poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Rozdział 102

CZYTASZ = KOMENTUJESZ !
Będziemy bardzo wdzięczne ❤

- Chyba nie muszę przypominać, jak o nie trzeba dbać, prawda? - powiedział Tye, zaprzyjaźniony tatuażysta Zayna, naklejając mi specjalną przeźroczystą folię ochronną na świeży tatuaż na moim prawym przedramieniu. Zerknął w stronę mojego chłopaka, który dźwięcznie się zaśmiał i skinął głową, po czym przejechał palcem wskazującym po dolnej wardze, co miał w zwyczaju. Ułożył dłoń na moim kolanie i spojrzał na skończone już dzieła przyjaciela.
- Muszę przyznać, że się postarałeś. - po raz kolejny się zaśmiał i przeniósł swoje spojrzenie na moją twarz. - Nigdy bym nie powiedział, że zrobisz sobie tatuaż, a co dopiero trzy. Chyba nie przestaniesz mnie zadziwiać Symanka. - przyznał, posyłając mi szczery uśmiech. Zrobiłam sobie dwa tatuaże na przedramionach - na prawej cytat, a na lewej łapacz snów, który zaprojektował Zayn, i na wewnętrznej stronie wskazującego palca, przedstawiający znaczek damy kier. Zayn zrobił sobie taki sam tylko króla.
- Nadal nie umiesz wypowiedzieć mojego nazwiska, Zaynie. - wygarnęłam mu i tym razem to ja się zaśmiałam. Uścisk na moim kolanie wzmocnił się, a ja niekontrolowanie przygryzłam dolną wargę. Czułam ciepło jego skóry przez materiał jeansowych spodni. Jego wzrok opadł do moich ust, uważnie je skanując. Pochylił się w moją stronę, aż poczułam jego oddech przy swoim lewych uchu. Byłam pewna, że drobny rumieniec wpełzał na moje policzki. Byliśmy ze sobą od jakiegoś czasu, a jego drobne gesty, czy spojrzenia sprawiały, że rumieniłam się i wyglądem przypominałam dorodnego pomidora w ciągu dosłownie kilku sekund.
- A ty nadal przygryzasz dolną wargę, jakbyś nie wiedziała jak to na mnie działa. Nie wiem, czy robisz to nieświadomie, czy po prostu się ze mną droczysz. - wyszeptał i powoli uniósł prawą dłoń, a następnie szybkim, ale wciąż delikatnym ruchem wyswobodził moje usta spod zębów. Niewinnie się uśmiechnęłam, a on pokręcił głową z rozbawieniem. Nagle zadzwonił mój telefon, więc ostrożnie wyciągnęłam urządzenie i odebrałam.
- Victoria? Pojechalibyście do sklepu po żelki? - po drugiej stronie usłyszałam błagający głos Waliyhi. - Może jeszcze czekoladę? W sumie chipsy też się skończyły... To może przyjdźcie po mnie i pojedziemy razem? Co ty na to? Bo mówiłaś, że ci się szampon kończy, to byśmy pojechali do Tesco, a może do Auchan, albo jednak do Tesco? Ja nie wiem. - powiedziała, a jej głos się załamywał.
- Spokojnie, przyjedziemy po ciebie i możemy pojechać i tu i tu, jeśli chcesz. - stwierdziłam, co spotkało się z wielkim entuzjazmem dziewczyny, która pośpiesznie podziękowała, a następnie się rozłączyła. Rozbawiona uśmiechnęłam się pod nosem, a Zayn spojrzał na mnie pytającym spojrzeniem. - Twoja siostra ma zachcianki. - powiedziałam, na co Zayn przewrócił oczami.
- Zaczynam już mieć tego dość. Niech ona w końcu urodzi, bo ja serio już nie wytrzymuje. Wciąż pamiętam, jak o drugiej nad ranem zciągnęła mnie z łóżka, bo nagle naszła ją ochota na coś z McDonalda. - jęknął, a ja pacnęłam go w ramię. Chłopak ruszył do Tye'a w celu uregulowania należności za tatuaże i zaczęła się nasza mała kłótnia o to kto będzie płacił, jednak niestety wyszło na Zayna. Opuściliśmy studio tatuaży, naciągając czapki na nasze głowy i udaliśmy się do auta, na szczęście nie zwracając uwagi żadnych fanek. Pod domem byliśmy po kilkunastu minutach i ledwo zajechaliśmy na podjazd, a w drzwiach stanęła Waliyha w obecności Harry'ego, którego cały czas odpychała ręką, jednak on za każdym razem ponownie się do niej przybliżał, aby pomóc jej zejść po schodach.
