sobota, 29 października 2016

Rozdział 103

CZYTASZ = KOMENTUJESZ !
Będziemy bardzo wdzięczne ❤

Siedziałam w pokoju, patrząc tępo na spakowane walizki Zayna. Nadszedł dzień rozpoczęcia trasy przez chłopaków. Chciało mi się płakać, ponieważ byłam świadoma tego, że zobaczę go dopiero za trzy miesiące na święta Bożego Narodzenia. Wiedziałam, że istnieją telefony czy Skype, jednak to nie jest to samo co rozmowa na żywo. Nie będę czuła jego oddechu, jego ręki przy mojej, czy jego ust na moim czole. Moje oczy zaszły łzami, a w tym samym momencie Zayn wyszedł z łazienki. Zaczęłam szybciej mrugać powiekami i wstałam, odwracając się do niego twarzą.
- Zrobiłam śniadanie, więc proszę zejdź, kiedy będziesz gotowy. Będę czekała na dole. - powiedziałam, chcąc wyjść z sypialni, jednak Zayn pociągnął mnie za rękę i szczelnie objął moje ciało.
- Proszę, nie rób tego i nie każ mi patrzeć na twoje łzy, bo rzucę wszystko i zostanę tutaj. - wyszeptał, a ja mocniej się w niego wtuliłam, starając opanować targające mną emocje. Nie spodziewałam się, że będzie mi tak ciężko. - Kocham cię ponad wszystko i jestem pewien, że jakoś to przetrwamy. Nim się obejrzysz, będą święta a my wrócimy do domu. - zapewnił, odsuwając się ode mnie. Chwycił moje policzki i oparł swoje czoło o moje.
- Nie znajdź tylko nowej dziewczyny, Zaynie. - powiedziałam pół żartem, pół serio.
- Żadna kobieta nie mogłaby zastąpić mi ciebie. - powiedział, patrząc mi prosto w oczy, a moim ciałem wstrząsnęły przyjemne dreszcze. - Jesteś jedyna w swoim rodzaju i powinnaś to zapamiętać. - odparł i złączył nasze usta w subtelnym pocałunku.
- Chodź już, bo nie zdążysz zjeść. - zaśmiałam się, gdy tylko oderwaliśmy się od siebie. Zeszłam na dół i zostałam tam piękny widok, który ostatnimi czasy był codziennością. Mianowicie Harry i Wal siedzieli obok siebie i karmili bliźniaki. Twarz Loczka wykrzywiona była w smutnym uśmiechu. Stałam w progu obserwując tamtą dwójkę i zdałam sobie sprawę, że oni mogą mieć gorzej. Zayn chwycił moją dłoń i pociągnął w kierunku jadalni, gdzie chwilę później pojawili się Harry i Wal, gdy dzieci po posiłku zasnęły. Podczas śniadania panowała ponura atmosfera, wszyscy siedzieli przy stole przygnębieni. W dodatku nikt się nie odzywał, tylko Zayn od czasu do czasu wypowiedział jakieś słowo. Jego dłoń cały czas spoczywa na moim prawym kolanie. Gdy zjadłam tylko dwie kanapki i odsunęłam lekko od siebie talerz, to Zayn spojrzał na mnie takim wzrokiem, że aż się wzdrygnęłam i przesunęłam naczynie z powrotem do siebie i niechętnie wzięłam jeszcze jedna kanapkę. Widząc to reszta zaczęła się cicho śmiać. Przez co zrobiłam minę obrażonego dziecka, a on czule ucałował mój policzek.
- Jeśli podczas trasy dowiem się, że mało jesz to osobiście tutaj przyjadę i przeprowadzę z tobą poważną rozmowę. - wyszeptał do ucha, a jego oddech połaskotał mnie w szyję. Już miałam coś odpowiedzieć, jednak przerwał mi dźwięk otwieranych drzwi wejściowych.
- To my! - usłyszałam krzyk Eleanor. Po chwili do jadalni wpadł Louis, rzucając w naszą stronę czarną torbą i od razu zaczął uciekać, krzycząc przy tym na cały głos.
