolorze kremowym, który układał się w przepiękne i bardzo gęste fale, przypominające jakieś morze. Zapięłam zameczek, odsunęłam kotarę, po czym wyszłam z przymierzalni. Czekali na mnie już tam na mnie Niall, Amy i... i Zayn, który wyglądał dosłownie zabójczo w czarnym garniturze oraz tego samego koloru koszuli. Prezentował się znacznie lepiej niż na jego urodzinach, chociaż myślałam, że to jest niemożliwe. A jednak...
- O mój Boże! Victoria! Wyglądasz dosłownie jak jakaś księżniczka! Tylko ci księcia u twojego boku brakuje! - usłyszałam jej pisk, po czym znalazła się obok mnie. Na jej twarzy widniał ogromny uśmiech. Czy ona już do reszty oszalała?
- Czyli to na serio już koniec? Bierzemy to i spadamy? - zapytałam, ponieważ nie mogłam w to uwierzyć. To jest na serio już definitywny koniec! Moje marzenie się wreszcie spełniło!
- Oczywiście, że bierzemy! Czy ty siebie w ogóle widzisz? Wyglądasz po prostu idealnie! Prawda, chłopcy? - zadała pytanie, po czym spojrzała na naszych towarzyszy. Jednak nie uzyskała żadnej odpowiedzi. Oboje mieli lekko rozchylone usta i wpatrywali się we mnie takim dziwnym wzrokiem. Jakby patrzyli na... milion dolarów? Nie wydaję mi się. - Chłopaki? - powtórzyła, a oni jakby nagle ożyli. O co im chodzi?!
- Yh... Tak wyglądasz po prostu... Ym... Perfekcyjnie. - usłyszałam melodyjny głos czarnowłosego. Poczułam, jak szkarłatny rumieniec oblał moją twarz. Policzki dosłownie mnie paliły. A to tylko, że on mi tak powiedział. Czy ze mną jest na prawdę źle? Czy wszystko ze mną w porządku? Szybko weszłam do przebieralni i przebrałam się w moje ciuchy. Gdy z niej wyszłam zobaczyłam, że Zayn uczynił to samo co ja. Gdy mieliśmy ruszyć do kasy, przerwał nam głos Amandy.
- Nie uważacie, ze to trochę śmieszne? Kiedyś to ja z Victorią musiałyśmy się kryć przed wami w kabinie, a potem musiałam wmawiać, że kupuję męską marynarkę i upodabniam się do Harrego, a teraz normalnie, razem poszliśmy na zakupy. - cicho się zaśmiała, a Niall i Zayn momentalnie przystanęli w połowie kroku.
- Ty byłaś tam z Amy? Ukrywałaś się w przymierzalni? - zapytał się Malik, jakby z przerażeniem w oczach. O co chodzi? Nasza para zniknęła, pewnie poszli zapłacić za te rzeczy... Zaraz ja to miałam zrobić! Dobra, oddam kasę Black. - Co słyszałaś, jak rozmawialiśmy?

"- A co zrobisz z TYM?  - zapytał Niall akcentując wyraźnie ostatnie słowo.
- "Dziewczyna wiem wszystko" mówi, że muszę się starać, bo inaczej z tego nic nie wyjdzie, a wiesz że tego nie chce. Nie wiem co mam już robić. Kocham gdy się uśmiecha ale...
- Rozumiem cię. - przerwał mu Horan. - Poczekaj, aż rozwiąże się sprawa z ojcem Vic. A właśnie rozmawiałem z nią o tym jej cięciu. Te rany jeszcze się po prostu nie zagoiły. - popatrzyłam po swoich rękach. (...) Dalej już nie słuchałam, tylko analizowałam ich każde słowo i zastanawiałam się o co chodzi z "TYM"? "

- Nic nie słyszałam... Ja... Pisałam sms'a do Amy, żeby po mnie przyszła, bo zostawiła mnie z tymi wszystkimi zakupami i kompletnie nie wiedziałam co mam z tym zrobić. Było tego strasznie dużo. - powiedziałam lekko się wahając, obserwując jego reakcję. Chłopak spojrzał przenikliwym wzrokiem. Skłamałam. Czy zrobiłam dobrze? Chciałabym to wiedzieć... Chwileczkę... Przecież moja kawa nie miała żadnej piany! Była tylko z mlekiem!