- Jedź, bo jeszcze wpakuje się nam do auta. - powiedziała od razu po zamknięciu drzwi. - Kocham go, ale czasami strasznie przesadza. Ze mną już wszystko w porządku, tak samo z dzieciakami, ale on tego nie jest w stanie zrozumieć i nie daje mi spokoju. - mruknęła niezadowolona, uciskając palcami skrzydełka nosa.
- To dlatego zadzwoniłaś do nas? - zapytałam, ale odpowiedź była oczywista. Brunetka głośno westchnęła i oparła głowę o zagłówek. - Zrozum, że nie widzi świata poza tobą i dziećmi. Dla was obojga to jest nowa sytuacja i on też stara się w niej odnaleźć. Poza tym w nocy miałaś lekkie bóle brzucha i w okolicach lędźwi, więc przez to stał się jeszcze bardziej ostrożniejszy. - wytłumaczyłam, zerkając na nią.
- Zawieś sobie minimum dwukilogramowe siatki na szyi, noś je przez osiem miesięcy i spróbuj nie narzekać, że cię coś boli. - fuknęła. O! Już jesteśmy, chyba kupie sobie loda, albo nie. Arbuza! Tak zjadła bym teraz arbuza. - powiedziała i wręcz wybiegła z samochodu, a my szybko poszliśmy w jej ślady. Wiem, że ciąża to nie jest żadna choroba, jednak ona to zupełnie inna historia. Jest w ciąży bliźniaczej, na dodatek zagrożonej. W jej przypadku ryzyko jakichkolwiek powikłań jest zdecydowanie większe, niż przy normalnie postępującej ciąży. Znaleźliśmy ją przy dziale z owocami, kiedy z lekkim grymasem na twarzy dźwigała upragnionego arbuza w celu włożenia go do koszyka.
- Wal! Ty nie możesz dźwigać! - krzyknęłam i jak poparzona podeszłam do niej i wzięłam go od niej, a następnie wrzuciłam do wózka.
- No kolejna się znalazła! Jak Harry. Tego nie możesz, tam tego nie możesz. Mam już tego serdecznie dość! - zaczęła na mnie krzyczeć, zwracając przy tym uwagę innych osób. Jej oczy świeciły się z gniewu, ale nagle jej wyraz twarzy całkowicie się zmienił; wzrok jak i rysy twarzy złagodniały. - Przepraszam, ja nie chciałam. - wyszeptała skruszona, po czym mnie przytuliła. Objęłam ją w szczelnym uścisku, w czym przeszkodził mi trochę jej brzuch. Zayn spojrzał na nas zmartwionym jednak nic się nie odezwał. - Pomału zbliża się poród, a ja cholernie się boję, że sobie nie poradzę. To wszystko pomału zaczyna do mnie docierać. Na dodatek nie będę miała jedno dziecko, tylko dwójkę. - wyszeptała tak, że tylko ja to usłyszałam.
- Jestem pewna, że dasz sobie radę, bo przez ten cały okres pokazałaś jaka jesteś silna i dzielna. Miałaś kilka złych momentów, ale od tego jesteśmy my i twoja rodzina, żeby ci pomagać. Nie myśl, że jesteś w tym sama, bo to nie jest prawda. Zawsze będziemy przy tobie, czy tego chcesz czy nie.Wydaje mi się, że nie pozbędziesz się nas łatwo, a zwłaszcza Harry'ego. - powiedziałam, odsuwając się od niej, a Zayn podszedł do niej i złożył pocałunek na jej czole. Waliyha kiwnęła głową i posłała w naszą stronę drobny uśmiech. Po 20 minutach wyszliśmy ze sklepu niosąc reklamówki wypełnione po brzegi słodyczami, owocami oraz słonymi przekąskami, a Wal wlekła się za nami opadnięta z sił. Znowu zaczęła narzekać, że wszystko ją boli.
- A jeśli to coś poważnego? - spytał mnie Zayn, patrząc na siostrę współczującym wzrokiem. 
- To normalne w jej stanie, a przynajmniej lekarz mówił, że tak będzie. - zapewniłam, chociaż sama zaczęłam czuć obawy, kiedy nagle Waliyha przystanęła i złapała się za brzuch. Oboje do niej podeszliśmy i zaprowadziliśmy do auta. Zayn kucnął przed nią i ułożył ręce na jej kolanach, a ona zaczęła zapewniać, że wszystko jest w porządku, chociaż grymas na jej twarzy mówił zupełnie co innego.
