sobota, 1 sierpnia 2015

Rozdział 91

CZYTASZ = KOMENTUJESZ !
Będziemy bardzo wdzięczne ♥
Rozdział z dedykacją dla KARMEELEQ za niesamowity komentarz ;*
Miłego czytania ;3
BARDZO WAŻNA NOTKA POD ROZDZIAŁEM!


- Zayn! Jestem w ciąży! Kochanie, rozumiesz?! Będziemy mieli dziecko! Zostaniesz tatą! - niemal pisnęła, przymykając przy tym swoje powieki, a ja musiałam przytrzymać się ściany, aby przypadkiem nie upaść na kolana. - Czy to nie wspaniale?! - jej melodyjny głos odbijał się echem od ścian. Parę kosmyków blond włosów uciekło jej z kucyka i opadło na nieskazitelną twarz. Blondynka zacisnęła ręce na kołnierzyku jego czarnej koszuli. Kilka prostych, nieskomplikowanych zdań, składających się w jedną wstrząsająca wiadomość i jedna osoba, która nosi w sobie nowe życie - owoc miłości ich dwojga. To niewiele, jednak to może sprawić, że komuś zawali się dosłownie cały świat. Tak było w moim przypadku. Dla innych jest to powód do radości, bo wkraczają w nowy etap w swoim związku, jednak dla mnie to cios prosto w serce. Zdałam sobie sprawę, że wszystko może się zmienić w przeciągu chwili, a nawet sekundy. Duży, chociaż sama nie wiem czy nie największy sens mojego życia oddalił się ode mnie o tysiące lat świetlnych. Miałam wrażenie, jakbym straciła grunt pod nogami. Niemiłosierny i przerażająco silny ból w zaskakująco szybkim tempie zaczął wypełniać mnie od środka, nie zostawiając żadnej wolnej przestrzeni. Czułam cholerną pustkę, gdy patrzyłam się na tulących się Zayn'a i Perrie. Nie chciałam dopuszczać do myśli, że to jest prawda, jednak nią była i nie mogłam w żaden sposób temu zaprzeczyć. "Dzisiejszego wieczoru chciałbym stworzyć pierwsze, dobre wspomnienie, które mam nadzieję, na długo pozostanie w twojej głowie, Aniele." Miał cholerną rację. Ten dzień będzie odtwarzał się w mojej głowie w kółko i w kółko, aż do końca mojego życia. Ten dzień będzie moim najgorszym koszmarem. Będzie moim piekłem. Nie myśląc już nad niczym ruszyłam przed siebie, zbytnio nie zważając na to gdzie idę. Chciałam się znaleźć jak najdalej od nich. Od ich pieprzonego szczęścia, które raniło moje serce. Łzy paliły moje oczy, a gdy mrugnęłam, swobodnie spłynęły po moich policzkach. Nie słyszałam niczego. Przyspieszone bicie mojego serca, które dudniło mi w uszach, wszystko zagłuszało. Najszybciej jak tylko potrafiłam wybiegłam za zewnątrz. Kilka razy moja kostka wykręciła się w niewłaściwą stronę, ale pomimo fizycznego bólu biegłam dalej. W pewnym momencie poczułam, jak ktoś chwyta mnie za dłoń i przyciąga do swojego ciała. Jedyne co wcześniej zobaczyłam to blond włosy. Zaczęłam się rzucać, na wszelkie możliwe strony. Chciałam się wyrwać, jednak on był zdecydowanie za silny. Chciałam pobyć sama. "Nie prawda. Potrzebujesz Jego. Tylko i wyłącznie Jego. Potrzebujesz Zayn'a z całego swojego serca. Przyznaj się do tego! Chciałabyś, aby to on wybiegł za tobą i powiedział, że ona nic dla niego nie znaczy, a ciąża to tylko jakiś chory i nieśmieszny żart. Chciałabyś, żeby cię zatrzymał. Chciałabyś, żeby cholernie zależało mu na tobie. Chciałabyś, aby każdego dnia niespodziewanie do ciebie przychodził, a następnie całował. Pragniesz tego, by on był twój, a ty jego. Przyznaj się do tego! To on jest tym, którego pragniesz i potrzebujesz! To on jest tym jedynym." Nie! Waliłam w jego klatkę piersiową, aby dać upust swoim emocjom, które we mnie buzowały. Chciałam zniknąć z tego świata. Teraz. Jak najszybciej. Krew wrząca w moich żyłach, przepływała w bardzo szybkim tempie, a moje knykcie bolały coraz bardziej. Przed oczami cały czas miałam Zayn'a i Perrie.