### Koniec Retrospekcji ###

Pchnęłam drzwi od mojego pokoju, po czym z niego wyszłam. Ruszyłam wzdłuż korytarza, a następnie pokonywałam każdy kolejny stopnień schodów. Dam radę. Pójdę tam. Zatańczę ten pieprzony taniec. Wrócę i po sprawie. Obcasy moich kremowych szpilek odbijały się od drewnianej powierzchni, tworząc przy tym bardzo charakterystyczny dźwięk. Rozmowy, które słyszałam z dołu, jakby momentalnie ucichły. Gdy przeszłam już połowę drogi zobaczyłam wszystkich, czekających koło drzwi. Niall, Amy, James, Susan i Zayn. Schodząc, czułam ich wszystkich wzrok na sobie. Podejrzewam, że ta scena wyglądała, jak z jakiegoś dennego romansidła. "Dziewczyna zejdzie na dół, spotka swojego towarzysza na dzisiejszy bal, w którym się skrycie podkochuje, ale nie jest w stanie mu tego wyznać. Boi się. Poza tym nie chcę niszczyć przyjaźni, którą budowali od piaskownicy. Pójdą tam razem. Poprosi ją do tańca, ale po chwili stwierdzi, że jest strasznie gorąco, więc zaproponuje jej spacer, na co dziewczyna się zgodzi. Zaraz po tym, gdy wyjdą na zewnątrz chłopak wręczy towarzyszce marynarkę, aby nie było jej zimno. Zależy mu na niej. Po minucie przystaną na małym ganku. On wie co chce zrobić. Marzy o tym od szóstej klasy podstawówki, jednak krył się z tym, aż do tego momentu. Po chwili jego rozgrzane usta dotkną lodowatych warg dziewczyny. Oboje o tym marzyli. Po pocałunku, będą tańczyli do wolnej muzyki. Wtuleni w siebie. Rozkoszując się swoją obecnością." O czym ja do cholery myślę?! Oglądam za dużo telewizji z Amandą! Zdecydowanie! Gdy już byłam na ostatnim schodku, sama nie wiem jak to zrobiłam, może po prostu ujawniła się moja niezdarność, ale się poślizgnęłam. Już myślałam, że moja twarz zaliczy bardzo miłe spotkanie z podłogą, jednak poczułam, jakieś silne ręce owijające się wokół mojej talii. Uniosłam swój wzrok i ujrzałam miodowe tęczówki, które intensywnie się we mnie wpatrywały. Nasze klatki stykały się ze sobą. Wzdłuż mojego kręgosłupa przeszedł bardzo przyjemny dreszcz.
- Bardzo dziękuję. Straszna niezdara ze mnie. - szepnęłam wprost do jego ust, ponieważ znajdowały się one tak bardzo blisko moich. Jego miętowy oddech wzbogacony zapachem dymu papierosowego owiewał moją twarz. Pewnie palił, zanim tutaj przyszedł. Cały czas patrzyliśmy sobie w oczy. Toczyliśmy chyba jakąś małą wojnę. Po sekundzie chłopak odchrząknął i zabrał swoje ręce z mojej talii. Oboje spojrzeliśmy na innych. Zapadła chwila ciszy. Co się przed chwilą stało? Wszyscy to widzieli?!
- No dobrze, jesteście gotowi? - zapytała radosna Susan, a dwa, malutkie brylanciki zaświeciły się w jej oczach. Już chyba wiem po kim Amy ma taki charakter jaki ma. One są strasznie do siebie podobne, chyba nawet nie zdają sobie sprawy jak bardzo.
- Właściwie to jeszcze nie zupełnie. Victorii brakuje tylko jednego. - powiedział Malik, po czym obrócił się w moją stronę. Po dosłownie sekundzie poczułam coś zimnego na mojej szyi. Złoty naszyjnik, na którym zwisał niebieski, dość duży diament ozdabiał skórę między dość wystającymi obojczykami. Wokół niego przyczepione zostały cztery, białe kamienie. Był na prawdę prześliczny. Podobny do "Serca Oceanu", który według niego, wprost idealnie pasuje do moich oczu. - Teraz już tak. - odpowiedział, po czym delikatnie się uśmiechnął. Naszyjnik? Dla mnie? Czemu? Przecież... Kurwa czemu?! On powinien dawać takie prezenty Perrie! Nie mnie! Ale, że bez żadnej okazji! Pewnie znowu kosztował majątek! Więcej niż jestem sobie w stanie wyobrazić!
- Dobrze! A więc kochani ustawcie się do zdjęcia! Muszę mieć jakąś pamiątkę! - rozpromieniła się mama blondynki, po czym wskazała na czarną lustrzankę spoczywającą w jej prawej ręce. Ustawiliśmy się bliżej siebie. Niall objął w talii Amandę, a Zayn... Zayn mnie. Czułam jego oddech na swojej szyi. Po strzeleniu fotki szybko odeszłam od niego. Nie mogę tak. On jest z Perrie. I to mnie boli. A ja teraz... Koniec! Kurwa, muszę wreszcie przestać! Muszę wreszcie przestać o tym myśleć, o nim, o niej, o nich! Raz na zawsze!
- Dobrze, to my jedziemy. Pa mamo, pa tato. Postaramy się przyjechać najszybciej, jak będzie to tylko możliwe. Obiecujemy! - powiedziała blondynka, która już zakładała dość gruby płaszcz. Gdy uczyniłam to samo, wszyscy, uprzednio się żegnając, wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w kierunku czarnego Audi. Jechaliśmy może kilkanaście minut. W międzyczasie zaczął lekko prószyć śnieg. Zaparkowaliśmy pod naszym liceum, które nawet z zewnątrz było przystrojone. Na prawdę się postarali.
- Jejku, jak tu pięknie. Nie sądziłam, że kiedyś powiem takie słowa o szkole. No bo w końcu to jest szkoła. Miejsce, które wielu nastolatków nazywa więzieniem, gdzie spędzamy większą część swojego okresu dorastania. Ale to na prawdę wygląda zjawiskowo. Nie spodziewałam się, że aż tak bardzo. - zachichotałam.