- Jedziemy do szpitala. Wolę się upewnić, że nic wam się nie stało. - postanowił i wrócił za kierownicę, a ja zostałam z brunetką na tylnych siedzeniach - Nie będę patrzył, jak cię boli bo to nie jest normalnie. Tylko proszę nie próbuj mnie przekonywać, że nie trzeba, bo i tak to ci się nie uda. Powinniśmy i tak już wcześniej zawieść... - Wal chciała przerwać jego monolog, jednak jej się nie udawało. Brunetka jęknęła, zaciskając mocno powieki i chwyciła moją rękę, po czym mocno ją ścisnęła. Jej gwałtownie oddech przyspieszył i stał się płytki oraz poszarpany, a ja zorientowałam się, że poród się zaczął.
- Zayn, do cholery! Ja rodzę! - krzyknęła wściekła, a autem gwałtownie szarpnęło. Chłopak przerażony odwrócił się w naszą stronę, nie mogąc złapać oddechu. Dopiero po chwili się opanował i mocno docisnął pedał gazu. Całą swoją uwagę skupiłam na Waliyhi, której twarz wykrzywiona była w grymasie bólu, a na jej czole pojawiły się drobne kropelki potu.
- Zadzwonię po Harry'ego. Miałaś już przygotowane rzeczy? - zaczęłam grzebać w torebce w poszukiwaniu telefonu. Dziewczyna chciała już coś odpowiedzieć, ale wyprzedził ją jej brat.
- Przecież to za wcześnie, nie powinnaś jeszcze rodzić. Masz termin na pieprzony miesiąc. - zaczął panikować, cały czas patrząc na nas we wstecznym lusterku, upewniając się czy z jego siostrą jest wszystko w porządku. Ręce miał mocno zaciśnięte na kierownicy, aż na jego przedramionach pojawiły się jego wszystkie żyły.
- To powiedz to, kurwa, dzieciom, Zayn. - warknęła wkurzona, mocniej ściskając kości mojej ręki, na co jęknęłam. - Torba jest przygotowana i Harry powinien wiedzieć gdzie jest, tylko musisz mu o niej przypomnieć. - zaczęła jeszcze głębiej oddychać, przez co gorzej jej się mówiło i cały czas przerywała swoją wypowiedź, a ja połączyłam się od razu z Harrym. Rozmowa szybciej się skończyła nić zaczęła, a on oczywiście panikował, ale obiecał, że niczego nie zapomni i powiedział, że dojedzie najszybciej jak się tylko da. Po kilku bądź kilkunastu minutach szalonej jazdy dotarliśmy do tego samego szpitala, gdzie rodziła Eleanor. Zayn mruknął coś niezrozumiałego i w mgnieniu oka zniknął nam z oczu, a Waliyha zaczęła wyklinać go pod nosem. Po chwili wrócił, prowadząc wózek, na który niezwykle ostrożnie posadziliśmy i popchnęliśmy w kierunku wejścia szpitala. Nagle obok mnie pojawił się zdyszany Harry, a ja byłam w szoku, nie wiedząc, jak on w tak krótkim czasie się tutaj znalazł.
- Jestem. - powiedział i chwycił swoją dziewczynę za rękę, po czym przelotnie ją ucałował. Gdy przekroczyliśmy próg budynku wózek przejęła pielęgniarka i zaczęła prowadzić go korytarzem.
- Czy pan ojcem dziecka? - zapytała się Stylesa, który stanął jak wryty, a krew odpłynęła z jego twarzy. Chciał coś powiedzieć, jednak wyprzedziła go ciężarna.
- Tak. - powiedziała stanowczo, patrząc na niemały uśmiech na twarzy szatyna.
- W takim razie zapraszam. - wskazała, którąś sale, po czym zwróciła się do nas. - Niestety państwo musicie tutaj zaczekać. - powiedziała i zamknęła drzwi. Widziałam, jak bardzo Zayn bał się o swoją siostrę, dlatego postanowiłam zadzwonić i powiadomić jego mamę. W czasie, kiedy rozmawiałam z Trisha, poszłam po wodę dla Zayna. Wróciłam w tym samym momencie, w którym Harry wyszedł na korytarz. Serce od razu podeszło mi do gardła, a Malik poderwał się na równe nogi.
- Wyprosili mnie. Będą robić cesarkę. - powiedział, a ja wypuściłam z dłoni kubeczek. Dopiero teraz zauważyłam, jak jego nogi dygotały. Niepewnie podeszłam do niego i przytuliłam go mocno.
- Będzie dobrze. Musi być.