- Nienawidzę go, Niall! Jest pieprzonym dupkiem! Rozumiesz?! Nienawidzę pieprzonego Zayn'a! Nienawidzę Perrie! Nienawidzę ich oboje! On nic dla mnie nie znaczy! Jest nikim! Nikim! - krzyczałam jak opętana, chcąc to wszystko z siebie wyrzucić, lecz to i tak były tylko kłamstwa. Blondyn cały czas próbował mnie jakoś uspokoić, jednak ja reagowałam na to kolejnymi uderzeniami. Zaczęłam krztusić się własnymi łzami. Było mi ciężko oddychać, a z każdą mijającą sekundą brakowało mi tchu. "Oszukujesz samą siebie, Victorio. Prawda jest taka, że choć nie ma go przy tobie fizycznie, On cały czas jest w myślach, w twojej podświadomości. Ty go nigdy nie będziesz nienawidzić, choćby nie wiadomo co uczynił, bądź wypowiedział. Stał się częścią ciebie. Bez niego nie istniejesz. Bez niego jesteś połową dziewczyny. Połową serca. Tylko bezużytecznym kawałkiem duszy. On musi być chociaż w twoich myślach, abyś dalej żyła. Ale gdy jest obok ciebie, gdy czujesz ciepło jego ciała, jego oddech na swojej szyi, jego ramiona owinięte wokół twojej tali, bicie jego serca, wtedy możesz jakoś normalnie funkcjonować. To dzięki niemu żyjesz. Nawet jeśli będziesz miała możliwość, aby o nim zapomnieć, nie zrobisz tego. On zbyt wiele dla ciebie znaczy, aby usunąć ostatnie wspomnienia ze swojego życia." Po pewnym czasie odpuściłam, a Niall szybko przyciągnął mnie do swojego ciała, tak, że między nami nie było wolnej przestrzeni. Im bardziej płakałam, tym słabsza się stawałam. Nie byłam już niczym więcej jak naczyniem na łzy, które nie przestają płynąć. Byłam jak wodospad, starający pozbyć się swoich wszystkich smutków, zmartwień oraz niewyobrażalnego bólu. Byłam wrakiem człowieka, któremu nie da się już w ogóle pomóc. - Ja... Ja go kocham, Niall. Kocham Zayn'a Malik'a. Kocham go tak mocno, że to aż boli. Niewyobrażalnie boli. - załkałam w jego koszulkę, kiedy wzięłam głęboki oddech, a Niall tylko jeszcze bardziej wzmocnił swój uścisk. Moje serce uderzało o jego klatkę piersiową. Tylko ramiona chłopaka szczelne owinięte wokół mojego ciała chroniły mnie przed upadkiem, lecz nie tylko fizycznym, ale także psychicznym. Był moim największym oparciem."Powiedziałam prawdę. Przyznałam się do tego. Pierwszy raz wypowiedziałam to na głos. A co w tym jest najgorsze? Że to nie ma żadnego znaczenia co do niego czuję. Żadnego. Zayn i tak nie myśli o mnie w ten sposób, a Perrie nie zostawi ze swoim dzieckiem." Marzyłam tylko o jednym. O zapomnieniu tego wszystkiego. O wyrzuceniu tego ze swojej pamięci. "Dobrze wiesz jakie jest rozwiązanie tego wszystkiego. Nie potrzebna jest ci do tego koniecznie żyletka. Sięgnij po coś ostrego, przejedź po swej skórze, czekaj na krew, czekaj na swoje potępienie. Dobrze wiem, że tego chcesz. Potrzebujesz ukojenia. Potrzebujesz tego! Zrób to. Nic się nie stanie, a ty poczujesz się znacznie lepiej. Nie będziesz tego żałowała. To jest idealna decyzja. Najlepsza, z tych, które ci pozostały." Mocniej przymknęłam swoje powieki, jakby to miało w jakiś sposób pomóc. Moja głowa zaczęła pulsować, co szybko dało mi o sobie znać. "Aniele! Wiesz, że to jest złe. To nic ci nie pomoże. Stanie się ci tylko krzywda. Nie chcę, abyś się raniła. Ja cię nie mogę stracić. Nigdy.", "Proszę cię obiecaj, że jeżeli będziesz chciała zrobić to ponownie dasz mi znać.", "Chcę ci pomóc, Victorio.", "Zależy mi na tobie najbardziej na świecie, Aniele."