- Bomba! Tam jest bomba! Uciekajcie! - krzyknął, a ja spojrzałam zdziwiona na resztę, która po upływie kilku sekund zaczęła się śmiać z biegającego szatyna. Eleanor westchnęła i z politowaniem kręcąc głową, zajęła jedno z wolnych krzeseł, trzymając na rękach małego Matta.
- Miejmy nadzieje, że po mnie odziedziczyłeś rozum, bo twojemu ojcu zdecydowanie brakuje piątej klepki. - powiedziała do chłopczyka, rozbierając go z kurtki, po czym posadziła go na swoich kolanach. - Uspokoiłeś się już? - zapytała swojego męża, kiedy skończył krążyć wkoło. On tylko przewrócił oczami jak małe dziecko i chwycił ze stołu karton soku pomarańczowego, z którego napił się parę łyków.
- Co macie dobrego? - spytał, rozglądając się po stole. Gdy zauważył, że wszyscy zjedli, jedynie na moim talerzy leżała nadgryziona kanapka, chwycił ją i szybko zjadł. Kątem oka spojrzałam na Zayna, który wyraźnie był załamany postawa przyjaciela. Louis wyszczerzył się do niego, odsłaniając rządek zębów, a mój chłopak zaczął zbierać brudne naczynia, w czym mu pomogłam. W ciągu kilku najbliższych minut przyszedł Niall z Amandą i Liam z Danielle, u której nocował. Ostatnia dwójka była podejrzanie szczęśliwa.
- Co robiliście przez weekend? - zapytała El, poruszając brwiami z głupim uśmiechem na twarzy. I ktoś mi powie, że ona nie pasuje do Lou.
- Wiesz... - zaczęła dziewczyna, poprawiając przy tym sobie włosy lewą ręką, a mój wzrok przykuł pierścionek z diamentem. Policzki Danielle pokryły się różem, kiedy Liam objął ją ramieniem. Przygryzłam wargę i cicho zachichotałam pod nosem, co nie uszło uwadze Zayna. - Byliśmy tu i tam. W sumie nic specjalnego.
- Dobra, dobra. Opowiadaj. - pośpieszyłam dziewczynę.
- Zabrał mnie na kolację do restauracji, a potem, gdy wróciliśmy do mnie do domu, w jednym z pokoi świeciło się światło. Myślałam, że zapomniałam wyłączyć, ale gdy tylko weszłam do pokoju, zobaczyłam pełno zapalonych świec i rozrzucone płatki kwiatów. W tle bardzo cicho leciała moja ulubiona piosenka Lany Del Rey, a moje serce momentalnie zmiękło. - powiedziała, przygryzając wargę. Na chwilę spuściła wzrok na swoje dłonie, z uśmiechem dotykając pierścionka. - Nagle pojawił się Liam. - tym razem spojrzała na chłopaka, a jej wzrok wyrażał miłość i szczęście. - Uklęknął na jedno kolano i musicie mi uwierzyć, że serce prawie wyrwało się z mojej klatki piersiowej, kiedy z kieszeni wyciągnął małe pudełko. - przyznała. Jestem pewna że wszyscy obecni wiedzieli co się stało dalej, ale wciąż czekali aż oni to powiedzą. Nagle Danielle zaczęła się śmiać, co nas wszystkich zdezorientowało. - I on mnie zapytał, czy zostanę jego księżniczką z Disneya. No i jak tu takiemu odmówić? - zaśmiała się, a biedny Liam się zawstydził. Dan wyciągnęła przed siebie lewą rękę, pokazując pierścionek zaręczynowy. Amanda pisnęła i jako pierwsza uściskała parę, a potem reszta poszła w jej ślady. Rozmawialiśmy jeszcze chwile przy stole, jednak czas nieuchronnie płynął i trzeba było zbierać się na lotnisko. Wszyscy od zawsze mówili, że pożegnania są ciężkie. Jednak nie spodziewałam się, że to jest rzeczywiście prawda. Kiedy Zayn poszedł do pokoju po swoje walizki, ja wyściskałam chłopaków, a każdy z nich szeptał mi inne rzeczy do ucha. Oczywiście z Zaynem było mi najtrudniej, jednak nie chciałam się ponownie przy nim rozkleić.