***

- Chciałbym już jego i ją zobaczyć, a następie potrzymać na rękach. - powiedział Harry, którego wzrok był wbity w szybę od pokoju, gdzie znajdowały się bliźniaki w inkubatorach.
- Jeszcze nie raz będziesz miał ich dość. - powiedziałam uśmiechając i przyglądając się maluszkom. Usłyszałam, jak loczek wzdycha. - Ej, im nic nie jest, są zdrowe. Muszą być w inkubatorach, bo to wcześniaki, ale nic im poważnego nie jest. - położyłam mu rękę na ramieniu głaszcząc pocieszająco.
- Dziękuję. - odparł, po czym przytulił mnie mocno. Kiedy w końcu oderwaliśmy się od siebie, uderzyłam go lekko w ramię i pogroziłam palcem.
- Teraz masz się ogarnąć i leć do Wal. Może już się wzbudziła. - powiedziałam, a on kiwnął głową, a następnie złożył szybki pocałunek na moim policzku i ruszył w kierunku sali gdzie znajdowała się jego ukochana. Kątem oka zauważyłam jak Zayn od tyłu podchodzi do mnie, a po chwili poczułam jego ręce na swojej tali, natomiast głowę na ramieniu. Jego włosy przyjemnie łaskotały skórę mojego policzka.
- Wal, chyba nawet jakby chciała, to się dzieci nie wyprze. - zaśmiałam się cicho na te słowa, patrząc na te dwie małe istotki za szybą. - Wiesz może jak dadzą im na imię?
- Chyba Caroline Catherine i Charles Colin. - odpowiedziałam, kiedy sobie przypomniałam jak mama Waliyhi kupiła im specjalną książkę z imionami, a oni zaczęli ją przeglądać i wymyślać poszczególne kombinacje. Zerknęłam na Zayna i zauważyłam z jakim blaskiem w oczach wpatruje się w maluchy, aż poczułam uścisk w sercu. - Ile chciałbyś mieć dzieci? - nawet nie wiem, kiedy to pytanie opuszcza moje usta.
- Dużo. - zaśmiał się, jednak na mojej twarzy nie gościł już uśmiech. W tym momencie cieszyłam się, że on nie może tego zobaczyć. - Jeśli mam być szczery to nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Minimalnie dwójkę i koniecznie chłopca i dziewczynkę. - sprostował, mocniej się we mnie wtulając, a ja zacisnęłam usta, aby przypadkowo się nie rozkleić. Przez głowę przeszła mi myśl, czy to dobrze, że on jest właśnie ze mną, kiedy ja nie jestem pewna czy będę mogła mu to dać. Może lepiej było by mu z kimś innym. Wiem, że nasz związek może nie dotrwać czasów rozmów o rodzinie, ale bez sensu, żeby tracił na mnie swój czas. Spokojnie może znaleźć nową dziewczynę ze zdecydowanie lepszą przeszłością. Moje przemyślenia przerwał dźwięk telefonu Zayna. Rozmowa trwała krótko, a kiedy skończył to zwrócił się do mnie.
- Mama i reszta za chwilę przyjadą i prosiła żeby wyjść po nich na parking, bo nie wie, gdzie ma się udać. - wytłumaczył, a ja kiwnęłam głową.
- Leć po nich, a ja tutaj poczekam. Bez sensu, że będziemy szli oboje. - odparłam, a Zayn się ode mnie minimalnie odsunął. Po chwili przybliżył się do mnie, złożył drobny pocałunek na moim czole, a następnie ruszył korytarzem w kierunku wyjścia.