- Wiem, księżniczko. Wiem to. Nie musisz mi tego mówić. - wyszeptał wprost do mojego ucha, gładząc przy tym moje włosy. Wbiłam paznokcie w wewnętrzną stronę prawej dłoni, aby odpędzić wszystkie głosy z mojej głowy. Zadrżałam z zimna, gdy uderzył w nas podmuch wiatru. Twarz ukryłam w zagłębieniu nad jego wystającym obojczykiem, czując ciepło jego skóry, które tylko przypomniało mi o Zayn'ie. Niall w ułamku sekundy ściągnął swoją bluzę i delikatnie owinął ją wokół moich odkrytych ramion, jakby obawiał się, że ten materiał jest dla mnie zbyt szorstki. Fala rozpaczy zalała moje ciało, pochłaniając przy tym każdą możliwą żywą komórkę. Do tej pory nie wierzyłam, że będę w stanie dzielić serce z jakimkolwiek mężczyzną, a co dopiero że oddam mu je w całości. Właściwie Zayn najpierw je delikatnie i ostrożnie posklejał, a następnie nieświadomie ukradł. Teraz je rani i przecina na jeszcze mniejsze kawałki. Ono jest jak plastelina w jego rękach, należąca tylko i wyłącznie do niego. Ma do tego pełne prawo. Jest jego na własność. - Wszystko się ułoży, Victorio. Będzie dobrze. Musi być. Obiecuję ci to. Tylko nie płacz, misiu. Jestem tutaj dla ciebie i zawsze będę. Będę przy tobie, aby ci pomóc.
- Nigdy nie będę wystarczająco dobra, wystarczająco piękna, wystarczająco idealna, wystarczająco wystarczająca, Niall. Zawsze znajdzie się jakaś osoba, która jest lepsza ode mnie. Tą osobą zawsze będzie Perrie. On nigdy nie pokocha mnie w ten sposób. Nigdy tak na mnie nie spojrzy. Nigdy tak nie będzie o mnie myślał. Nigdy nie poczuje takiej miłości. Ja nigdy nie będę dla niego tym, kim bym chciała być. Chciałabym być idealna, tak jak ona, jednak to się nigdy nie stanie. Za bardzo zniszczyłam samą siebie. Może ja nie zasługuje na żadną miłość, Niall. Teraz on jest szczęśliwy. Razem z Perrie będą mieć dziecko. Razem stworzą prawdziwą rodzinę. - powiedziałam, ale przy ostatnim słownie mój głos się załamał. To dziecko połączyło ich. Już na zawsze będą ze sobą związani. Jeszcze mocniej wtuliłam się w Niall'a, a swoje włosy zacisnęłam na włosach nad jego karkiem. Oparł brodę o czubek mojej głowy, cały czas gładząc mnie po plecach. Mijały sekundy, minuty, sama już nie wiem, a ja w ogóle się nie uspokoiłam. Było tylko coraz gorzej.
- Victoria?! Victoria, gdzie jesteś?! Odezwij się! - w pewnym momencie, usłyszałam ten głos, który sprawił, że moje kolana się ugięły. Zachwiałam się, ale na szczęście uścisk blondyna był na tyle mocny, że nie wylądowałam na ziemi. Serce coraz mocniej uderzało w moje żebra. Ból, który zawładnął moją klatką piersiową utrudniał mi oddychanie. Zacisnęłam powieki z nadzieją, że dzięki temu znajdę się w zupełnie innym miejscu. Słyszałam, jak Zayn stąpa po wyschniętej trawie. - Victoria? - zająkał się. Niall wyswobodził się z mojego uścisku, przez co nadeszła kolejna fala łez, a ja nawet nie byłam w stanie go zatrzymać. Byłam tak sparaliżowana, że nie mogłam zrobić kroku, ani wydusić żadnego słowa. Jego duża bluza osunęła mi się z prawego ramienia i kolejny silny podmuch wiatru sprawił, że moje ciało zadrżało. Cały czas stałam wyprostowana jak struna, czekając na najgorsze. Nagle poczułam dotyk na swoim odkrytym barku, przez co gwałtownie wciągnęłam powietrze. Moje mięśnie w ułamku sekundy się napięły i stały się sztywne. Jego zimna skóra przyjemnie drażniła moją. Po wnętrzu mojego ciała rozlało się ciepło. - Aniele, proszę cię, spójrz na mnie. Błagam cię, zrób to. - wyszeptał, ale ja dalej nie zrobiłam tego o co prosił. Dlaczego? Bałam się, i to cholernie. - Zrobię wszystko, ale tylko popatrz się na mnie. Nie rób mi tego i nie ignoruj mnie, bo tego nie wytrzymam, słyszysz? Kochanie, proszę cię, spójrz w moje oczy - powiedział zdesperowanym tonem głosu. Jego ciepły oddech zatańczył na moich ustach, dzięki czemu się przekonałam, że był bardzo blisko mnie. Mój mózg cały czas przypominał mi o tym, abym regularnie oddychała. Zayn kciukiem delikatnie przejechał po mojej dolnej, lekko spierzchniętej wardze, badając jej każdy milimetr kwadratowy. Uległam i uchyliłam powieki. