wtorek, 2 sierpnia 2016

Rozdział 101

CZYTASZ = KOMENTUJESZ !
Będziemy bardzo wdzięczne ❤

- Teraz powoli spuszczaj sprzęgło. - powiedział Zayn, a ja wykonałam jego polecenie, jednak jego autem mocno szarpnęło do przodu, a następnie pojazd zgadł. Lekko zirytowana westchnęłam i na niego spojrzałam. Na jego twarzy błąkał się chytry uśmiech, który starał się za wszelką cenę ukryć, żeby mnie bardziej nie wkurzyć. - Spokojnie, spróbuj jeszcze raz, tylko staraj się to robić bardziej powoli. - przypomniał, a ja przytaknęłam głową. Zayn stara się mnie nauczyć jazdy samochodem już od jakiegoś czasu, jednak kompletnie nic z tego nie wychodziło, pomimo moich starań, wykonania jego poleceń. Odpaliłam ponownie auto i w tym samym momencie na pusty parking wjechało inny pojazd, a ja zaczęłam panikować. Samochód po raz kolejny zgasł, a ja nie wiedziałam co robić. Na szczęście auto nas wyminęło, na co odetchnęłam z ulgą. - Może na dzisiaj koniec? - usłyszałam pytanie Zayna i ochoczo zaczęłam kiwać głową, po czym zmieniliśmy się miejscami i  ruszyliśmy w stronę naszego domu. Moją wyprowadzkę mocno przeżyła Susan, ponieważ traktowała mnie jak drugą córkę, pomimo, iż mieszkałam z rodziną Blacków niecałe dwa lata. Cieszyła się, że znalazłam sobie kogoś, kto mnie uszczęśliwia. Kiedy przekroczyliśmy próg domu, przed nami stanął Liam, ubrany od pasa w dół.
- Zayn, dlaczego nie odbierasz telefonu?! - krzyknął, a mój chłopak zdziwiony wyciągnął urządzenie z tylnej kieszeni jeansów. - Czy ty wiesz, która jest godzina?! - dopytał się, jednak nawet nie dał mu dojść do słowa. - Nieważne, nawet się nie tłumacz, bo nie mam ochoty tego słuchać. Masz piętnaście, a potem musimy jechać na wywiad. Louise uczesze nas na miejscu! - dodał, zanim zniknął nam z oczu. Chwyciłam rękę Zayna i ruszyliśmy w kierunku jego sypialni. W czasie, kiedy on poszedł do łazienki, aby się umyć, ja zabrałam się za wybranie mu stroju. Mój wybór padł na szare spodnie z przetarciami, czarną koszulkę z guziczkami przy szyi oraz jego ulubioną skórzaną kurtkę. Po dziesięciu minutach chłopak wyszedł w samych bokserkach, a z jego włosów kapały pojedyncze kropelki wody. Stanęłam obok łóżka, gdzie znajdowały się jego ciuchy, jednak on zamiast się pospieszyć i jak najszybciej się ubrać, podszedł do mnie i objął mnie w pasie. Jego usta dosłownie przyssały się do mojej szyi.
- Zayn, masz niecałe pięć minut. - przypomniałam mu, jednak on się tym nie przejął i przeniósł swoje pocałunki najpierw na linię mojej szczęki, a następnie pocałował mnie w usta. - Zaynie... Liam się wkurzy, a co najgorsze spóźnicie się na ten wywiad. - dodałam, odsuwając się od niego, na co chłopak jęknął, ale zaczął ubierać swoje ubrania, a ja mogłam podziwiać jego idealne ciało, pokryte czarnym tuszem. Nagle przypomniał mi się pomysł, o którym myślałam już od jakiegoś czasu. Przygryzłam wargę, wpatrując się w chłopaka i w samym momencie nasze pojęcia się skrzyżowały. - Co byś powiedział... - zaczęłam niepewnie, nie wiedząc jaka może być jego reakcja. - Gdybym zrobiła sobie tatuaż? - na twarzy Zayna odmalowało się szczere zdziwienie.
- Sam mam ich wiele, więc chyba nie uważasz, że bym narzekał. - powiedział, zapinając guzik od spodni. W tym danym momencie, dobiegł nas krzyk Liama, który groził, że jeżeli Zayn za chwilę nie zejdzie na dół odetnie mu głowę. - Kochanie, porozmawiamy o tym, jak wrócę z wywiadu, dobrze? Zastanowisz się co byś chciała i spróbujemy coś zaprojektować, co ty na to? - zapytał, a ja kiwnęłam twierdząco głową. Podszedł do mnie i połączył nasze usta. Po krótkiej chwili odsunęłam się od niego.
- Idź już. - powiedziałam ze śmiechem. Malik jeszcze raz przelotne musnął  moje usta i żegnając się ze mną wybiegł z pokoju, ja poszłam w jego ślady, ale dużo wolniej. - Zostaję sama? - spytałam lekko wystraszona, a po moich plecach przeszedł nieprzyjemny dreszcz.