***

Zamknęłam kolejne pudło z rzeczami Amy i westchnęłam rozglądając się po pustym już pomieszczeniu. Niall jako kolejny z naszej paczki zaproponował Amandzie wspólne mieszkanie. Podobno kupił gdzieś mały domek w okolicy, a blondynka zgodziła się od razu. Najbardziej cieszyła się tym, że będzie mogła zaprojektować sama wnętrze. Nagle do pokoju weszła Susan.
- Skończyłyście już? - spytała, a w jej oczach widoczny był smutek. My zgodnie pokiwałyśmy głowami i podniosłyśmy się z ziemi. - To chodźcie na dół, bo zrobiłam pyszną kawę. - powiedziała i pociągła nas w kierunku kuchni. Widać było po niej, że z jednej strony cieszyła się szczęściem Amy, jednakże było jej smutno, że już nie będą razem mieszkać. Tak samo było, gdy ja się wyprowadzałam. Na jej ustach był ogromny uśmiech, jednak w oczach widać było przebłyski smutku. Usiadłam na jednym z krzeseł w jadalni i spojrzałam na zegarek, a moje oczy zrobiły się wielkości piłeczek ping-pongowych.
- Jest już tak późno? Kompletnie straciłam poczucie czasu przez to pakowanie. Napiszę do Zayna, żeby po mnie przyjechał. - powiedziałam, informując dziewczyny.
- Zayn dalej uczy cię jeździć? - zagadała Amanda, chwytając jedno ciasteczko z talerzyka.
- Odkąd odwiozłam Eleanor do szpitala, nie pozwala mi siąść za kierownice, bojąc się zarówno o mnie jak i o auto, jednak ja nie protestuje. Chciałabym jeszcze parę lat pożyć. - zaśmiałam się, a obie mi zawtórowały. Wyciągnęłam telefon i napisałam krótką wiadomość do chłopaka, a on odpowiedział, że będzie za kilka chwil. Razem z Amandą i Susan rozmawiałyśmy na przeróżne tematy, śmiejąc się przy tym w niebo głosy i jeśli mam być szczera to bardzo mi tego brakowało. Po jakimś czasie usłyszałam klakson, informujący, że Zayn już przyjechał. Niechętnie pożegnałam się z nimi mocnymi uściskami i opuściłam dom, a następnie udałam się do auta. Mój chłopak przywitał mnie pięknym uśmiechem i naprawdę długim pocałunkiem, przez co na moje policzki wkradł się rumieniec.
- Twoi rodzice są już u nas? - spytałam, ponieważ mieli oni nocować w pustym już pokoju Nialla.
- Jeszcze nie. Powiedzieli, że przyjadą za godzinie. Jak było? - spojrzał na mnie kątem oka.
- Świetnie. Dużo powspominałyśmy i pogadałyśmy sobie z Susan. - odparłam szczerząc się jak głupi do sera. - Brakowało mi tego. - odparłam czując błogość. - A co tam u Wal?
- Wszystko w porządku, Całe szczęście nic poważnego jej nie jest. Lekarz powiedział, że nie trzeba się tym przejmować. - oznajmił, a mi spadł kamień z serca. Przez resztę drogi wsłuchiwałam się w muzykę płynącą z radia. Gdy tylko dojechaliśmy pod dom, to od razu udałam się w kierunku kuchni by przyszykować kolację. Zayn oczywiście pytał się czy mi pomóc, ale tak jak on mnie za kółko nie puści, tak ja nie wpuszczam go do kuchni. No bo bez przesady, jak można spalić budyń i to tak, że był cały czarny. Nawet Niall tego nie ruszył. Poza tym nie miałam tak dużo do roboty, ponieważ Liam zabrał gdzieś Danielle twierdząc, że wrócą za parę dni. Po dwudziestu minutach wszystko było gotowe, więc poszłam przygotować pokój, uprzednio dając Zaynowi pudełko z kolacja dla Harry'ego i Wal, prosząc by im to zawiózł. Zostałam, wiec sama w tym wielkim domu, czego szczerze nie lubiłam. Kiedy porządkowałam rzeczy w pokoju zaczęło bardzo mocno padać, a krople deszczu rytmicznie uderzały w okno tworząc pewną melodię. Chwyciłam brudną pościel i ruszyłam w kierunku pralni, gdzie wrzuciłam ją do kosza na brudy. Przechodząc obok salonu, usłyszałam dźwięk tuczącego się szkła. Momentalnie wzdrygnęłam, a mięśnie w całym ciele się napięły. Spojrzałam na przeszklone drzwi od tarasu, skryte za długimi białymi firankami, skąd doszedł mnie hałas. Niepewnie podeszłam w tamtą stronę i wierzchem dłoni odsunęłam materiał, a moim oczom ukazała się roztrzaskana doniczka. Rozglądnęłam się w około, jednak nie zauważyłam nic podejrzanego, przynajmniej tak mi się wydawało. Nagle poczułam czyjeś ręce na swojej tali, na co jak poparzona się odwróciłam.
- Zayn?! - krzyknęłam, czując jak przyspieszony rytm mojego serca stopniowo zwalnia. Na jego twarzy widoczny był zadziorny uśmiech, który starał się ukryć, a ja uderzyłam go w klatkę piersiową. - Dlaczego mnie tak straszysz, oszalałeś? Chcesz, żebym umarła na zawał? To ty zbiłeś tą doniczkę? - wskazałam na przedmiot, a on pokręcił przecząco głową.
- Na polu mocno wieje, to pewnie wiatr ją strącił. - powiedział i ucałował mój policzek, a następnie objął moje ramię. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową i przy rytmie jego serca się uspokoiłam. Usłyszałam, jak drzwi wejściowe się otwierają, na co całe moje ciało się spięło.
- Spokojnie, to tylko moi rodzice. - jego głos zdradzał troskę. Chwilę później w salonie pojawiła się dwójka osób podobnych do Zayna. Trisha, kiedy nas zobaczyła, odstawiła swoją torebkę i z ogromnym uśmiechem na ustach podeszła do nas, a następnie mocno nas przytuliła.
- Jestem babcią. - zapiszczała i odezwała się od nas. - Nawet nie wiecie, jak się cieszę. - jej twarz wyrażała czystą radość. W tym samym momencie przybliżył się Yaser, po męsku uścisnął Zayna i ucałował wierz mojej dłoni, przez co mimowolnie się zarumieniłam.
- Na pewno jesteście głodni, usiądzie a ja podam kolacje. - powiedziałam, wskazując jadalnię, a oni zajęli swoje miejsca kiedy ja poszłam po jedzenie. Trisha oczywiście proponowała mi pomóc, jednak odmówiłam. Gdy już usiadłam kobieta złapała moją rękę, zmuszając b na nią spojrzała.
- Dziękuję. - wyszeptała, na co zmarszczyłem brwi nie wiedząc co takiego zrobiłam. - Waliyha znów jest taka jak kiedyś. - oznajmiła.
- Niech pani nie dziękuję to nie moja zasługa. - uśmiechnęłam się ciepło w jej kierunku. Zayn pod stołem ułożył rękę na moim udzie, a po chwilę odnalazł na moją dłoń i splótł nasze palce ze sobą. Spuściłam wzrok na swój talerz, a on przybliżył swoją twarz do mojej szyi i przejechał po niej nosem. Kiedy zauważyłam, że rodzice Zayna się w nas wpatrują, poczułam jak czerwień oblewa moją twarz i wędruje w kierunku szyi.
- A jak ty się czujesz? Widzę, że raczej dobrze. - zaśmiał się pan Malik, przez co rumieniec na mojej twarzy jeszcze bardziej się poszerzył.
- Jest świetnie. - odpowiedział za mnie Zayn, widząc co się ze mną działo. Objął mnie ramieniem i zaczął kreślić kółka na mojej skórze.
- Wyglądacie ze sobą uroczo. - jęknęła kobieta, a poziom mojego zawstydzenia osiągnął maksimum. - Będziesz szła na studia? - spytała wyraźnie chcąc zmienić temat, za co w duchu jej dziękowałam. Reszta kolacji minęła bez specjalnych ekscesów. Rodzice Zayna już położyli się spać, a Harry napisał nam że zostanie u Waliyhi na noc. Po posprzątaniu całej kuchni, Zayn wypchał mnie z naszej sypialni i uprzednio zabierając koc pociągnął mnie na dach domu. Noc była niezwykle ciepła. Kiedy usiedliśmy zaczęłam obserwować gwiazdy, jednak Zayn cały czas patrzył się na mnie.
- Dlaczego się cały czas na mnie patrzysz? - odwróciłam się do niego,
- Dlaczego miałbym patrzeć na gwiazdy skoro twoje oczy lśnią zdecydowania bardziej?
__________________________
Po prostu skomentujcie ❤