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to jego miodowe tęczówki, które w tym świetle przypominały czyste złoto. - Victoria, to wszystko... To nie jest... Nie wiem... Ja się tego kompletnie nie spodziewałem... Nie sądziłem, że jeszcze kiedykolwiek zobaczę ją na swoje oczy. Perrie miała nigdy więcej się tutaj nie pojawić. Ten wieczór miał być idealny. Miałaś go zapamiętać do końca swojego życia. Wszystko przygotowałem. Zbierałem się do tego od bardzo dawna. Ja chciałbym ci coś ważnego powiedzieć. Musisz o tym wiedzieć, bo ja dłużej nie wytrzymam, aby trzymać to w tajemnicy. Jesteś dla mnie bardzo... - nie wytrzymałam i wyrwałam się z jego objęcia. Na chwiejących się nogach cofnęłam się do tyłu. Zobaczyłam w jego oczach niewyobrażalny ból. Nie wiem czym on był spowodowany, ale na pewno większy opanował całe moje serce, które z każdą mijającą sekundą łamało się na coraz mniejsze kawałki. Zaczęłam kręcić głową, dając mu znak, że to nie ma sensu, a to wszystko nie jest konieczne. Na wewnętrznej stronie prawej dłoni poczułam lepką ciecz. Zayn zrobił jeden krok w przód, a ja jeden w tył. Głęboko wciągnął powietrze i przeciągnął palce po swoich włosach. - Victoria, a co jeśli podejdę do ciebie i cię pocałuję? Odepchniesz mnie? - zapytał, bacznie mi się przyglądając. Dobrze wiedziałam, że i tak by tego nie zrobił. Na wstrzymanym oddechu odwróciłam się i chciałam odejść stąd jak najszybciej, aby zamknąć się w łazience i tam o wszystkim zapomnieć, jednak Zayn mocno chwycił mnie za łokieć, w wyniku czego wpadłam na jego umięśnioną klatkę piersiową, czując bicie jego serca. Chciałabym, aby w nim znalazła się większa część dla mnie.
- Co ty... - nie zdążyłam skończyć, ponieważ jego malinowe usta brutalnie przycisnęły się do moich. Jego zimne dłonie objęły moje policzki, powodując falę ognia przechodzącą przez mój organizm. Tylko on jest w stanie rozpalić moje serce i znaleźć w nim światło, które pomału wygasa. Mogłabym płonąć w ramionach całe dnie i noce. Jego zapach i dotyk trzymał mnie na uwięzi. Moje kolana stały się jak z waty i bardzo się starałam, aby nie tylko upaść. Dreszcze przyjemności przeszyły moje ciało na wylot, gdy pogłębił pocałunek, subtelnie rozdzielając moje wargi. Jego usta tak miękkie, tak delikatne były stworzone tylko do całowania. Nie byłam w stanie myśleć. Nie byłam w stanie oddychać. Dosłownie zapomniałam jak mam na imię. Błagam, zatrzymajcie czas. Zatrzymajcie ziemię. Zatrzymajcie dosłownie wszystko i sprawcie, żeby ta chwila nigdy się nie skończyła, bo ona jest najlepszą od bardzo dawna. Poczułam ciepło w żołądku.
Umieściłam ręce na jego karku i zatopiłam dłonie w jego czarnych włosach. Były miękkie, a w dotyku przypominały jedwab. Przyciągnął mnie do siebie tak, że między nami nie było żadnej wolnej przestrzeni. Wydawało mi się, że całował mnie tak, jakby staczał się z urwiska, pragnąc się czegoś chwycić i wypadło na mnie, jakby umierał z niewyobrażalnego pragnienia, a ja byłam jego wodą, jakby był lwem, który upolował nową zwierzynę i nie wiedział jak jeść małymi kęskami, jakby był nowym kwiatem, potrzebującym światła do wyrośnięcia, więc walczy o ostatnie promienie słoneczne jesieni. Bicie jego serca było zsynchronizowane z moim, co tylko doprowadzało mnie do jeszcze większego szaleństwa. Całe moje ciało drżało coraz bardziej, gdy czułam jego rozgrzaną skórę przy swojej. Jego ręce u dołu moich pleców. Niezwykle łatwo było mi się w nim zatracić. Czekałam na to, śniłam o tym, myślałam o tym tak długo, więc trudno mi było uwierzyć, że to się dzieje na prawdę. Pocałunek coraz bardziej namiętny, połączony z tęsknotą i miłością sprawił, że odniosłam wrażenie, iż unoszę się kilka centymetrów nad ziemią. Miałam swoje własne skrzydła. Byłam Aniołem w swoim własnym niebie, zniewalającym