- Ja z tobą zostaję. - usłyszałam za plecami głos Eleanor, na co wzdrygnęłam. - Przepraszam, nie chciałam cię przestraszyć. - powiedziała skruszona, a ja pokręciłam głową, na znak, że wszystko jest w porządku. Chłopcy w końcu wyszli z domu żegnając się z nami, a ja mogłam zamknąć za nimi drzwi. Gdy się od odwróciłam, to zauważyłam, że dziewczyna wpatruje się we mnie dziwnym wzrokiem, uśmiechając się przy tym. - Co chcesz? - spytałam, ponieważ zawsze, gdy miała taką minę chciała by spełnić jedną z jej zachcianek.
- Zrobiłabyś mi tą twoją pyszną herbatę malinową? Poratuj kobietę w ciąży. - poprosiła, składając ręce jak do modlitwy, na co się ucieszyłam, że chciała tylko tyle. Louis mi mówił, że kilka razy obudziła go w środku nocy i oznajmiła, że jadą na zakupy, bo w lodówce nie ma czekolady lub czegoś innego. Skinęłam głową, a na jej twarzy pojawił się uroczy uśmiech, który odwzajemniłam. Ruszyłyśmy do kuchni, gdzie Eleanor usadowiła się na jednym z krzeseł, a ja zajęłam miejsce przy wysepce kuchennej. - Mówiłam ci, że cię kocham, prawda? - zagadała, kiedy wyciągałam dwie duże filiżanki z półki nad zlewem.
- Wydaje mi się, że tak. - zaśmiałam się, nastawiając wodę. - Wspominałaś o tym, kiedy raz o pierwszej nad ranem piekłam ci ciasteczka czekoladowe, a i wtedy, gdy o piątej robiłam ci truskawkowego shake'a, bo Louis nie chciał wstać z łóżka. - dodałam, na co obie wybuchłyśmy śmiechem. Dziewczyna ułożyła dłoń na brzuchu i bardzo delikatnie zaczęła go masować.
- Daje ci w kość, co? - zapytałam i założyłam za ucho kosmyk włosów. Zalałam herbatę, do której następnie dodałam dwie łyżeczki miodu oraz garść świeżych malin. Chwyciłam filiżanki i ruszyłam w jej stronę, a następnie postawiłam jedną z nich przed nią.
- To utwierdza mnie w przekonaniu, że to będzie chłopak. Zdecydowanie będzie kochał piłkę nożną, jak swój tata. - uśmiechnęła się pod nosem. Usiadłam obok niej i wzięłam łyk parującego napoju, a jego słodki posmak pozostał w ustach.
- Podziwiam was, że podjęliście decyzje, że o płci dziecka dowiecie się dopiero po porodzie. Nie wiem czy wytrzymałabym w takiej niewiedzy. - przyznałam, a Eleanor zachichotała i spróbowała herbaty. - Mogę? - powiedziałam niepewnie, wskazując na jej brzuch, a ona ochoczo kiwnęła głową. Lekko podwinęła czarną bluzkę, a ja przybliżyłam dłoń do jej skóry, a następnie dwa razy palcem wskazującym puknęłam w jej skórę.  - Jak tam mały? Za niedługo się zobaczymy, co? - poczułam, jak dziecko kopnęło, na co się uśmiechnęłam, a po chwili cofnęłam rękę i spojrzałam w oczy dziewczyny. - Boisz się? - spytałam, a Eleanor pokiwała głową. Na jej twarzy zobaczyłam strach, który zniknął tak szybko, jak się pojawił.
- Najbardziej tego, że mogę sobie nie poradzić bez Lou. Nie będzie go trzy miesiące, przez tą trasę, w którą jada... Nigdy nie miałam z tym większego problemu, tęskniłam, jednak dawałam radę... Ale teraz? Boję się, że nie wytrzymam. - przyznała, a ja kiwnęłam głową. Rozumiałam ją. O trasie koncertowej dowiedziałam się jakiś czas temu. Chłopcy niespodziewanie wydali płytę "Midnight memories", którą mieli gotową od jakiegoś czasu, kilka dni po ślubie Eleanor i Louisa, a teraz przyszedł czas na jej wypromowanie. - Tommo i tak był błagać, żeby skrócić trasę, ale wynegocjował jedynie przerwę na styczeń. - dziewczyna westchnęła ciężko, a ja posłałam jej pocieszający uśmiech.
- Dasz sobie radę, poza tym ja się nigdzie nie wybieram. - powiedziałam, a dziewczyna zaśmiała się cicho, jednak jej twarz wykrzywił grymas bólu, a ręką Eleanor spoczęła  na jej brzuchu. - Wszystko okej? - zapytałam, a ona syknęła, pomimo tego pokiwała głową na tak. Powoli odchyliła się do tyłu na krześle, zamknęła oczy i zaczęła głębiej oddychać.