- No, widzisz, a nie chciałaś iść. Bardzo dobrze, że cię przekonałam! Uwierz mi! Nie będziesz żałować swojej decyzji! - powiedziała rozpromieniona Amy. Żeby ta decyzja była jeszcze moja. Ruszyliśmy całą czwórką w kierunku wejścia. Rozglądnęłam się dookoła. Z pochmurnego nieba spadały raz po raz białe płatki śniegu, które wirowały w powietrzu, przez leciutki wietrzyk, który owiewał nasze twarze. Na parkingu przed placówką znajdowała się ogromna ilość samochodów, informująca jak dużo ludzi przyszło, chociaż to tylko bal dla trzecich klas. Kiedy byliśmy już prawie przy wejściu, krzaki obok niego, koło których przechodziliśmy niemiłosiernie zaszeleściły, przez co podskoczyłam w miejscu. Mój wzrok od razu przeniósł się na podejrzane rośliny, jednak niczego nie dostrzegłam. To tylko twoja wyobraźnia. Jego tutaj nie ma. Niby skąd miał wiedzieć, że będziesz na tym balu? Przecież to jest nie dorzeczne! "On wie wszystko... Nie wiem jak, ale dosłownie wszystko! Pamiętasz co się stało, kiedy wracałaś z Zayn'em do domu? Wtedy też się tego nie spodziewałaś. On jest nieobliczalny" - usłyszałam jakiś głos w mojej głowie. Czy on zawsze musi się pojawiać w najmniej odpowiednim momencie?
- Ej, spokojnie. Nie masz się czego obawiać. To tylko wiatr. - do moich uszu dobiegł dźwięk głosu blondyna. Uniosłam swój wzrok i spojrzałam w jego niebieskie tęczówki. Były jak nieskazitelne morze.
- To tylko wiatr. - powtórzyłam, jakbym sama chciała się do tego przekonać. Ja jestem chyba jakaś przewrażliwiona. Ostatnie miesiące były... ciężkie, jeśli mogę to tak nazwać. Chociaż całe moje życie było dość ciężkie. Ruszyliśmy w kierunku wejścia, gdzie nauczyciel od języka angielskiego "odhaczył" nasze przyjście. To chyba jakieś święto, że on się poświęcił i tam siedzi. Gdy weszliśmy na ogromną salę, ktoś mnie trącił. Kiedy się obróciłam to oniemiałam ze zdziwienia. Była to Jessica Evans, przewodnicząca klasy, szkoły i w ogóle wszystkiego co jest tylko możliwe oraz kandydatka na Królową balu, a co istotniejsze stał koło niej James! Tak ten sam James, który grał z nami w "prawda i wyzwanie". Tak ten sam, który spytał się mnie czy kiedykolwiek pocałowałam Zayn'a! Do tej pory nie wiem skąd on miał takie przypuszczenia!
- O! Victoria! Miło cię znowu spotkać. - powiedział, spoglądając na mnie. Wyglądał na prawdę dobrze, ale to nie zmienia faktu, że nie darzę go, żadną sympatią. On wydaje się jakiś taki dziwny. Czułam, jak osoba za mną zaczyna szybciej oddychać.
- To wy się znacie?! - usłyszałam irytujący głos Jess. Jakoś się nie lubimy. Kiedy przyszłam do tej szkoły od razu miała do mnie jakiś problem. Miałyśmy na serio niezłe spięcie. Sama nie wiem czemu. Może dlatego, że jest wersją "lalki barbie"? Jednak to jakoś przeminęło... Tak mi się przynajmniej wydaję...
- Tak. Poznaliśmy się na sylwestrze, który organizowali jej przyjaciele. - odpowiedział jej czarnowłosy. Jej spojrzenie momentalnie złagodniało. Jakby się czegoś bała. Czego? Że niby jej go odbiorę? Chyba zaraz zacznę się śmiać!
- My może już pójdziemy. - powiedziałam, po czym szybko ruszyłam w głąb sali. Nie chce mi się za bardzo na nich patrzeć.
- No no. Nasza księżniczka przyszła! - usłyszałam głos tuż za moimi plecami. Od razu się odwróciłam. Nie no! Nie wierzę! Christopher w graniaku! Jego włosy wyglądały dzisiaj na serio perfekcyjnie, w porównaniu do tych w jakich chodzi na co dzień. A co mnie bardziej zdziwiło to, że koło niego stała Alice. Zaraz. Alice?! Ale jak to?! Może rzeczywiście Harry miał rację, że wtedy cały czas się na siebie patrzyli i w ogóle. Może rzeczywiście wtedy między nimi coś zaiskrzyło.
- Chris! - krzyknęłam, po czym rzuciłam się w jego ramiona, aby go przytulić. Od razu poczułam silne ramiona owijające mnie w tali. - Alice? Co ty tutaj robisz? Nie sądziłam, że razem tutaj przyjdziecie. - dodałam, po czym przywitałam się także z brunetką.
- Jakoś to tak wyszło. - odpowiedziała, lekko się uśmiechając. Czy oni... Razem... Coś tam?! Czy ja o czymś bardzo ważnym nie wiem! Żadne z nich mnie o tym nie poinformowało?! Jak oni mogli mi coś takiego zrobić?! - Mu musimy już iść. Spotkamy się jeszcze. - odparła, po czym pociągnęła blondyna między innymi parami. Całą czwórką ruszyliśmy w kierunku parkietu.
- A teraz taniec otwierający całą imprezę zatańczą kandydatki i kandydaci na "Króla i Królową dzisiejszego balu"! - w pewnej chwili usłyszałam to z głośników, które znajdowały się dosłownie w całej sali. To mój czas. Niestety. Ale, że tak szybko?! Wspominałam o tym, że Amy i Chris wciągnęli mnie do tego cholernego konkursu?! Tak! Zrobili to i jeszcze bez mojej wiedzy! Myślałam, że dosłownie ich uduszę, kiedy zobaczyłam swoje nazwisko na liście wybranych osób! A mówiłam, żeby tego nie robili! Nienawidzę tego typu rzeczy! Na środku sali, gdzie wcześniej wszyscy tańczyli zrobiło się momentalnie pusto. Zgromadzeniu utworzyli dość dużych rozmiarów, w samym środku, kółko. Nie wiem czemu, ale czułam się, jakbym szła na jakiś wyrok, albo coś w tym rodzaju. Po sekundzie wyczułam obecność mojego towarzysza. Jakoś przez to przetrwamy. Razem.