- Będę dzwonić, jak akurat tylko znajdę wolną chwilę. - zapewnił. Wcześniej ustaliliśmy, że Zayn będzie do mnie dzwonił, ponieważ nie wiem kiedy będzie mógł pozwolić sobie na dłuższy telefon.
- Mam nadzieje, że tak będzie. - szepnęłam. Chłopcy zaczęli wychodzić z domu, jednak kiedy Zayn miał przekroczyć próg rzucił na ziemię torbę która trzymał w ręce i w mgnieniu oka znalazł się przy mnie. Chwycił moją twarz w dłonie i zachłannie pocałował, tak aż poczułam dreszcze w palcach u stóp.
- Po prostu zamknij oczy i zobaczysz, że będę u twego boku za każdym razem, gdy będziesz mnie potrzebowała. - wyszeptał wprost w moje usta, a następnie szybko wybiegł z domu, ponieważ chłopaki zdążyli już zatrąbić kilka razy. Wraz z dziewczynami wyszliśmy przed dom, by pomachać chłopakom na pożegnanie. Zdecydowaliśmy, iż nie będziemy jechać z nimi na lotnisko, ponieważ nie będzie miał kto zostać z dziećmi. Poza tym większą grupą zrobilibyśmy tam za duże zamieszanie, zważając na fakt że fanki One Direction na pewno dowiedziały się skąd i o której godzinie wylatują chłopaki.
- Dziewczyny, ja muszę lecieć na zajęcia, bo profesor znowu będzie mruczał coś pod nosem, kiedy się spóźnię. - powiedziała Amy, zgarniając swoją torbę z podłogi. Ucałowała nasze policzki i szybkim krokiem opuściła dom. No tak, zapomniałam wspomnieć: Amanda poszła na studia na projektowanie mody w Central Saint Martin’s w Londynie. Udałam się posprzątać po śniadaniu oraz nastawić wodę na herbatę. W pewnym momencie mój telefon zaczął dzwonić, więc szybko go odebrałam, nawet nie patrząc na wyświetlacz.
- Victoria, rozmawiałem ostatnio z Zaynem i z kilkoma innymi osobami. Przygotowaliśmy dla ciebie pewną niespodziankę. Mam nadzieję, że ci się spodoba. - oznajmił na wstępie Paul, nawet nie dając mi dojść do głosu. - Idź i otwórz drzwi. - powiedział i przerwał połączenie. Zdziwiona podeszłam do drzwi i je otworzyłam, a moim oczom ukazał się Ed Sheeran w samej osobie.
- Cześć, dawno się nie widzieliśmy. - oznajmił na wstępie i mnie przytulił.
- No trochę dawno... - potwierdziłam, dalej będąc zdezorientowana. - Kawa czy herbata? - zapytałam, gdy ten wszedł do środka.
- Tylko wodę poproszę. - odpowiedział, a ja szybko ruszyłam do kuchni, by po chwili wrócić do salonu, trzymając w ręku szklankę przezroczystej cieczy. Piosenkarz zdążył się przywitać z dziewczynami. Podałam mu napój i spojrzałam na niego badawczo.
- Więc o co chodzi? - spytałam w efekcie czego otrzymałam szeroki uśmiech przyjaciela.
- A to już nie mogę Cię odwiedzić? - zaśmiał się, a ja spojrzałam na niego spod byka. Chłopak podniósł ręce w geście kapitulacji, śmiejąc się pod nosem. - Jednakże wolałbym porozmawiać na osobności, wybaczcie moje drogie. - oznajmił, posyłając dziewczynom przepraszające spojrzenie.
- Oj, Victoria ledwo Zayn wyjechał, a ty już sobie facetów spraszasz. Powinnam do niego zadzwonić i go o tym poinformować? - zaśmiała się Eleanor, na co pokręciłam jedynie głową.