- Poczekaj mały na tatusia. - mruknęła pod nosem, - Chyba nie chce czekać. - powiedziała tym razem kierując słowa w moją stronę, a jej twarz znów wyrażała ból. Nie wiedziałam co robić, ta sytuacja zaskoczyła mnie chyba tak samo jak El. - Victoria, chyba mi wody odeszły. - zobaczyłam przerażenie malujące się w jej oczach, a moje serce gwałtownie przyśpieszyło.
- O mój Boże, to się zaczęło? - przeraziłam się, a moje słowa zostały potwierdzone, kiedy ona krzyknęła z bólu. - Co mam robić?
- Zayn uczył cię jeździć tak? - spytała ciężko dysząc, a ja przełknęłam ciężko ślinę.
- Chyba nie chcesz, żebym... - nie dała mi dokończyć, ponieważ zaczęła na mnie krzyczeć.
- Bierz te cholerne kluczyki i zawieź mnie do szpitala! - po jej słowach ruszyłyśmy do drzwi, a ja w pośpiechu chwyciłam kluczyki od samochodu Zayna. Eleanor bardzo ciężko oddychała, a ja coraz bardziej panikowałam. Usiadłam za kierownicą, a El na miejscu pasażera. Odpaliłam czarne Audi i lekko szarpiąc pojazdem, wyjechałyśmy na drogę. Brunetka chwyciła telefon, który rzuciłam obok skrzyni biegów i wykręciła numer do swojego męża. Znów krzyknęła, a ja dodałam gazu starając się nie wjechać w żadne auto. - Nie odbiera. - wysapała.
- Zadzwoń do Paul'a. On odbierze i daj na głośnomówiący. - powiedziałam, a dziewczyna trzęsącymi się dłońmi wykonała mój rozkaz. Krzyknęłam, gdy z naprzeciwka wyjechało jakieś auto, a ja zdałam sobie sprawę, że jadę nie tym pasem co trzeba. Gwałtowne skręcił kierownicą unikając czołowego zderzenia z pojazdem. Jednak, prawdopodobnie obiłam bok samochodu, ponieważ do naszych uszu dobiegł zgrzyt metalu.
- A... Ale... wiesz o tym... że... chciałabym... dojechać... w jednym kawałku. - przypomniała, a ja starałam się skupić na jeździe, aby nie doszło do żadnego wypadku. Eleanor krzyknęła z bólu i w tym zanim momencie Paul odebrał telefon. - Paul musisz natychmiast powiedzieć Louisowi, że jego dziecku śpieszy się na ten świat. - krzyknęłam, a on się zaśmiał. Dziewczyna jęknęła z bólu i wciąż starała się brać duże oddechy, a ja przyspieszyłam.
- Dziewczyny, nie róbcie sobie żartów, chłopcy przed chwilą zaczęli wywiad.
- To nie są... - nie skończyłam, ponieważ El miała kolejny mocny skurcz, a ja zaczęłam się bać, czy dojedziemy do szpitala czas. - Paul, czy mój ton wskazuje na to, że żartuje? - warknęłam, zaciskając ręce na kierownicy.
- Gdzie wy jesteście? - spytał, a jego głos nie był już tak opanowany jak wcześniej.
- Jedziemy do szpitala King Edward VII's. Przyjdźcie jak najszybciej. - nakazałam, a on natychmiast zakończył połączenie. W tym samym momencie wjechałam na parking przed prywatnym szpitalem, gdzie była zapisana Eleanor, aby uniknąć spotkania z większą grupą fanów One Direction. Powoli zaczęłam zwalniać, ale nagle szarpnęło nami mocno do przodu. Przerażona spojrzałam przed siebie i zauważyłam, iż wyjechałyśmy  w znak.
- Jego tu wcześniej nie było. Zayn mnie zabije. - jęknęłam i spojrzałam na El.
- Zeznań na twoją korzyść, tylko pomóż mi wyjść. - powiedziała dysząc ciężko. Zgasiłam auto i szybko z niego wyszłam, aby otworzyć drzwi Eleanor, która jęczała z bólu. - Spokojnie, staraj się głęboko oddychać. Już jesteśmy na miejscu. - uspokajałam ją. Przeszłyśmy przed próg, a kobieta, która siedziała na recepcji zwróciła na nas swoją uwagę. - Dzień dobry, to jest Eleanor Tomli...
- Proszę szybko za mną - przytaknęła, kiedy zdała sobie sprawę z kim rozmawia i szybko przywołała pielęgniarkę z wózkiem, na którym usiadła El. Szłam razem z nią pod sale i chciałam zostać na korytarzu, jednak dziewczyna chwyciła mnie mocno za rękę oraz spojrzała na mnie takim wzrokiem, że wolałam nie dyskutować.