niebie. Sprzedałabym duszę samemu szatanowi, aby tylko móc w stanie zatrzymać ten moment na całą wieczność i jeden dzień dłużej. Chciałabym zostać więźniem tej chwili. Jego pocałunki zawsze czułam w palcach u stóp, ale przy tym tlen okazał się zdecydowanie przereklamowany, ponieważ to on sam się nim stał. "Twoje niebo będzie za jakiś czas tatą, a matka jego nadchodzącego dziecka najprawdopodobniej siedzi w środku i czeka, aż on wróci, aby mogli dalej świętować." Ułożyłam dłonie na jego torsie i na niego naparłam, przez co chłopak zaskoczony się odsunął. Popatrzył się na mnie tymi oczami, które przybrały teraz czysty czarny kolor. Szybko się odwróciłam i zaczęłam niemal biec przez siebie, bo wiedziałam, że gdybym tego nie zrobiła to bym nie wytrzymała i bym do niego powróciła. On to mi tylko jeszcze bardziej utrudnia. Nagle poczułam, jak jego silne ramiona oplatają mnie od tyłu. Jego tors przyległ do moich pleców, a ja nie mogłam zrobić żadnego kroku. Głowę wtulił w moją szyję. Z trudem odwróciłam się do niego przodem. - Kocham cię, Zayn! Chciałabym, żeby to uczucie było zdecydowanie słabsze, bo kocham cię tak bardzo, że moje serce kurewsko boli, rozumiesz?! Rozpadam się na kawałki, kiedy nie ma cię obok mnie, bo pomimo tego, że mnie czasami cholernie ranisz to właśnie dzięki tobie żyję. Jesteś ucieleśnieniem mojego Anioła stróża. Jesteś całym moim życiem! Jesteś chyba wszystkim czego potrzebuje do życia, bo przy tobie zapominam co to tlen. Tylko ty jesteś w stanie zawsze mi pomóc, kiedy panikuję, bo stałeś się pieprzoną częścią mnie! Twoje najzwyklejsze gesty za każdym razem wywołują u mnie najprzyjemniejsze dreszcze! Nie zdajesz sobie sprawy do jakiego stanu mnie doprowadzasz! Jak na mnie działasz! Mam wrażenie, że bez ciebie jestem nikim. I cholernie skłamałabym twierdząc, że o tobie nie myślę. Myślę i to bardzo często. Zbyt często. Czasami są takie dni, gdy jesteś w każdej godzinie i takie godziny, gdy jesteś w każdej minucie oraz minuty, gdy jesteś w każdej pieprzonej sekundzie. Zdarza mi się zasypiać i budzić z twoim imieniem na ustach. Zdałam sobie sprawę, że mogłabym przetrwać całe to piekło tylko po to, by móc trzymać cię za rękę, bo chcę być najbliżej ciebie jak tylko to jest możliwe! Jestem tak beznadziejnie w tobie zakochana! - krzyknęłam, ciężko oddychając. Policzki mnie paliły. Czułam jak opuszczają mnie resztki sił. Powietrze między nami jakby zgęstniało. Byłam przekonana, że mógł usłyszeć jak szalenie bije moje serce, które boleśnie uderzało w klatkę piersiową. Jego dłonie zniknęły z mojego ciała, a ja poczułam się jakby ktoś brutalnie odebrał część mnie. Zayn otworzył usta, jednak nie wyleciał z nich żaden dźwięk. Stał i patrzył na mnie z szeroko otwartymi oczami, zapewne nie dowierzając w to, co przed chwilą usłyszał. Wciąż czułam jego zapach oraz dotyk na sobie. Wciąż czułam jego ciepło. Mocno przygryzłam swoją wargę, czując przyjemny ból. - Cholernie przepraszam za to, że nie jestem taka jak ona, Zayn... - załkałam i otarłam rękawem bluzy swoje mokre od łez policzki. Zayn przypominał kamienny posąg pozbawiony wszelkich emocji. Cały czas pozostał w tej samej pozycji. Nie mogąc znieść tej ciszy, odwróciłam się i zaczęłam biec przed siebie. Już nie panowałam nad sobą. Łzy spływały po całej mojej twarzy. Nie odpowiedział... Nie zrobił kompletnie nic... "Co ty sobie myślałaś? Że powie ci, że również cię kocha i będzie cię błagał, żebyś została przy nim chociaż, że Perrie jest w ciąży? Że ona dla niego kompletnie nic nie znaczy? Że razem będziecie mogli przetrwać dosłownie wszystko, bo wasze uczucia są tak silne, że nikt nie może ich zniszczyć?" Tak. Właśnie tak myślałam i to był mój cholerny błąd.