Bardzo powoli uniosłam swój wzrok. Czekoladowe tęczówki świeciły, niczym dwa malutkie brylanciki. Zayn bardzo delikatnie dotknął, a następnie chwycił i oplótł moją dłoń, po czym podniósł ją na wysokość naszych głów. Zdecydowanie różniły się one wielkością. Jego większa, natomiast moja mniejsza. Odniosłam wrażenie, jakby idealnie do siebie pasowały. Jakby były dwoma kawałkami zaginionych dawno temu puzzli, które za wszelką cenę muszą zostać połączone w jedność, a od tego będzie zależała cała układanka, całe ich życie. W tym samym czasie jego prawa ręka wylądowała na mojej tali, łagodnie na nią naciskając. Momentalnie przez moje ciało przeszło tysiące, jak nie miliony dreszczy. Moja skóra dosłownie buzowała i rozpalała się pod jego subtelnym dotykiem. Z czasem się do tego przyzwyczaję. Do jego dotyku, do jego obecności, do jego perfekcyjności. Prawda? Kiedyś to się przecież musi stać. Nie mogę się tak zachowywać, przez całe życie, jeśli w ogóle będziemy, aż tyle utrzymywać kontakt. To się stanie, na pewno! Mam nadzieję...
- Wyglądasz na prawdę olśniewająco, ale to jest oczywiste. - usłyszałam melodyjny szept tuż koło swojego ucha. Czy on na prawdę to powiedział? Czy to tylko moja wyobraźnia? Jego głos idealnie pasował do bardzo wolnej, grającej w tle muzyki. Ed i jego piosenki są dosłownie niesamowite i zapierające dech w piersiach. Od razu ogromna guła uwięzła w moim gardle, przez co nie mogłam wypowiedzieć dosłownie żadnego słowa. Było bardzo ciężko mi się przełamać. Czy ja na prawdę przesadzam, albo coś w tym rodzaju?
- Dziękuję. - dopiero po chwili byłam w stanie coś wydukać. Czułam, jak jego świeżo, miętowy oddech pomieszany z nutką nikotyny owiewa całą moją twarz. Nasze nosy się ze sobą stykały. Moje nogi pomału stawały się jak wata. Gdyby nie to, że mnie mocno przytrzymywał, to dawno bym wyglądała na ziemi tuż koło jego czarnych butów. Dalej tańczyliśmy, wraz z innymi parami. Było mi strasznie ciężko. Nie sądziłam, że będzie aż tak bardzo. Było mi ciężko tańczyć z nim. Gdyby był to ktoś inny to wydaję mi się, że nie byłoby żadnego problemu, ale to był Zayn. Najprawdziwszy Zayn Malik. Trzeba przyznać, że radził sobie fantastycznie. Jednak moje lekcje coś dały, bo wcześniej nie szło mu za dobrze. Lekko uniosłam swój wzrok. Jego miodowe tęczówki się we mnie intensywnie wpatrywały. Dosłownie wypalały dziurę w mojej twarzy. Zawsze to robi! Dosłownie za każdym razem! Zawsze sprawia, że dosłownie za chwilę szkarłatny rumieniec może oblać całą moją twarz. A to wszystko przez jedno głupie spojrzenie. Przez głupie słowa.