*** Oczami Louisa ***

- Niedawno została ogłoszona wasza trasa koncertowa. Jak się z tym czujecie i jakie kraje macie zamiar odwiedzić? - James Corden zapytał, a fani obecni w studiu momentalnie ożywi i zaczęli wiwatować.
- Jesteśmy bardzo podekscytowani. Będziemy starali się pojechać do miejsc, w których jeszcze nie byliśmy, a trasa będzie obejmowała niemalże wszystkie kontynenty, więc zapowiada się coś naprawdę wielkiego. Z tego co się orientujemy daty i miejsca koncertów będą opublikowane dzisiaj o północy na naszej stronie internetowej, a sprzedaż biletów ruszy kilka dni później. - odpowiedziałam, a fani ponownie zaczęli piszczeć. Nagle za dziennikarzem zauważyłem Paula, który wykonywał dziwne ruchy. Zmarszczyłem brwi, nie miałem pojęcia o co może mu chodzić.
- Louis? - usłyszałem i zdezorientowany przeniosłem wzrok na Jamesa. - Odpowiesz na pytanie? - zapytał, a ja zacząłem się jąkać, na co cala sala zaczęła się śmiać. - Jak się czujesz po podróży poślubnej z Eleanor? Gdzieś zauważyłem zdjęcia, że byliście na Malediwach. Może zdradzisz nam jakieś pikantne szczegóły? Wiesz, że lubię je słuchać. - spytał, ale nie dane mi było opowiedzieć, ponieważ na plan wszedł Paul.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale Louis musi niestety już iść. - powiedział i spojrzał na mnie wymownie, a ja poczułem się zagubiony. Podszedł do mnie i na ucho wyszeptał mi zdania, które sprawiły, że moje serce niemalże wyrwało się z klatki piersiowej. - Eleanor właśnie rodzi. Musimy jechać. - słowa te zebrał mikrofon, który miałem przyczepiony do szarej koszulki.
- El rodzi. El rodzi?! Dziś?! Teraz?! - poderwałem się z kanapy, a za mną uczynili to chłopaki. - Za chwilę będę ojcem!
- James dziękujemy za zaproszenie, ale sprawy wyższej wagi na wzywają. - powiedział w jego stronę, a on się zaśmiał. - Jesteśmy One Direction i kochamy was wszystkich. - dodał Harry, po czym piątką wybiegliśmy ze studia, przy oklaskach całej publiczności. Zayn wziął ode mnie kluczyki i usiadł za kierownicą, a my wpakowaliśmy się na miejsca pasażerów. Po dosłownie 5 minutach byliśmy już pod szpitalem. Gdy tylko auto się zatrzymało, wystrzeliłem z niego jak z procy, aż usłyszałem śmiechy chłopaków, jednak nie przejąłem się tym. Wleciałem do budynku, a recepcjonistka od razu powiedziała mi numer sali. Na moje szczęście nie była ona daleko, a jakaś pielęgniarka podała mi odzież ochronna, którą narzuciłem na siebie i wszedłem. Do moich uszu od razu doszły krzyki mojej ukochanej.
- Jeste... - nie dokończyłem, ponieważ oberwałem w głowę jakimś pudełkiem.
- Nigdy więcej seksu! - powiedziała dość mocno podniesionym głosem Eleanor, która leżała na specjalnym łóżku i trzymała Victorię za rękę, która wydawała się być rozbawiona tą sytuacją, jednak jej wyraz twarzy się zmienił, gdy El zaczęła krzyczeć, a ona razem z nią, patrząc z niemałym przerażeniem na swoją rękę. - Nienawidzę cię Tomlin... - nie dokończyła przez kolejny skurcz. Jedna z pielęgniarek podeszła do mnie i powiedziała, żebym się nie przejmował, niektóre znoszą to jeszcze gorzej. Podszedłem do mojej żony, która puściła rękę Victorii i zamiast tego chwyciła moją, a ja poczułem jak miażdży moje kości. El bardzo ciężko oddychała, a ja nie wiem w którym momencie zacząłem robić dokładnie to samo. Zauważyłem kątem oka, że Victoria wycofała się na korytarz.
- Zaraz przyj z całych sił. - powiedział lekarz, a dziewczyna pokiwała głową. - Teraz. - rozkazał, a El zaczęła krzyczeć, a ja wraz z nią mając nadzieję, że to jej pomoże. W pomieszczeniu rozbrzmiał płacz dziecka, a ja myślałem, że zaraz zemdleje. - Mamy główkę. Jeszcze raz tak samo z całych sił. Ostatni.
- Dasz radę, kochanie. - nawet nie wiem, kiedy te słowa opuściły moje usta. El ponownie zaczęła przeć i głośno przy tym piszczeć.
- Gratuluję, mają państwo syna. - oznajmił lekarz z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Mamy syna. Kochanie, mamy synka. - powtórzyłem, patrząc prosto w piękne oczy mojej wybranki. Chwyciłem w swoje dłonie jej twarz mokra od potu, na którym widniał wielki uśmiech, pomimo zmęczenia i ucałowałem jej czoło. - Dziękuję ci za to, kochanie. Kocham cię.
- Ja ciebie też. - odparła niemal natychmiastowo, a ja połączyłem nasze usta.
- Chce pan przeciąć pępowinę? - zapytał doktor, gdy oderwaliśmy się od siebie, na co pokiwałem twierdząco głową. Wstałem z krzesła i lekko trzęsącymi się rękami chwyciłem specjalne nożyczki, a następnie wykonałem cięcie. Pielęgniarka chwyciła moje dziecko, a następnie owinęła je w ręcznik i ostrożnie podała Eleanor. Kiedy chłopczyk wtulił się w jej pierś, przestał płakać, co było wręcz magiczne.