Love ya
- Katy&Care.

85 komentarzy:

  1. No wreszcie! Mam nadzieje ze kolejny rozdział prześlecie jeszcze w tym miesiącu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiammmm <3333

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu urywa się w takim momencie. A co to rozdziału to jest fajny. Czzekam na ciąg dalszy opowaiadania

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej, a co wy na to aby były jakieś małe zapowiedzi kolejnego rozdziału? Już nie mogę się doczekać kolejnego :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, coś czuje że z tego błysku w oku wyniknie coś więcej ;D Dziewczyny powiem jedno: NIEZIEMSKO PISZECIE ♡

    OdpowiedzUsuń
  6. P.S A kiedy oni jadą w te trasę? Pozdrawiam xd

    OdpowiedzUsuń
  7. Doczekałam się numeru 102 xD

    OdpowiedzUsuń
  8. A miałaś mnie nie zabijać....
    <33333

    OdpowiedzUsuń
  9. Dlaczego się wszyscy wyprowadzają :c

    OdpowiedzUsuń
  10. Care, ja mam dosyć użerania się z tobą na TT ( i tak mam rację :* ) ale rozdział zajebisty! Tak, jest to dla mnie jak dzień dziecka. I jeszcze dzieci się rodzą w rozdziale ( nie lubię dzieci grr. ). So this chapter is medżik!

    Do naszych następnych durnych rozmów na Twitterze i do następnego zajebistego rozdziału !
    ;***

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Aaaa...! Doczekałam się 102 rozdziału! 😘😍 Oczywiście rozdział boski i super piszecie 😘 Myślę, że następny rozdział jeszcze ukaże się w tym miesiącu ❤😚� Kisses ❤❤💓💓

    OdpowiedzUsuń
  13. Moje serce!:') Myslalam, że pojawi się post z zawieszniem bloga! Jacie bliźniaki Wal i rodzice Zayna. Romantic ♥ zycze weny!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy next? Kisess ������

    OdpowiedzUsuń
  15. Bo ciągłym czytaniu mam takie wrażenie że Victoria często myśli o uczuciach do Zyan'a. I czy zasługuje na niego. I coś czuje że to nie długo się wyjaśni i wszyscy będziemy w szoku jak to się rozwinie. I co postanowi Victoria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze myślałam że ja tylko mam takie wrażenie xdd

      Usuń
  16. Wpadacie na niesamowite pomysły! :D Dacie jeszcze jeden rozdział w tym miesiącu? PLOSEEE XDD

    OdpowiedzUsuń
  17. Ile musiałam na to czeeekać!! No chyba was zabije xdd

    OdpowiedzUsuń
  18. Super czekam na next N.