" And it's been awhile but I still feel the same
Maybe I should let you go." *

Czarnowłosy zaśpiewał te słowa wraz z Ed'em. Czemu akurat wybrał takie wersy? Z takimi słowami? Ich melodyjne głosy idealnie do siebie pasowały. Dosłownie wprost do moich ust, ponieważ znajdowały się tak blisko siebie. Kilka milimetrów. Jeden ruch. Jeden gwałtowny ruch, a nasze wargi by się spotkały. A stworzyłyby jedność. Swoje oczy dalej miał skierowane na moje. Na jego twarzy widniał cudowny uśmiech, niczym pewnego skrycie zakochanego nastolatka. Zakochanego? Chyba mi mózg wyżarło, jeśli tak pomyślałam. 

" And all I want is the taste that your lips allow
My, my, my, my, give me love." **

Zrobił obrót, a następnie przytrzymał cały ciężar mojego ciała na swojej lewej ręce. Chłopak wyśpiewał mi ten wers prost do mojego ucha, delikatnie zahaczając o jego płatek. Jego malinowe wargi były wręcz lodowate. Moje ciało zadrżało. Po chwili lekko podniósł swoją głowę i spojrzał na moje usta. Trwało to dosłownie ułamek sekundy. Moment później mnie uniósł i wróciliśmy do poprzedniej pozycji. Ta scena wyglądała chyba, jak z jakiegoś dennego romansidła. Na prawdę. Po jakimś czasie melodia ucichła, a taniec się skończył. Moje serce biło niczym potężny młot, który za chwilę mógł wylecieć z klatki piersiowej na ręce Mulata. Oddech był niemiłosiernie przyspieszony. Zachowywałam się, jakbym przed chwilą przebiegła kilkanaście kilometrów, a tylko tańczyła, ale z nim. Pod moją skórą targało się wiele emocji. Staliśmy tak i nie zważając na nic innego, na innych ludzi, na ich reakcję, po postu wpatrywaliśmy się w siebie. Tylko w siebie.
- Dziękujemy wszystkim uczestnikom! To był na prawdę wspaniały taniec! A teraz zapraszam do zabawy! - przerwał nam głos prowadzącego, przez co momentalnie od siebie odskoczyliśmy. To co piękne, kiedyś musi mieć swój koniec. Niestety.


***

- Victoria, proszę cię zatańcz ze mną! - usłyszałam to zdanie w ust Niall'a chyba po raz tysięczny dzisiejszego wieczoru. A co ciekawe, zawsze odpowiadałam "Nie", ale Horan trwał w zaparte i się nie poddawał. Na serio go podziwiam. Ja bym już padła za trzecim razem. Stałam koło stołu z przekąsami oraz napojami i bardzo powoli sączyłam moją dietetyczną colę. Miałam już dość. Chciałam wrócić do domu. - Proszę?! - przeciągnął, po czym spojrzał na mnie tymi swoimi niebieskimi, jak ocean, oczami.
- Jeśli zatańczymy jeden taniec to dasz mi wreszcie spokój? - zapytałam z nadzieją, a chłopak momentalnie przytaknął głową. Odstawiłam mój napój na stół, po czym chwyciłam dłoń Horan'a, który poprowadził mnie na środek parkietu. Po krótkiej drodze obróciłam się do niego przodem. Niall delikatnie chwycił moje ręce, po czym owinął je wokół swojej szyi. Swoje natomiast umiejscowił ma mojej talii. W tle zaczęła grać jakaś spokojna i bardzo wolna muzyka. Głowę umieściłam w zagłębieniu nad obojczykiem blondyna. Może nie będzie, aż tak źle? W pewnej sekundzie, gdzieś w oddali mignęła mi tajemnicza, dość wysoka, ubrana na czarno postać. Na głowie miała kaptur przez co nie mogłam dostrzec kto to. Wyglądała na prawdę przerażająco. Wraz z chłopakiem powoli kręciliśmy się dookoła. Po chwili znowu ją zobaczyłam. Moje serce momentalnie przyspieszyło. Ale czemu? Przecież to jest tylko zwykły uczeń, lub nauczyciel, prawda? Nie ma się o co martwić. "A co z tymi krzakami, gdy wchodziłaś? Może to trzeba jakoś powiązać?" - usłyszałam, gdzieś głęboko w swojej głowie. A co jeśli ten głos ma rację? A co jeśli on tutaj jest? Co jeśli to on? - Muszę iść, do łazienki, za chwileczkę wrócę. - wspięłam się na palce i poinformowałam blondyna. Nie oczekując jego reakcji ruszyłam do najbliższego WC. Gdy wreszcie je znalazłam, otworzyłam drzwi i do niego weszłam. Momentalnie odetchnęłam. Moja wyobraźnia płata sobie ze mnie figle. Nie mogę dać się zwariować. Nigdy. Stanęłam przed umywalką i odkręciłam wodę, chcąc choć trochę zmoczyć twarz, oczywiście uważając na makijaż.
- Witaj.