- Witaj w rodzinie, Matthew Nathanielu Tomlinsonie. - wyszeptałem i delikatnie palcem wskazującym dotknąłem wewnętrzną stronę jego dłoni, którą od razu lekko zwinął w piąstkę. Bylem jak zahipnotyzowany nie mogłem oderwać od niego wzroku. Był to zdecydowanie najpiękniejszy widok w moim życiu. - Mogę? - spytałem szeptem, aby mały nie zaczął płakać, a moja żona popatrzyła na mnie jak na debila i ostrożnie podała mi Matthew'a. Patrzyłem na niego, jak słodko śpi na moich rękach, nawet nie zauważyłem, kiedy po moich policzkach spłynęły łzy szczęścia. Po chwili pielęgniarka wzięła ode mnie syna, aby go umyć, a następnie zważyć. - Kochanie, ale z tym seksem to żartowałaś, prawda? - upewniłem się, a ona się zaśmiała i walnęła mnie w ramię.
- Lou, czy ty możesz być czasami poważny? - zapytała, a ja zamknąłem jej usta pocałunkiem. - Czy możesz się zapytać Harry'ego i Victorii, czy zostaną rodzicami chrzestnymi? Mieliśmy to w planach, ale wcześniej nie było jakoś okazji. - odparła, a ja kiwnąłem głową i w tym momencie powrócił do nas lekarz.
- Maluszek dostał 10 punktów w skali Apgar. Waży trzy kilogramy i ma 48 cm. - poinformował nas ginekolog. - Teraz łożysko i ma pani spokój. - powiedział, a ja wyszedłem na korytarz, by powiadomić znajomych, uprzednio całując ukochaną w głowę. Kiedy opuściłem pomieszczenie wszyscy skierowali na mnie swój wzrok i w tamtym momencie, kiedy emocje chociaż trochę opadły dotarło do mnie, co się stało chwilę temu.
- Mam syna. Pięknego i zdrowego syna, czy wy to rozumiecie? - szepnąłem, po czym upadłem na swoje kolana, czując jak ciepło rozlewa się po moim ciele. Uśmiech nie chciał zejść z mojej twarzy. Cała gromada w jednej chwili do mnie podbiegła i zaczęła mnie ściskać i gratulować. Gdy już wszyscy się odsunęli, a ja stałem już na nogach. - Dostałem polecenie z góry. - wymownie wskazałem drzwi sali. - Aby się spytać ciebie droga Victorio i ciebie Harry, czy zgodzicie się zostać chrzestnymi Matthew'a Nathaniela Tomlinsona? - zapytałem, a na twarzy brunetki zobaczyłem szok, jednak postawa Harry'ego była całkiem inna. On zadarł do góry podbródek i założył ręce na piersi.
- Nie. - odparł, a ja zmarszczyłem brwi. - Jak mogłeś mi to zrobić? Ona jest DROGĄ Victoria, a ja TYLKO Harry? Jak mogłeś? Po tylu latach? - zaczął histeryzować, a ja myślałem, że się popłaczę ze śmiechu. - Zrywam z tobą Tomlinson. - oznajmił, jednak na jego ustach błąkał się uśmiech.
- Mam rozumieć, że się zgadzasz? - pokiwał głową na tak i przytulił mnie nie kryjąc juz uśmiechu. Gdy się odsunął ode mnie, to spojrzałem na naszą polkę, czekając na to co powie.
- Jesteście pewni? - spytała, a ja przytaknąłem głową. - Wiesz ostatecznie mogę zrobić wam ta łaskę. - odparła nonszalanckim tonem, zarzucając włosami za ramię, a chwilę później zaczęła piszczeć i skakać, wyglądając przy tym jak mała dziewczynka, co wyglądało uroczo. Harry zbliżył się do niej z wielkim uśmiechem na twarzy i wziąwszy ją w ramiona okręcił wokół własnej osi, jednak pech chciał, że potknął się o stopę Nialla i oboje wylądowali na szpitalnej podłodze. Zayn momentalnie podbiegł do swojej dziewczyny i uprzednio uderzając bruneta w głowę, pomógł wstać swojej ukochanej. Stali się dla mnie parą idealną. Parą, która pomimo wielkich przeszkód, znajdzie drogę powrotną do siebie.
- Jeśli można to jak tu przyjechałyście? - zapytałem i zobaczyłem jak w momencie krew odpływa z twarzy dziewczyny. Wzrok wszystkich zwrócił się w jej stronę, na co odwróciła się i poszła przed siebie, jednak daleko nie zaszła, ponieważ Zayn chwycił ją w talii i z powrotem obrócił.
- Victoria jak znalazłyście się w szpitalu. - spytał Malik.
- Wiesz, wybrałyśmy się do tego sklepu za rogiem i przechodziłyśmy zupełnie przypadkiem. - oznajmiła i próbowała uwolnić się z uścisku, lecz jej starania nie przyniosły żadnego efektu.
- Victoria. - powiedział to głosem nieznoszącym sprzeciwu, a ona się podała.
- Tylko nie krzycz na mnie, proszę. Przywiozłam Elelanor twoim autem. - powiedziała, a twarz Zayn'a zrobiła się biała jak ściana. Zlustrował całe ciało szatynki i zaczął je oglądać w celu znalezienia jakichkolwiek obrażeń, po czym ponownie wrócił oczami na jej twarz.
- Nic ci się nie stało, prawda?
- Nic mi nie jest i El, tak samo, ale... twoje auto nie jest w najlepszym stanie.