    OdpowiedzUsuń
  19. Pomysł na kolejny rozdział = fajny

    OdpowiedzUsuń
  20. Pomysłów jak zawsze wam nie brakuje! Genialny rozdział! Szkoda,że wszyscy się powoli wyprowadzają,ale w sumie wszyscy nadal są razem szczęśliwi :D. Te wątpliwości Vicky czy zasługuje na Zayna oby tu nic głębszego się nie rozwinęło. Czekam spragniona kolejnych rozdziałów ;D <3 !!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Mamy teraz z koleżanką co robić w nocy :) . A mianowicie czytanie wszystkich waszych rozdziałów. Juz wiem ze przypadną mi do gustu .

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie ma to jak się obudzić rano, i zobaczyć ze na twoim ulubionym blogu jest nowy wpis ������

    OdpowiedzUsuń
  23. Macie niesamowite pomysły xd

    OdpowiedzUsuń
  24. Dziewczyny dacie kolejny rozdział w tym miesiącu?

    OdpowiedzUsuń
  25. Super rozdział :) zero monotonii ale też nie ma takiego przekoloryzowania. Po prostu w sam raz <3 świetnie piszecie!! See u in next chapter :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Coraz bardziej mnie zadziwiacie z każdym nowym pomysłem xd

    OdpowiedzUsuń
  27. Dobiero zaczynam czytać tego bloga.Znalazłam się tu przypadkiem,ale nie załuje.To opowiadanie jest piękne.Oni tworzą taką piękną pare.

    OdpowiedzUsuń
  28. Niebo !! Całkowite NIEBO!

    OdpowiedzUsuń
  29. Musze powiedzieć że z każdym nowym rozdziałem coraz bardziej wczuwam się.. Jeżeli można to tak nazwać wgl.. A jak tam? Szykujecie się na kolejny rozdział? Już jestem ciekawa na jakie emocje tym razem nas wystawicie. No i też ciekawi mnie czy uda wam się wstawić kolejny rozdział w tym tygodniu :) A tak BAJ DE ŁEJ Wy razem pisałyście bloga My Black Angel? KISS YOU SOŁ MACZ ! <33

    OdpowiedzUsuń
  30. Co prawda znalazłam to fanfiction niedawno ale od razu mnie wciągnęło.
    Fabuła, postacie i sposób pisania... Dosłownie wszystko jest przecudowne!
    Uwielbiam to że rozdziały są pisane z perspektywy różnych bohaterów a niektóre momenty potrafią nieźle zaskoczyć. Podziwiam autorki za kreatywność i wytrwałość ( w końcu ponad 100 cudownych rozdziałów to niebyle co). Z pewnością zostanę tu na dłużej a fnfkik będzie jednym z moich ulubionych <33

    OdpowiedzUsuń
  31. Końcówka ahh ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  32. Coś mnie natchnęło... Tak jakoś nie wiem przeczucie? I oto prosze! Przed oczami zawitał mi numer 102. Teraz czekam na kolejny rozdział i jestem ciekawa czy moja intuicja mnie nie zawiedzie! I mam nadzieje że wy też mnie nie zawiedziecie! Jestem tego na 100 % pewna .. Co rozdział zaskakujecie mnie nowymi pomysłami.. A tak na marginesie ile aktualnie macie blogów o 1D?

    OdpowiedzUsuń
  33. Boze uwielbiam waszego bloga powinnyscie napisac ksiazke naprawde nie dosc ze ta cala historia tak wciaga lepiej niz niektora ksiazka to jeszcze jest taka emocjonujaca ze za kazdym razem jak czytam waszego bloga to mam ciary na calym ciele. Robcie dalej to co robicie bo idzie wam to naprawde swietnie!!

    OdpowiedzUsuń
  34. Dacie kolejny w szybszym tępie?

    OdpowiedzUsuń
  35. Coraz lepiej u lepiej xd

    OdpowiedzUsuń
  36. DZIEWCZYNYYY! PROSZĘ WAS!DAJCIE KOLEJNY ROZDZIAŁ W TYM MIESIĄCU! PROOOSZE! IM SZYBCIEJ TYM LEPIEJ ...