_____________________________________________________
No wiemy, że za wiele się nie dzieje, ale nic nie damy rady więcej napisać. :/
Kogo shippujecie?
Jak myślicie co się stanie dalej?
Co myślicie o Pezz?
Jak wrażenia po rozdziale?

PRZEPRASZAMY JAK SĄ JAKIEŚ BŁĘDY :p

PROSIMY O KOMENTARZE!!!!!

UWAGA!
My wyjeżdżamy na wakacje. Nie będzie nas coś koło 2 tygodni. Nie wiemy, czy będziemy miały jakikolwiek internet, więc nie wiadomo kiedy będzie kolejny rozdział. 

PAMIĘTAJCIE, KOCHAMY WAS! ;*

- WASZE KATY&CARE.

26 komentarzy:

  1. Do pieprzinej cholery ze niby krwa nic sir nie dzieje? Ja pierdole Zayn ogarnij życie.

    OdpowiedzUsuń
  2. CO
    EJ SERIO ONA WYZNAŁA MU MIŁOŚĆ A ON NIC
    TRZYMAJCIE MNIE LUDZIE BO NIE WYTRZYMAM
    PRZECIEŻ CHCIAŁ POWIEDZIEĆ PIERWSZY ŻE ZNACZY DLA NIEGO DUŻO A POTEM CO
    NIE POWAŻNY CZY JAK
    MOŻE GO ZAMUROWAŁO
    NAWET NIE WIECIE ILE CZEKAŁAM NA WYZNANIE MIŁOŚCI
    ALE NIE WIEDZIAŁAM ŻE COŚ TAKIEGO WYKOMBINUJECIE
    GRATULACJE DZIEWCZYNY MIMO ŻE BOLI MNIE SERDUSZKO BO VICKY CIERPI
    JAK ZAWSZE U WAS NIE MOŻE BYĆ ZA DŁUGO DOBRZE I MUSICIE COŚ POZMIENIAĆ XD
    W sumie to już kończę z tą czcionką emocje opadły:p
    Cieszę się, że wyjeżdżacie! Mam nadzieję, że trochę odpoczniecie i wena wróci, prawda? Może w końcu XD
    Chociaż mimo to, że mówicie że nie macie weny to piszecie rewelacyjnie:D czy ja mogę nie mieć weny tak jak wy? XD
    Będę wiernie czekać na nowy rozdział, a wy wypoczywajcie ile dacie radę!:D
    Pozdrawiam @xnobodyxknows xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Zatłuke was!! Jak to sie nic nie dzieje??!!!! To jest ten rozdział na który czekałam od kąd w ogóle zaczęłam czytać do wspaniałe opowiadanie <333333 Macie niewiarygdny talent pisarski :* Kocham was <333333 tą historie <33333 i shippuje Zayn'a i Vicky :3 Mam nadzieje, że Pezz kławie i zniknie raz na zawsze, także mam nadzieje, że Zayn ogarnie dupe i złapie Vic zanim zrobi coś głupiego oraz że wyzna jej wreszcie swoje uczucia :D Mam ochote krzyczeć AAAAAAAAAAAAAAAAAAA...!!!! Dobra, tyle emocji :3 Rozumiem, że wyjeżdżacie ale błagam dodajcie rozdział jak najszybciej sie da, nie wytrzymam oraz bardzo wam dziękuje za poświęcony czas dla nas na pisanie tego <333333 :* Uwielbiam :3 :* <3333333333