*** Oczami Victorii ***
(kilka dni później)

- Wiesz już co byś chciała? - spytał Zayn, przenosząc wzrok z telewizora na mnie. Podniosłam się lekko na kanapie, patrząc na niego z góry, gdyż nie rozumiałam o co mu chodzi. - Chodzi mi o tatuaż. - dodał, jakby czytał w moich myślach.
- Nie zastanawiałam się. Chcę jedynie, żeby zakrywał moje blizny. - mruknęłam i wskazałam na moje przedramiona. Ostatni raz sięgnęłam po żyletkę w Polsce, gdy wszyscy dowiedzieli się o mnie i Harry'm. Nie zawsze jest łatwo, jednak mam wokół siebie takich wspaniałych ludzi, a moje regularne spotkania z psychologiem przynoszą efekty.
- Wiem, że chcesz je skryć przed światem, ale one nie znikną, stały się częścią ciebie. Jednak z nimi jesteś dla mnie piękna i idealna, rozumiesz? - zapytał i przybliżył się do mnie, składając pocałunki na moich przedramieniach. - Ale jeśli chcesz te tatuaże to rozumiem. Zrobię wszystko, żebyś czuła się lepiej. - zgarnął ze stolika szkicownik i jeden z ołówków, które ma rozsiane po całym domu, a następnie zaczął w nim rysować. Chwilę siedzieliśmy w ciszy w czasie, której przypatrywałam się skupieniu na jego twarzy. Między jego brwiami powstała mała zmarszczka.
- Może coś takiego? Trzeba to oczywiście dopracować. - powiedział i pokazał mi szkicownik, a moim oczom ukazał się piękny łapacz snów. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, więc przez moment po prostu milczałam, co Zayn źle odebrał.  - Jeśli ci się nie podoba mogę zaprojektować coś innego. Może coś mniejszego, albo... - zaczął się niepotrzebnie tłumaczyć i już chciał przewrócić na czystą kartkę, jednak ułożyła dłoń na jego, przez co jego wzrok spoczął ponownie na mnie.
- Nie, Zayn. Jest przepiękny. - zapewniam go.
- Naprawdę? Pomyślałem, że będzie on dobry. Będzie cię chronił, przed koszmarami, gdy mnie nie będzie obok. - przy ostatnich słowach jego głos lekko zadrżał. Zayn ma chyba pewne wyrzuty sumienia, że wyjeżdża w trasę i niby zostawia mnie tutaj samą, ale już mu powtarzałam, iż to w pewnym rodzaju jego praca, a także spełnianie marzeń. Nie miałabym serca, aby go tego pozbawiać. - Nie chcę ciebie zostawiać. - wyznał i popatrzył na mnie zmartwionym wzrokiem.
- Hej... - przesunęłam się do niego, biorąc jego twarz w dłonie. - Przecież kochasz to co robisz... - nie dokończyłam swoich wywodów, ponieważ mi przerwał.
- Ciebie kocham bardziej. Czy ty w ogóle wiesz jaka jesteś dla mnie ważna? Czy masz choćby mgliste pojęcie jak bardzo cię kocham? - zapytał, chwytając moje dłonie, a ja poczułam jak brakuje mi powietrza. Zayn zawsze mówił to w taki sposób, że zapierało dech w piersi. Już miałam coś odpowiedzieć, jednak ten jakże romantyczny moment przerwał Niall, wchodząc do salonu.
- Co oglądamy? - spytał, rozkładając się na kanapie z miską popcornu w ręce. Obydwoje z Zaynem spojrzeliśmy na niego jak na debila. - Okey, okey, nie przeszkadzajcie sobie. - i wrócił wzrokiem na ekran telewizora. Cały magiczny nastrój znikł w przeciągu sekundy. Zayn głośno odchrząknął, a blondyn odwrócił się w jego stronę. - Zayn zagłuszasz telewi... - przerwał, kiedy spojrzał mu w oczy. - To było coś ważnego? Jasne, nikt nie chce ze mną rozmawiać, a Amanda wybrała się do fryzjera. Pójdę do Harry'ego i Waliyhi, może oni mnie przyjmą. - odparł z wyrzutem i w mgnieniu oka zniknął z salonu.
- Coś czuje, że tu wróci. - westchnął Zayn, zmieniając pozycję, tak, że teraz leżał na moim brzuchu. Moją ręka automatycznie zagłębiła się w jego hebanowych włosach.
- Co z drugim tatuażem? - zapytałam, chichocząc oraz pociągając lekko za końcówki, na co jęknął cicho.
- Chciałabyś napis? Bo mam coś dla ciebie. - powiedział, a ja spojrzał na niego pytająco.  - Pozostań przy życiu dla mnie. Umrzesz, ale teraz Twoje życie jest wolne. - szepnął, a jedyne co było mnie stać to pocałowanie w usta. Gdy oderwaliśmy się od siebie, chwyciłam dół jego koszulki, a na jego twarzy pojawiło się zaskoczenie, jednak w jego oczach zobaczyłam czysta ciekawość. Z jego drobną pomocą przeciągnęłam szary materiał przez jego głowę, który następnie wylądował na kanapie obok mnie.
- Kochanie, jeśli chciałaś mnie zobaczyć bez koszulki wystarczyło poprosić. - zaśmiał się, a ja przewróciłam oczami, na jego komentarz.
- Chciałabym, żebyś poopowiadał mi o swoich tatuażach. - poprosiłam, przygryzając wargę, a on uniósł wysoko brwi i pokręcił głową z uśmiechem na ustach. Na początku wskazał "Bus 1" na lewej dłoni.
- Ten zrobiłem razem z Louisem, bo tak się nazywał nasz tour bus na pierwszej trasie. - odparł, a następnie zaczął wskazywać pojedyncze cyfry na swoim ciele. - One po złączeniu układają się w jedną całość, czyli mój numer castingowy z X Factora. - dodał.
- A ten? - zapytałam i delikatnie dotknęłam czarnego serca na jego prawej piersi. - Powiedziałeś, że on ma dla ciebie największą wartość i miałeś mi wyjaśnić o co chodzi. - powiedziałam oskarżycielskim tonem, na co Zayn się cicho zaśmiał.
- Przyjrzyj mu się dokładnie. Co widzisz? - zapytał, a ja bardziej się pochyliłam, czując jego gorący oddech na swoim policzku. Widziałam jak serce pod jego piersią przyspiesza.
- Czarne serce, a na dole ma czerwona oblamówkę, w kształcie litery "V". Co to oznacza? - zaciekawiłam się i przeniosłam na niego wzrok. Kiedy spojrzałam mu w oczy zobaczyłam miłość, co było piękne, a mnie nagle olśniło. - Victoria. - wyszeptałam, a on się podniósł i złączył nasze usta w pocałunku, co było potwierdzeniem mojej odpowiedzi. Przeniósł swoje dłonie na moją talię, a następnie w mgnieniu oka zmienił naszą pozycję, tak, że teraz ja byłam pod nim. Zawisł nade mną, a na jego ustach malował się uśmiech, odsłaniający zęby. - Ty już wtedy... - zaczęłam, jednak nie dane mi było skończyć.
- Nie byłem pewny, ale wiedziałem, że jesteś dla mnie cholernie ważna. Poczułem, że w tym okrutnym świecie znalazłem coś dobrego. Zawładnęłaś nade mną. Nie było chwili, żebym o tobie nie myślał i całą miłość, którą trzymałem w sobie chciałem oddać tylko tobie. Mijały dni, tygodnie, a te uczucia się tylko nasilały. Tak bardzo cie kocham. - powiedział, a w moim oczach pojawiły się łzy, które po chwili przecięły moje różowe policzki. Jego dłoń powędrowała do mojej twarzy i kciukiem starł słoną ciecz. - I nigdy nie przestanę.