- Spokojnie, będziemy grzeczni. - odparł jej Ed i ruszyliśmy do mojego pokoju, a gdy przekroczyliśmy jego próg zamknęłam drzwi. Chłopak usiadł na łóżku, a ja dopiero teraz zauważyłam, że w dłoni trzymał swoją gitarę, którą położył obok siebie. - Więc... Ostatnio rozmawiałem z Zaynem i Paulem i doszły mnie słychy, że napisałaś piosenkę. - powiedział, posyłając w moim kierunku drobny uśmiech, na co zdumiona kiwnęłam głową. - Swoją drogą podobno jest całkiem dobra. - przyznał z uznaniem, a ja poczułam jak robię się czerwona na twarzy.
- O tej piosence nikt nie powinien wiedzieć, a tym bardziej jej usłyszeć.
- Serio chcesz to dzieło zamknąć w szafie? - spytał z niedowierzaniem, po czym westchnął. - Posłuchaj. Chcielibyśmy, żebyś nagrała płytę. Ja ci oczywiście ze wszystkim pomogę. Napisałem nawet już jedną piosenkę. Jestem w trakcie tworzenia jeszcze jednego duetu i może chciałabyś mi pomóc go skończyć, a następnie ze mną zaśpiewać? Wydaję mi się, że z tego mogłoby wyjść coś fajnego. - zaczął nawijać, a ja poczułam się jeszcze bardziej zdezorientowana, niż kilka chwil wcześniej.
- Żartujesz sobie ze mnie, prawda? - zapytałam, śmiejąc się nerwowo pod nosem, jednak jego twarz pozostała nie wzruszona, a ja zamarłam. - Oszaleliście. Wy naprawdę oszaleliście. Ja nie umiem śpiewać, a nawet jeśli wydam tą płytę to kto ją kupi? Nikt nie będzie chciał słuchać mojego wycia. - stwierdziłam, a Ed patrzył na mnie jakbym przed chwilą spadła z księżyca.
- Masz talent, musisz mi uwierzyć. Nie poszłaś na studia, więc co ci szkodzi spróbować? Zobaczymy jak ci pójdzie. Może muzyka jest tym co będziesz chciała robić w życiu? Wiem, że to wszystko wydaje ci się dziwne, jednak niektóre osoby z talentem nie mają takiej szansy i możliwości jakie ty masz.
- Nie poszłam na studia, ponieważ miałam pracować na cały etat w kawiarni, tylko jednej osobie to się nie podobało. - mruknęłam niezadowolona, krzyżując ręce na piersi. Mężczyzna przez cały czas wpatrywał się we mnie, aż w końcu nie wytrzymałam. - Nie dam rady, wiem to. Płytę w studiu jeszcze bym nagrała, ale gdybym miała śpiewać cokolwiek na żywo to bym chyba zemdlała na scenie i stałabym się pośmiewiskiem ludzi.
- Victorio, przecież powiedziałem ci, że ze wszystkim ci pomogę. Po za tym jakoś na imprezie potrafiłaś śpiewać i nie za bardzo cie obchodziły inne osoby. - zaśmiał się, za co zgromiłam go wzrokiem.
- Byłam pijana, a to jest zupełnie inna sytuacja. - wytłumaczyłam, przewracając oczami, na co on głośno westchnął. - Spójrz, wiem, że chcieliście dobrze i doceniam to, ale obawiam się, że nic z tego nie wyjdzie. Szkoda tylko waszego cennego czasu.
- Zmarnujesz go, jeśli się nie zgodzisz. Chociaż spróbuj i zobacz jakby to wyglądało. - zachęcił, patrząc na mnie z nadzieją.
- Chyba zwariowałam. - westchnęłam. - Okey, zgadzam się. - odparłam, a Ed rzucił się na mnie i mocno przytulił. - Co nie oznacza, że nie dostanie wam się za spiskowanie za moimi plecami. - zagroziłam, jednak on mnie już nie słuchał, tylko zaczął szukać czegoś w swojej torbie.
- Tutaj masz tekst i musisz się go jak najszybciej nauczyć. - podał mi jakiś plik kartek. - A teraz słuchaj. - wyciągnął gitarę z futerału i usiadł wygodniej na łóżku. Po chwili zaczął uderzać w struny, przez co w całym pomieszczeniu rozbrzmiała spokojna melodia. Zaczął śpiewać, a ja śledziłam tekst napisany na papierze.