    OdpowiedzUsuń
  37. I to jest ten moment gdy czujesz pustkę po przeczytaniu wszyskich rozdziałów jednym ciągiem... Dla mnie i tak Harry zawsze będzie z Vic XD [*]
    Wraz z koleżanką czekamy na nexta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie identyczna sytuacja xD <3

      Usuń
    2. Heh :') nie czuję się wyjątkiem. Chyba wolałabym trafić na tego bloga jak będzie zakończony :_: jak ja wytrzymam to czekanie?
      Podobna reakcja względem Harrego , czy niedosytu? :3

      Usuń
  38. Łał. Przeczytałam 102 rozdziqłh w 2 dni i to chyba jeden z moich ulubionych ff1d
    Pozdrawiam
    Lena

    OdpowiedzUsuń
  39. Pytanie: Czy ff Change będzie kontynuowany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie będzie :c PS przeczytaj komentarze pod chyba ostatnim rozdziałem ...

      Usuń
    2. Miałyśmy w planach kontynuowanie Change po skończeniu LT, ale nie wiemy czy to wypali... - Katy&Care

      Usuń
    3. Dziewczyny, powiecie chociaż na kiedy mamy się spodziewać kolejnego opowiadania? Bo teraz jestem w Liceum i będzie mi trochę ciężko tak co chwila wchodzić i sprawdzać . PROSZE

      Usuń
    4. Chodzi o kolejny rozdział, czy kolejne ff?

      Usuń
    5. I o to i o to

      Usuń
    6. Nowy rozdział jest w trakcie pisania i staramy się go skończyć, mamy nadzieję, że uda się to zrobić na dniach, a o nowym ff nie myślałyśmy

      Usuń
    7. Może u lepiej.. Będziecie miały czas na pisanie Little things xdd

      Usuń
    8. W sumie i tak będziemy miały go niewiele, bo teraz idziemy do 2 klasy LO i zaczyna nam się prawdziwe rozszerzenie.

      Usuń
    9. Ja jestem w pierwszej klasie,to narazie nic, ale na biol-chemie tez jest trudno na początku, i nie wyobrażam sobie drugiego roku ...

      Usuń
    10. my też jesteśmy ma biol-chemie xoxo

      Usuń
    11. To Fajnie xD

      Usuń
  40. Za dużo już tych dni :c

    OdpowiedzUsuń
  41. Genialny *_* A wiecie już kiedy możemy spodziewać się next'a?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wchodzę tu codziennie,i mówiły że ma zostać dodany na dniach a tak się nie dzieje :CC

      Usuń
  42. Super bo i standard Kiedy next

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja się zastanawiam co jest w tym naszyjniku co Victoria dostała na 18 urodziny od nie wiadomo kogo i nie można go otworzyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona dostała go od Zayna za MILIONY funtów ... xDd Jak ty to czytasz xdd Pzdr

      Usuń
    2. To nie ten naszyjnik. Ten drugi co próbowała razem z Amy otworzyć ale się nie dało. Co porównała go do Harre'go Pottera

      Usuń
    3. O właśnie .... Myślałam że chodzi ci o ten od Zayna. Ale masz rację ten drugi to tajemnica xdd

      Usuń
    4. Mam nadzieje że się wyjaśni. Bo nie lubie tajemnic. Sorry ale wcześniej nie sprecyzowałam pytania :-)

      Usuń
    5. Nie no spoko xd W sumie mogłam się domyśleć xdd Ja tez Lubie kiedy wszystko jest czarno na białym ale takie tajemnice potrafią trzymać czytelnika w napięciu xdd

      Usuń
  44. Kiedy następny? :D

    OdpowiedzUsuń
  45. Dziewczyny dodajcie następny proszę ��

    OdpowiedzUsuń
  46. I proszę państwa komentarz nr 69 nasz Harold czuwa
    PS. Pozdrawiam i czekam na next

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah xdd Harold musi czuwać xdd

      Usuń
  47. Jak myślicie ile jeszcze trzeba będzie czekać na nowy rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
  48. Mam nadzieje że w tym miesiącu sie pojawi kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładne imię xd Takie samo jak moje xdd

      Usuń
  49. Czy to fanfiction jest zawieszone? Czy dodacie coś w najbliższym czasie?

    OdpowiedzUsuń
  50. Dziewczyny kiedy nexcik bo wchodzę codziennie i powtarzam tylko to: BŁAGAM, ŻEBY BYŁ NOWY ROZDZIAŁ 😍, a potem patrzę i nie ma 😱😔

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracujemy nad rozdziałem, jesteśmy i żyjemy XD- K&C.

      Usuń
    2. Trzymam kciuki, za rozdział 😊 Dobrze wiedzieć, że żyjecie 😂😂💗

      Usuń

Dziękujemy za komentarze xx