_______________________________________________________________
Zostawcie po sobie ślad :)
Może być nasza ukochana kropka ^^

Kisses.
- Katy&Care.

57 komentarzy:

  1. Zarabiste ! A porud El. Mnie rozwalił :D pisz dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz dalej!♡ Najlepsze było to, że Vic nie ma prawa jazdy a jeździła i porysowala auto Zayna! Życzę dalszej weny (:!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny blagam o kolejny post! Napiszcie 102 rozdzial! Bez tego bloga nie da się żyć! Zrobicie dedykacje na 102 rozdział. Pozdrawiam Oliwia

      Usuń
    2. POTWIERDZAM

      Usuń
  3. Zaczęłam czytać dopiero teraz, ale muszę nadrobić resztę bo jest bardzo fajny! Piszesz bardzo poetyckim językiem i wogóle jest super! :)
    PROLOG

    -Ja nie ufam ludziom takim jak ty –uderza pięścią w blat kuchenny i zaciska usta w wąską kreskę. Jest oblany wyrazistym rumieńcem, a jego oczy błyszczą się jakby był w kresu wytrzymałości.
    -To komu ufasz? –patrzę na niego łagodnie, a nawet lekko się uśmiecham. Jestem zmęczona jego humorkami. Harry Nie odpowiada. Dyszy ciężko wlepiając wzrok w podłogę. Kiwam głową. –No właśnie. Nikomu.- Obracam się na pięcie i wychodzę z kuchni. Kiedy tylko znikam za progiem wybucham płaczem. Zamykam się w pokoju i opieram plecami o drzwi.
    -Nigdy nie uda ci się mnie poznać, Hailee. Trzymaj się ode mnie z daleka –mówi do zamkniętych drzwi mojej sypialni. Jego głos jest przez to dość stłumiony.
    -Dlaczego? –odzywam się mimowolnie głosem, który w połowie słowa się załamuje. Czy wie, że płaczę?
    Nastaje cisza ale wiem, że wciąż stoi przy moich drzwiach.
    -To by cię zniszczyło –odpowiada po chwili niskim głosem, a kroki które powoli cichną znaczą, że już odchodzi. Zasłaniam twarz dłońmi i zaciskam zęby.
    -Już mnie zniszczyło –szepczę sama do siebie.

    ***
    Jestem zbyt słaba. Zbyt grzeczna. Harry nie jest dla mnie. Jego osobowość to olbrzymia fala, a moja to skałka, którą on cały czas taranuje. Kiedy on trzyma w ustach skręta, ja jem lizaka, kiedy ja płaczę on się śmieje, kiedy on robi sobie kolejny tatuaż, ja rysuję serduszka długopisem na nadgarstku. Jesteśmy zbyt różni, a mimo to coś mnie przyciąga. On jest magnesem, ja bezwładnym kawałkiem metalu.

    Jestem taka krucha, delikatna, grzeczna i niedoświadczona. Czy jestem gotowa na ryzyko jakim jest ten toksyczny chłopak? Jego świat może mnie zniszczyć. Po co się w to pakować skoro Harry nigdy nie kocha? Moja nadzieja, że może jednak coś w nim pęknie i się zmieni jest zbyt silna abym się poddała. Ja go pragnę poznać. Nie wiem tylko czy pragnę z miłości czy z czystej ciekawości.

    http://harrystylesneverloves.blogspot.com/2016/07/prolog-ja-nie-ufam-ludziom-takim-jak-ty.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowite!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz czytam coś tak pięknego i stworzonego przez tak utalentowanego człowieka! Podziwiam wa! <33

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam wasze opowiadania. Cenię je zarówno jak i za powagę ale i również stylistykę ortografię i interpunkcję. Mam nadzieję że kolejny rozdział pojawi się bardzo szybko! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. P.S Kiedy możemy spodziewać się kolejnego rozdziału?

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest cudowny. Ty jesteś cudowna. Boże ale ten rozdział jest cudowny jak i inne rozdziały <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Daj już kolejny!!!! Pliiisss ! Kochamy waaaas! !!

    OdpowiedzUsuń
  10. Macie niesamowitą wenę oraz niesamowitych czytelników. Jesteście wręcz stworzone do pisania tych działów! Mogę je czytać godzinami i zatraca się w nich po uszy! Mam nadzieję, że teraz uda wam się dobić do 200 rozdziałów! Oczywiście my będziemy Was wspierać w tym co robicie <3 Tylko proszę gdyby wam się udało w mniejszych odstępach czasowych wstawiać te rozdzialy;) Wiem, że może być to trudne bo potrzeba do tego duuuuzej ilości weny i czasu, ale myślę że z naszym wsparciem napewno wam się uda! KISSES

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam ten fanfik ♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  12. Dacie szybko kolejny? Bardzo Was proszę! Wasze opowiadania bardzo mnie fascynują! ������❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  13. Woooow! Jestem ciekawa czy ona zrobi sobie ten tatuaż xd I co będzie dalej rzecz jasna xd

    OdpowiedzUsuń
  14. Boski.... Cudo.. Jak zawsze..
    Poród El boski.. I ta jazda Vik.. I ta reakcja Zayn'a...