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak tu się nic nie dzieje ?! Pezz jest w ciąży . Vic przyznała się Niall'owi co czuje do Malik'a. Zayn i Vic pocałowali się a ona na dodatek w końcu powiedziała ze go kocha. I niby tu się nic nie dzieje ?! Nie wiem czy mam krzyczeć czy płakać ! Piszecie znakomicie! !!!
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału .
    życzę wam udanych wakacji .
    Bardzo bardzo was uwielbiam ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak tu się nic nie dzieje ?! Pezz jest w ciąży . Vic przyznała się Niall'owi co czuje do Malik'a. Zayn i Vic pocałowali się a ona na dodatek w końcu powiedziała ze go kocha. I niby tu się nic nie dzieje ?! Nie wiem czy mam krzyczeć czy płakać ! Piszecie znakomicie! !!!
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału .
    życzę wam udanych wakacji .
    Bardzo bardzo was uwielbiam ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak tu się nic nie dzieje ?! Pezz jest w ciąży . Vic przyznała się Niall'owi co czuje do Malik'a. Zayn i Vic pocałowali się a ona na dodatek w końcu powiedziała ze go kocha. I niby tu się nic nie dzieje ?! Nie wiem czy mam krzyczeć czy płakać ! Piszecie znakomicie! !!!
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału .
    życzę wam udanych wakacji .
    Bardzo bardzo was uwielbiam ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  7. O jej, jakie to urocze. Aż się popłakałam... Dziękuję, dziękuję, jeszcze raz dziękuję! :*
    Nic się nie dzieje? Nic? To my chyba mamy odmienne zdanie, jeśli chodzi o akcję. No ludzie, jak to nic się nie dzieje? Czy wy siebie słyszycie?!
    Zayn, dlaczego nic nie odpowiedziałeś? Zmarnowałeś szansę, chociaż wiem, że później ją odzyskasz robiąc na niej piorunujące wrażenie. Mam nadzieję, że w końcu będzie razem i wszystko między Wami się ułoży. Zasługujecie na szczęście. Zasługujecie na miłość. Zasługujecie na to, aby być razem. I chciałabym, aby tak się stało.
    Jestem cholernie ciekawa, jak potoczy się sprawa z dzieckiem. Niby nic, ale wydaje mi się, że Vic nie pozwoli na to, aby Malik zostawił je dla niej. Takie mam przynajmniej wrażenie. Z jednej strony nie chciałabym, aby wychowywało się z matką, natomiast z drugiej uważam, że uczucie tych dwoje, młodych ludzi nie może być zmarnowane. To oni powinni mieć maluszka, który będzie do nich podobny, będzie się rozwijał ze wspaniałymi rodzicami. Kurcze.
    Pezz, coś ty narobiła? Dlaczego musiałaś zburzyć to, co do tej pory udało się zbudować? Musiałaś przyjść akurat dzisiaj? Nie mogłaś jutro? To okropne.
    Jestem ciekawa, co Zayn jej powiedział. Nie odkleiłaby się od niego, gdyby jej nie nagadał. Kiedy myślę o tej flądrze krew mnie zalewa! :c
    No i Niall, nasz bohater. Cieszę się, że ona go tam spotkała. Nie pozwolił jej zrobić nic głupiego, chociaż teraz nie wiadomo, co się stanie. Oby nic złego!
    A może Paul ją spotka, powstrzyma? Powie jej, że przeprasza, że nie wiedział? Pomocy, czuję się zagubiona. Nie wiem, co myśleć, co robić. Nie wiem nic. Oprócz tego, że muszę coś wymyślić. Ja myślę i wymyślam coraz to nowsze scenariusze. A nie powinnam! To wasze opowiadanie, nie moje. :c
    Ja chyba będę powoli kończyć.
    A, właśnie. Życzę Wam udanego wypoczynku. Przemyślcie wszystko, zrelaksujcie się.. A później do nas wróćcie i jeszcze bardziej zaskoczcie emocjonalnym rozdziałem! Takim, żeby nikt się tego nie spodziewał. Ja wiem, że tak potraficie.
    Jeszcze raz dziękuję za dedykację! ♥
    Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Naprawdę nic się nie dzieję?!! Jprld nie ogarniam tego..Nie wiem co pomyśleć, mam nadzieję że wszystko się dobrze potoczy, ale jak tak można no po prostu się wkurzyłam, myślę że zaskoczycie nas następnymi rozdziałami i przy okazji życzę wam udanego odpoczynku i wracajcie szybko <3 !!!

    OdpowiedzUsuń
  9. TYLE EMOCJI W JEDNYM ROZDZIALE,.... płacze. Dlaczego Zayn zmarnował taką szanse?! Mój boże, moje nienawiść do Perrie ciągle wzrasta. Ile ta Victoria musi się jeszcze nacierpieć?! Rozdział niesamowity i zaskakujący, jak zawsze. Życzę Wam dłuugiego odpoczynku, abyście miały pogodę i wracajcie do nas szybciutko z nowymi rozdziałami!! Kocham Was i pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  10. No dziewczyny na prawdę wam mózgi przegrzało : JAK TO SIĘ NIC NIE DZIEJE?! Ten rozdział jest genialny
    * Pezz w ciąży
    *chęc wyznania miłości Zayna do Victorii
    * "ucieczka" Victorii
    * wyżalenie się Niallowi
    * pocałunek Zicky ( chyba dobrze połączyłam imiona xD )
    * i w końcu WYZNANIE UCZUĆ PRZEZ VICTORIĘ
    * no i debilna postawa Zayna którego dosłownie wmurowao przez co Victoria znowu płakała

    wszystko opisałyście wręcz perfekcyjnie ! Dzieje się tu wieeeeeleeeeeee a te wszytskie emocje są opisane I-DE-AL-NIE! ( wiecie chciałam to tak zaakcentować :D )

    Na prawdę żal mi Victorii bo w końcu mu to powiedziała a ten stoi i stoi i nic powien powiedzieć że też ją kocha ale wtedy to nie byłoby w waszym stylu wy zawsze wszystko komplikujecie ale z drugiej strony to dobrze bo wtedy niejest to typowe ff w którym bohaterzy rzucają się na siebie i wgl tylko nie wiemy co się zdarzy w następnych rozdziałch co jest na wielki plus !