"You can take everything I have
You can break everything I am
Like I'm made of glass
Like I'm made of paper
Go on and try to tear me down
I will be rising from the ground
Like a skyscraper!
Like a skyscraper!" *

Kiedy skończył nie byłam w stanie nic powiedzieć. Czułam drobne łzy cisnące mi się do oczu, jednak walczyłam z tym, aby ich nie pokazać.
- Napisałem ją dość dawno, jednakże nie było okazji, aby ci ją pokazać. - powiedział, widocznie zadowolony moją reakcją. Odłożył gitarę obok siebie i niepewnie na mnie spojrzał.- Ta piosenka jest o tobie i dla ciebie. - wyznał. Bez wahania przybliżyłam się do niego i przytuliłam co odwzajemnił. - Podoba ci się? - zapytał, a ja z uśmiechem na ustach kiwnęłam głową.
- Jest piękna. - wyszeptałam, a w oczach miałam łzy. - Ale skąd ty..?
- Victorio, nie jestem głupi i wiem co ukrywają twoje tatuaże. Harry kiedyś wspomniał, że miałaś ciężkie dzieciństwo i może nie znam dokładnie twojej historii, ale widzę jaka jesteś. Ktoś chciał cię zniszczyć, ale ty wzbiłaś się z ziemi niczym drapacz chmur. - powiedział, a po moim policzku potoczyła się samotna łza, którą szybko starłam. - Przed nami dużo pracy z albumem. - zaśmiał się. - Cieszę się, że będę pracował właśnie z tobą.

***

Dwa tygodnie. Dokładnie dwa tygodnie temu widziałam się z Zaynem. Starał się dzwonić dwa razy dziennie; niektóre nasze rozmowy były dłuższe, inne krótsze. Serce mi się krajało, gdy słyszałam jego zmęczony głos, jednak była w nim nutka podekscytowana, która sprawiała, że cieszyłam się z jego spełniających się marzeń. Cholernie za nim tęskniłam. Bałam się, że go stracę i znowu zostanę sama. Ja podczas tego okresu dużo ćwiczyłam i pisałam piosenki razem z Edem, co sprawiło mi dużo przyjemności. Oczywiście pomagałam też przy naszych słodkich maluchach, które dają nam wszystkim w kość. Kilka dni temu Amanda wpadła na pomysł, aby pojechać na jeden z koncertów chłopaków i zrobić im niespodziankę. Za kilka minut będziemy ładowały w Mediolanie, a moje nerwy sięgały zenitu. Miałam tylko nadzieję, że chłopcy będą mieli dla nas choć trochę czasu, bo przez ostatnie dni myślałam tylko o tym, by w końcu zobaczyć Zayna.
- Victoria? - usłyszałam zirytowany głos koło prawego ucha, a przed moimi oczami ktoś zaczął machać ręką. - Mówię do ciebie od jakiegoś czasu. Wylądowaliśmy. - powiedziała Amanda, a ja rozglądnęłam się po samolocie, z którego część osób zdołała już wyjść.
- Przepraszam, po prostu zamyśliłam się. - oparłam, odpinając przy tym pas i zabierając bagaż podręczny.
- Ostatnio często jesteś zamyślona. Co się dzieje? - zapytała, a w jej głosie pojawiła się troska.
- Nic się nie dzieje, tylko tęsknię za Zaynem i to bardzo. - wyznałam, co oczywiście było prawdą, jednak, gdy spojrzałam na Amy, jej mina mówiła "mnie nie oszukasz". - Boję się, że mnie zostawi. - wymamrotałam pod nosem spuszczając głowę.
- O czym ty mówisz? - zdziwiła się. - On cię kocha ponad życie i nie widzi świata poza tobą. Kiedy na ciebie patrzy cały czas się uśmiecha, a jego oczy tlą się ogniem. Dla mnie wasza miłość jest czymś idealnym i pięknym, rozumiesz? - zapytała, unosząc mój podbródek.