* Tłumaczenie z ang. : 
"Może i minęło trochę czasu, ale ja wciąż czuję to samo
Może powinienem pozwolić Ci odejść."

** Tłumaczenie z ang. :
"Wszystko czego pragnę, to móc poczuć smak Twoich ust
Moja, moja, moja, moja, obdaruj mnie miłością."


_____________________________________________________________
No i jest rozdział 69! Niestety nie wyszedł, tak jak my chciałyśmy. Niestety... Za co strasznie przepraszamy! 
Jak tam Święta? :) Macie jakieś szalone plany na Sylwestra? 
Nie wiemy, czy wiecie ale zbliża się rocznica bloga! Dokładnie 8 stycznia 2015 roku minię dokładnie 12 miesięcy odkąd zaczęłyśmy go pisać. :) Macie jakieś fajne pomysły, aby można było to "uczcić"?
PROSIMY! KOMENTUJCIE, PONIEWAŻ JEST TO OGROMNA MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA! :) 
WYSTARCZY DOSŁOWNIE KROPKA, ALBO " :) "  LUB " :( " !!
Na prawdę! Zależy nam na tym! 
UCZCIJMY, ŻE JEST ROZDZIAŁ 69! :D
HAZZA CZUWA!!! xD
ROZDZIAŁ NIESPRAWDZONY!!!
- Katy&Care.

34 komentarze:

  1. Rozdział cudny :) ale myślałam że będzie trochę dłuższy,urwał się tak w pewnym momencie i znowu tydzień czekać żeby się dowiedzieć to powiedział to ''witaj'' :( no cóż... trzeba się w końcu cierpliwości nauczyć :P Moja ulubiona piosenka Edaa <33 Włączyłam ją i czytałam. Przeważnie nie lubię jak czytam słuchać muzyki bo mnie to rozprasza ale świetnie pasowała do tego tekstu nawet czytałam dobrze z tempem bo gdy w piosence były słowa :" And it's been awhile but I still feel the same
    Maybe I should let you go." akurat wtedy je czytałam, także jak dla mnie to ta muzyka była idealna do tego tekstu :) Boję się że niestety w tej łazience to będzie jej ojciec :( Nawet w ten wyjątkowy wieczór nie da jej spokoju.!
    TEN taniec Vic i Zayna <3 omg omg omg!!!! jak to sobie wyobrażałam to na prawdę coś pięknego <3333333333 I to ze ją uratował chociaż tak bał się wody... Brak słów. Jak to ujęła Victoria : jest ''Idealny'' ale idealny dla niej, tylko ona niestety o tym nie wie.
    Starłam się jakiś obszerniejszy napisać ten komentarz, nie jestem za dobra w te klocki no aleee jak 69 XD to musiałam dla Was....i HAZZY :D
    Pozdrawiam Was cieplutko i mocno :* Życzę Weny i super sylwestra no i oczywiście czekam na nexta i nie zaprzeczam że bardzo miło by było jak by się troszeczkę wcześniej pojawił :)))
    #Kornelia

    OdpowiedzUsuń
  2. o matko... dziewczyny....jesteście okropne! Ja Wam napiszę na priv....


    Alex/Miss
    Ale tak na prawdę to kocham mocno <3

    OdpowiedzUsuń
  3. So great, so beautiful <3
    I ta piosenka....... Zawsze jak ją słucham to mi się płakać chce <3 :')
    Vic i Zayn jak zwykle razem czarujący :)
    Najlepiej by było jakby Victoria była królową Balu a Zayn królem ooo tak <333 to by było takie asahdgjsajhfa <33
    Mam nadzieje że czytelnicza wyżej się myliła i jednak w tej łazience to nie był jej ojciec :( NO bez przesady !!! Jest jego córką ! Co ona mu takiego zrobiła że nawet w taki dzień nie da jej spokoju no!
    Również życzę wam super sylwestra do białego rana xD
    Lorri M.