    Zazdrościmy wam pomysłów i mamy nadzieję, że po wakacjach wena wróci z podwójną siłą! Życzymy wam udanego odpoczynku i miłych wakacji oraz weny i wgl


    Już nie możemy się doczekać nextu <3


    Wasze wierne czytelniczki

    Car and Tori

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej! Twój blog został nominowany do bloga miesiąca, po więcej informacji zapraszam tutaj: http://spis1d.blogspot.com/
    Pozdrawiamy, S1D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nic się nie dzieje?! Że niby co?! Laski! Ogarnijcie się! Jak to się nazywa nic, to ja jestem święta! xD Dlaczego Pezz wszystko zawsze musi zniszczyć?! A było tak pięknie... 😢 No nic, życzę udanych wakacji i WENY kochane! 😘 💕

    OdpowiedzUsuń
  13. Woow, nie wiem co napisać... szok...czekam na dalsze losy :D

    OdpowiedzUsuń
  14. W takim momencie kończyć ? Serio? To takie zajebiste. Nareszcie powiedziała to. Czekam aż Zayn zrobi to samo i będą w końcu razem. Udanych wakacji <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakie wakacje?! Boże w takim momencie skończyć rozdział i wyjechać na wakacje?! ���� dzieje się i to o mega się dzieje, mój ulubiony rozdział, kocham Was za Niego, Ola! ❤❤❤❤❤������������

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej :) W ciągu kilku dni przeczytałam wszystko od początku i to jest mój pierwszy komentarz .Mój mózg jest całkowicie rozj......Victoria mówi o swoich uczuciach co do Zayn'a Nill'owi ,a tu z dupy mi z pietruszki pojawia się ta cała Perrie i mówi ,że jest w ciąży .WTF???
    Chyba coś się jej pomyliło ,przespała się z kimś na jakiejś imprezie i chce wmówić wszystkim , że to dziecko Malika .
    Podziwiam Vic ,za to ,że zdoła powiedzieć o swoich uczuciach osobie ,którà nimi darzy .

    Pozdrawiam as z całego serducha i informuje , że od teraz macie nową czytelnicze :)

    P.S. Zapraszam was do zajrzenia na mojego bloga , bo bardzo zależy mi na opini tak doświadczonych pisarek .
    http://lukehemmingsija.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytam rodziały już od 4 dni i właśnie dziś skończyłam piszesz niesamowicie nw co ja zrobię jak skończysz pisać!!! z niecierpliwością czekam na nn:) mam nadzieje ze jednak gdzieś złapiesz internet i dodasz coś:) do nasyepnego Pa<33 /aga

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny blog. Dużo się dzieje. Ciekawa akcja Zapraszam do mnie. Dopiero zaczynam :) http://owoczakazanejmiloscizaynmalikff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam wasze opowiadanie :* jestem w nim zakochana normalnie :D mam nadzieje ze rozdzial niedługo sie pojawi ♥
    Ps. Udanych wakacji /Dominika

    OdpowiedzUsuń
  20. Dzieje się akcja życia. Nie noc się nie dzieje. Ona tylko powiedziała Zayn'owi ze to kocha, pocalował się a ta idiotka Perrie jest w ciąży. Genialny <33

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedy następny rozdział??? Nie mogę się doczekać.Czytam to od początku. To jest cudowne.Piękne.Nie da się tego określić.
    Zayn musi jej wszystko wyznać!!!Jeszcze żeby się okazało , że Perrie kłamała z tą ciążą bo była zazdrosna o Vic.
    Czekam na dalsze części.
    Życzę weny :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
  22. O jezu rozdział jest cudowny ! <3 *-*
    Ona nareszcie wyznała mu swoje uczucia a on nic z tym nie zrobil :( Jezu Zayn co ty robisz!? Co do Perrie to jej nienawidze i Zayn powinien zrb testy na ojcostwo bo watpie zeby bylo to jego dziecko...Biedna Vic :c żeby tylko Zayn sie otrzasnal i pobiegl za nia zeby nie zrobila sobie nic zlego :/ Kocham Was poprostu <3 Macie ogromny talent ! Życie duzo weny i mam nadzieje,że rozdzial pojawi sie za nie dlugo bo juz nie moge sie doczekać next'a *-* Miłego Dnia :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam wrażenie, że Perrie pojawia się zawsze w najmniej odpowiednim momencie i niszczy wszystko, bo spełnia tą obietnicę "to jeszcze nie koniec". Ona musi być tą osobą od Toma xD btw to świetne ff czytam je od 4 dni i dotarłam do tego miejsca. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. I mam pytanie: czy jest na tt hasztag z tym ff? 💕

    OdpowiedzUsuń
  24. Czytam twoje opowiadanie od bardzo dawna, wcześniej komentowałam jednak z anonima. Mam nadzieje że nibawem pojaiwią się kolejne części, bardzo na nie czekam. Tymczasem zapraszam na bloga, mojego pierwszego w życiu bloga http://our-unique-story.blogspot.com/- tematyka oczywiści one direction jednak zapewniam zę bloga o takim początku nie czytałyście jeszcze nigdy. Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze xx