- Chodźmy już. - mruknęłam wymijająco i obie opuściłyśmy samolot. Kilkanaście minut później siedziałyśmy w taksówce, która prowadziła nas na stadion San Siro. Mijałyśmy piękne uliczki Mediolanu i obie jak zahipnotyzowane spoglądałyśmy przez szyby. Nagle samochód się zatrzymał, a przed nami wyrosła wielka budowla. Chociaż od strony bocznego wejścia nie była już tak efektowna. Ustaliłyśmy wcześniej z Paulem, że nas wpuści. Założyliśmy na głowy kaptury i wzięliśmy nasze bagaże, uprzednio płacąc kierowcy. W drzwiach czekał już na nas mój tata. W ostatnim czasie nasze stosunki bardzo się ociepliły, było widać, że się stara, dlatego gdy go zobaczyłam na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
- Witajcie. - powiedział, a ja niepewnie się do niego przytuliłam. - Cześć Amando. - kiwnął głową, a ona uśmiechnęła się w jego stronę. - Chodźcie szybko. - powiedział i pociągnął nas w głąb budynku, po czym niemal wepchnął nas do jakiegoś pomieszczenia, w którym było ciemno. - Nie wychodźcie, ja po was przyjdę. - oznajmił, po czym szybko wyszedł. W pewnym momencie Amy zaczęła chichotać.
- Przypomniało mi się, kiedy ukrywałyśmy się w przymierzali przez chłopakami, a ja potem powiedziałam, że upodabniam się do Harry'ego. - wydusiła i znów wybuchła śmiechem, a ja do niej dołączyłam i przez kilka najbliższych chwil nie mogłyśmy się opanować.
- To było głupie. Ja wciąż jestem ciekawa co oni sobie wtedy pomyśleli. - zaśmiałam się, starając się złapać oddech.
- Nieładnie to tak śmiać się z przyjaciela. - usłyszałam męski głos, na co obie krzyknęłyśmy i odruchowo się do siebie przytuliłyśmy, a w tym samym momencie ktoś zaświecił światło. Przed nami ukazała się postać Harry'ego, który z szerokim uśmiechem na ustach, nonszalancko opierał się ścianę.
- Idioto, chcesz żebym dostała zawału? - krzyknęła Black, uderzając go w ramię. Na co ten odsunął się z udawanym smutkiem na twarzy.
- No wiesz co? Nawet się nie przywitasz? - zapytał z wyrzutem, kręcąc głową na boki. Kompletnie ignorując blondynkę, przytuliłam się do przyjaciela, co odwzajemnił. - Cześć, księżniczko. - wyszeptał mi do ucha, łaskocząc mój policzek swoimi włosami. - Czemu nic nie mówiłyście i trzymałyście to w tajemnicy? Wszystkie przyleciałyście? - zapytał, a w jego oczach pojawiły się iskierki. Aż serce mi się krajało, gdy musiałam sprowadzić go z powrotem na ziemię.
- Dzieci są jeszcze za małe... - zaczęłam delikatnie, a twarz Harry'ego od razu się zmieniła. Poczułam ukłucie w sercu, obserwując jak jego oczy smutnieją. Wiedziałam co czuje, bo ja przeżywam dokładnie to samo, kiedy Zayna nie ma obok mnie. - Jednak Waliyha kazała mi przekazać to. - odpowiedziałam i ucałowałam jego policzek, a jego drobny zarost podrażnił moją skórę.
- No chodź tutaj do mnie, bo ja też się stęskniłam. - powiedziała Amanda i uścisnęła chłopaka.
- Gdzie jest reszta? - zapytałem, przystając na nogę. Moje serce na samą myśl, że zobaczę Zayna niekontrolowanie przyśpieszyło. Harry z figlarnym uśmiechem na ustach spojrzał na swój zegarek.
- Za chwilę zacznie się spotkanie z fanami, więc twój książę powinien być już w boksie, księżniczko. - odpowiedział. - Ja już też muszę iść, bo pewnie mnie już szukają. Spokojnie nic im nie powiem. - powiedział i dosłownie wybiegł z pomieszczenia, zanim zdążyłyśmy powiedzieć jakiekolwiek słowo. Amy spojrzała na mnie zdezorientowanym spojrzeniem, a ja wzruszyłam ramionami. Tak samo jak ona nie wiedziałam co dalej, aż w pewnym momencie drzwi od pokoju se otworzyły, a w nich stanął Paul.