    OdpowiedzUsuń
  4. zatkało mnie... serio, nie wiem co napisać... napiszę tylko, że rozdział bisty, ale serio? chcecie mnie wykończyć zakańczając rozdział w takim momencie? ja Sylwestra pewnie tak jak w tamtym roku spędzę sama w domu chyba, że siostra nigdzie nie pójdzie. A wy? jakie plany? ;) co do rocznicy to nie wiem, pierwsze co mi przyszło do głowy to livestream, ale to w środku tygodnia, to może jakiś zwykły filmik? może ktoś będzie miał lepsze pomysły niż ja xd pozdrawiam i życzę weny <3 @Nutka_13

    OdpowiedzUsuń
  5. Prosze dodaj szybciej nastpeny..... Ja nie wytrzymam...... Blagam ;***

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdizal swietny ale slonczylas w takim momencie ze chce sie jwszcze czytav
    ..... Prosze..... Dodaj mastepny szybciej!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Hazza Czuwa. 69!! Świetny CZEKAM nn :)- Nutellada

    OdpowiedzUsuń
  8. o matko taniec był idealny w glowie miałam wszystko jak to czytałam tak pięknie wygladali ah..... matko ale ja ciebie proszę niech to nie będzie jej ojciec w tej lazience i tak zawalu Malo co nie dostałam przez końcówkę i te krzaki......ale i tak kocham tego bloga ❤

    OdpowiedzUsuń
  9. It's so good! Tylko kto powiedział te 'witaj'?!

    OdpowiedzUsuń
  10. Aww.. w skrócie cudo! :D Kocham :* i czekam na next'a <3333333333 Dodawajcie szybko :3

    OdpowiedzUsuń
  11. Jest po prostu idealny <3 prooooszę dodaj nestępny rozdział szybciej! :) no błagam! :D kończyć w takim momencie to normalnie tortury! Love ya so much ♡♥♡♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajny :) Wkładacie dużo pracy w te rozdziały więc te komentarze się wam z pewnością należą. Zakończony w tradycyjnym momencie :P
    Pozdrawiam Martyna

    OdpowiedzUsuń
  13. Ohohoho.
    Nie rozumiem. Wszyscy piszą coś w stylu KOCHAM TEGO BLOGA. DODAJ SZYBKO NEXT. Chociaż w pełni się z tym zgadzam, chcę napisać, że tutaj Niall jest niesamowity i JEGO właśnie kocham. Mimo że jest z Amy, to dla Vic jest taki czuły, miły i w ogóle. A Zayn? Mógłby wreszcie wykrzyczeć na głos, że nic go z Pezz nie łączy, i że kocha Vic. Na to czekam. Chociaż to oznaczałoby koniec opowiadania...
    Pozdrawiam i zapraszam też do siebie!! ;*











    www.music-is-my-life-xx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz nam, że to wcale nie oznacza koniec opowiadania :) My coś wymyślimy, a na koniec mamy już pomysł. :D - Katy&Care

      Usuń
    2. Też tego pragnę!. <3 Ola!. :-);-)

      Usuń
    3. No. To czekam na tę scenę! Aww!!







      a tak kompletnie PS to u mnie jest rozdział 34. Przepraszam, że tu, ale jakoś w spamie nie mogę dodać... ;*

      Usuń
  14. Rozdzial cudowny jak zwykle bardzo mi sie podobal :) <3

    Tylko szkoda, że taki krótki ... zżera mnie ciekawość co będzie dalej. Jak na razie jest jest super :) Czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ♥♥ cudowny ♥♥
    Gabrysia

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie komentuję wam raczej ale jak o to tak bardzo prosicie to '':)''

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudny♥ Piszcie szybko nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Super rozdzial!!! i mam strasznie zle przeczucie co do tego 'Witaj'.... Zycze weny i z niecierpliwoscia czekam na nexta. <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Sbsisnsisnsisnsisysnsisnidndisj fangirl na maksaaa sisnisbsis to jest takie śliczneee iajsisjsi nie musze chyba wspominać że chętnie skopie tyłki orzez tak przerwany rozdział !??
    Kocham Eda umiejscowienie jego piosenki >>>>>>>>
    Dobra kończe tą swoją rozkmine :')