    Albo El.. NIGDY WIECEJ SEKSU ... jest już prawie 1 wszyscy śpią a ja się śmieje
    No to ten no tego życzę weny i wgl.. To do nastepnego <3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  15. Super! Czekam na next!
    Nikaa

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeeei! 101 rozdział! Super są te wasze opowiadania xd

    OdpowiedzUsuń
  17. Każdy z twoich opowiadań ma coś w sobie. To widać gołym okiem ������

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudoo! Przez dwa O xd

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie no super rozdział! Ten poród El, Ta jazda Victorii, I oczywiście reakcja Zayna na samochód;):'') Dziewczyny następny rozdział dajcie szybciej, bo ja tu umrę. Przesadziłam, co nie? Dobra, nie ważne... Życzę WENY, WENY, i jeszcze raz WENY oraz częściej wychodzących rozdziałów!! Pozdrawiam:*;* KISSES

    OdpowiedzUsuń
  20. Ej no dziewczyny teraz to się postarałyście, zresztą jak w każdym innym rozdziale xd Podziwiam was :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Hej! Przeczytałam i wiecie co? Mam nadzieje ze w następnym będzie trochę pikantnych szczegółów . Hihi

    OdpowiedzUsuń
  22. Poród Eleanor, nauka Wiktori. .. No po prostu coś niesamowitego. Wgl.. To koleżanka poleciła mi tego bloga i jest naprawdę fajowy! Uwielbiam WAAS <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Czuje się niesamowicie kiedy czytam wasze opowiadania :) P.S spóźnione STOOO LAAAT! POZDRAWIAM;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kolejny rozdział! Ciesze się ze udało wam się go tak szybko wstawic :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Zapiera dech w piersiach ��

    OdpowiedzUsuń
  26. Podoba mi się fabuła:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Zapraszam do mnie:
    http://story-of-my-life-harry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Zapraszam do mnie:
    http://story-of-my-life-harry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Szybkoooo! Dajcie kolejny! Szybkoooo!

    OdpowiedzUsuń
  30. Dziewczyny, mam do was ogromną prośbę... Mam urodziny 2 sierpnia i chciałam się was zapytać czy wstawic ie tego dnia opowiadanie? To byłby najpiękniejszy prezent EVER. Bądź was proszę ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszamy, ale się nie wyrobimy :( Ale obiecujemy, że następny rozdział, będzie z dedykacją dla Ciebie. ;* Wszystkiego najlepszego słońce, spełnienia marzeń i czego sobie tylko zapragniesz ❤ - Katy&Care.

      Usuń
    2. Bardzo wam dziękuję! Mam nadzieje ze uda wam się szybko wstawić kolejne opowiadanie ❤ Uwielbiam je :D Kocham MOCNO ! I dzięki że wgl odpisałyście dziewczyny!

      Usuń
    3. Nienawidzę was, NIENAWIDZĘ
      TO JEDEN Z TYCH NAJPIĘKNIEJSZYCH ROZDZIAŁÓW. PORÓD EL ŚMIEJE SIĘ��
      SUPER ROZDZIAŁ I CZEKAM NA NASTĘPNY.
      ŻYCZĘ WENY

      Usuń
  31. Genialny rozdział ! Poród El boski,jazda Vicky i reakcja Zayna cudna! :'D Super,że w końcu wszystko się im układa. No i Lou tatusiem <3 ! Podziwiam was za te niesamowite pomysły,wenę i chcęci ! Jesteście kochane! Już nie mogę doczekać się następnego !!! :D

    OdpowiedzUsuń
  32. S.U.P.E.R. cudo, genialny aaaa czekam na następny :*♡♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  33. Jeej ❤ uwielbiam Wasze opowiadanie, chociaz zawsze bylam anonimowa, jednak tym razem wyszlam na światło dzienne" i serdecznie zapraszam rowniez na swojego bloga storiesthaticantexplain.blogspot.com
    Pozdrawiam
    Mika 💕

    OdpowiedzUsuń
  34. Może kolejny blog, i trochę pikanterii? Hihi :) Dziewczyny ODWALACIE KUPE SUPER ROBOTY! :)
    KISSES <333

    OdpowiedzUsuń
  35. Kiedy dodacie kolejny ... Ile można czekać :c

    OdpowiedzUsuń
  36. Super opowiadanie.
    PS. Kiedy next
    N.

    OdpowiedzUsuń
  37. Jestem ciekawa kiedy Wiktoria napisze swoją własną piosenkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to napisała w rozdziale chyba 98, w sensie jest to piosenka little mix - secret love song, ale w tym blogu tak jakby napisała ją ona ;) - Katy&Care.

      Usuń
    2. Chodzi mi o to kiedy ona napisze taka poważna piosenkę z teledyski em i ja wypromuje xdd Żeby reż była piosenkarka. Czy macie coś takiego w planach? XD Pozdrawiam :D

      Usuń
    3. Pożyjemy, zobaczycie ❤

      Usuń
    4. O kurczeeee! Już nie mogę się doczekać :D

      Usuń
    5. A tak wgl. To na kiedy szykujecie kolejny rozdział? XD

      Usuń
  38. Super! A tak na marginesie ile planujecie rozdziałów? ❤❤❤��

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze xx