    Kocham Was :*
    ILY
    @sweet9893

    OdpowiedzUsuń
  20. A może to ten cały James czy jak mu tam, dla mnie jest podejrzany... Ale ten Chris zresztą troszkę też. Ech, sama już nie wiem, kurde Zayn idioto wykrzycz, WSZYSTKIM, że nie jesteś z Perrie, uwielbiam, a raczej KOCHAM, i czekam z niecierpliwością na next, oraz życzę ogromu Szczęścia w Nowym 2015 Roku i kupę hajsu, oraz by tu się ta WIELKA MIŁOŚĆ narodziła, Olka!. :-);-)<3:-);-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie, jeszcze nie zapomniałam... no jak bym mogła was zapomnieć heh... Także..Powracam :( I jak zwykle będę przepraszała. W sumie teraz nawet nie mam się czym usprawiedliwić, bo szkoły nie ma, ale moja leniwa natura nigdy mnie nie opuszcza...ech przechodząc do rzeczy.... :D
    rozdział 69 to musiałam skomentować hehehhehe ^^
    Jak wiecie dla mnie zawsze para Victorii i Hazzy forever...sooo ♥ Wiem, że nawet on chce jak najlepiej dla Zictorii (?) Vayna (?) Ale co z tego.
    Nadal żyję w przekonaniu, że ich pocałunek gdy NIKOGO nie było w pobliżu, a Paul NIE KAZAŁ im się całować, gdy w pobliżu nie było paparazzi, byli SAMI - nie był przypadkiem- WMAWIAJCIE MI CO CHCECIE, JA WIEM, ŻE HAZZ BY SIĘ TAK PO PROSTU NIE RZUCIŁ. :')
    Nawet, kiedy Vic już będzie z Zaynem, to nadal będę wierzyć, że ....ugh... no nie wiem- Hazz coś niej wyzna? :o Omg to by było takie ucheuihfuyr :O <3
    Ale powracając do rozdziału, bo ciągle truję o Hictorii czy tam Varrym :D
    Tak, to pewnie ten James powiedział jej 'Wiatj'. Mogę się założyć o...nie wiem co. On jest wtajemniczony w sprawę z jej ojcem- ja to wiem. Normalnie jak się sprawdzi to ja poprosze osobiste gratulacje :D :*
    Co do pocałunku z parę rozdziałów wcześniej- też logiczne, że Zen więc w sumie pisac nie musze.
    I szkoda... {tak, napisałam szkoda, ale TYLKO TROCHE] że Vic myśli, że Zayn ma Perrie. Gdyby nie to, to na pewno wszystko potoczyło się inaczej- ale dla mnie to GIT, jest z Hazzą, oni jeszcze nie wiedzą, ale on coś do niej czuje :))
    Hmhhh....co tam jeszcze... Nieważne, że Niall i Amy kręcą, dla mnie połączenie Horana i Victorii....to by dopiero było *O* Takie... przeciwieństwa... OMG takie IOUJHIURFHVIUHRFUY *_________________* On taki...iehruheryh nieważne, nie słuchajcie mnie ;-;
    Także..ta dwójka przy Vic, Zen niech se będzie z Amy xD Tak, wiem- jestem pewnie JEDYNĄ dziewczyną, od której macie takie komentarze i połączenia :/
    Hmhhh...co tam jeszcze?
    "Taki Harry... nago... w basenie... a wokół niego pełno jego fanek... O czym ja do cholery myślę?!"- DZIĘKUJĘ, WYGRAŁAM ŻYCIE, ONA TEŻ GO KOCHA :'))) omg płacze.... jhruijgiurt
    W następnym rozdziale zapewne przyjdzie Zen i ją uratuje, szkoda tylko, że Hazzy nie ma :( Musiał ustąpić Malikowi, bo wiedział jak ją kocha...ale nie chciał zdradzić, że on ją też- tak tak. Jakieś tam nagrania....pfff... pewnie się bał że mu stanie na tym balu jak zobaczy Victorię....HAHAHA NIEWAŻNE, JA JUŻ NIC NIE PISZĘ. ;-;

    OdpowiedzUsuń
  22. świetny rozdział !!!
    świetne wgl. jesteście
    kocham was <3 6969696<33
    Szczęśliwego nowego roku
    okej.......za dużo picolo
    ide spać :p

    OdpowiedzUsuń
  23. zatkało mnie, po prostu mnie zatkało i nie wiem co Wam powiedzieć że rozdział jest super ? nieee. Że rozdział jest fantastyczny ? Też nie, bo ten rozdział jest superfantastyczny :D dobrze życzę wam weny i żeby rok 2015 był dla Was jak najlepszy :)
    Pozdrawiam
    juliaa ;3

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak wgl. to może zacznę od przeprosin. Nie komentowałam tego wcześniej bo wróciłam od Ciotki z Francji a jako że jestem czytelniczką to powinnam czytać na bieżąco i komętować na bieżąco, wiem. No ale cóż tak wyszło :)
    Co do rozdziału nie mam wgl. zastrzeżeń bo jest naprawdę świetny :)
    Macie już jakieś postanowienia noworoczne ? ;3
    'MARCELA

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale kochany i świetny rozdział <3
    Zayn uroczy jak nigdy *o* Nie dziwię się że Vic się robiły nogi jak z waty :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Dziękuję za dedykację ;3 a rozdział? Świetny *.* ��

    OdpowiedzUsuń
  27. Jakby to teraz powiedział Lou...
    ,,- Fajny numer rozdziału" i ,,Kevinki się Kevinkują!".
    Dobra, do rzeczy.
    Zajebisty rozdział. Zajebiście piszesz.
    Będę tu wracać, a teraz przepraszam, ale muszę iść czytać dalej.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze xx