- Przyniosłem wam bluzy. - powiedział, podając nam ubranie z ciemnego materiału. Poczułam ekscytacje rozchodzącą się po moim ciele, kiedy zakładałam ją na siebie. - Jesteście gotowe? - zapytał, a my energicznie pokiwałyśmy głowami, uśmiechając się od ucha do ucha. - Chodźcie zaprowadzę was. - oznajmił, po czym wyszedł z pomieszczenia. Prowadził nas jakimś korytarzem, po czym weszliśmy do jednego z pokoi, w którym na kanapach czekało kilkunastu fanów. Następnie przeszliśmy przez całą jego długość i stanęliśmy przed kolejnymi drzwiami, obok których stał ochroniarz. Mój tata powiedział mu coś na ucho na co skinął głową i wpuścił nas do środka. Nikt nie zwrócił na nas uwagi, a ja wzrokiem zaczęłam szukać Zayna. Zobaczyłam go. Stał w rogu i rozmawiał z małą dziewczynką, ubraną w uroczą różową sukienkę, którą nie mogła oderwać od niego wzroku. Nagle poczułam, jak ktoś szturcha mnie ramieniem. Odwróciłam się więc i spotkałam się z karcącym spojrzeniem Amy, która już po chwili doskoczyła do chłopaków i zaczęła ich ściskać, piszcząc przy tym. Zayn uniósł głowę i dosłownie zamarł, gdy jego wzrok zetknął się z moim. Minęło kilka sekund, aż poczułam jego dłonie napierające na moją talię.
- Zayn! - krzyknęłam ze śmiechem, kiedy on porwał mnie w ramiona i zaczął wirować w powietrzu. Po chwili postawił mnie na ziemi i nie tracąc ani chwili dłużej, złączył nasze usta w pocałunku przepełnionym miłością, pasją i namiętnością.
- Tęskniłem. - szepnął wprost do moich ust, patrząc mi przy tym głęboko w oczy, a ja ponownie złączyłam nasze usta. Gdy oderwaliśmy się od siebie, to poczułam, jak ktoś ciągnie mnie za nogawkę. Okazało się, że była to ta mała dziewczynka, z którą Zayn wcześniej rozmawiał.
- Mogę zrobić sobie z wami zdjęcie? - zapytała, a my zgodnie kiwnęliśmy głowami. Pociągnęła za rękę jedną z kobiet, która zapewne była jej mamą. Wzięłam mała na ręce i ustaliliśmy się do zdjęcia, które zrobiła nam jej rodzicielka. - Dziękuję bardzo. - powiedziała przytulając mnie, po czym lekko speszona odbiegła w przeciwnym kierunku. Poczułam, jak Zayn obejmuje mnie od tyłu.
- Słodki dzieciak z tej małej. - powiedział mi na ucho, na co przytaknęłam. - À propos dzieci, jak tam nasze maluchy? - zapytał, a ja dopiero po chwili zrozumiałam o co dokładnie mu chodzi.
- Wszystko jest w porządku, chociaż nie raz, gdy Eleanor zostawała na noc u nas, bliźniaki i Matthew budziły się z płaczem rozbudzając nas ze snu, co było armagedonem. Ogólnie dziewczyny radzą sobie bardzo dobrze. - odparłam wtulając się bardziej w jego ciało. Było mi tak dobrze, że chciałam żeby już nigdy mnie nie puszczał.
- A ty jak sobie radzisz? - spytał, a jego usta znalazły się na moim karku, przez co moim ciałem zawładnęły przyjemne dreszcze.
- Dobrze, przecież wiesz. - szepnęłam, czując jak moje serce chwilowo się zatrzymało. Kłamałam, jednak nie chciałam, aby wiedział jaka jest prawda. Zayn ułożył dłonie na mojej tali i obrócił moje ciało przodem do jego. Miał zmarszczone brwi, a jego wzrok wywiercał dziurę w mojej osobie. Nie wierzył mi. - Zaynie, naprawdę jest wszystko w porządku, a teraz jeśli pozwolisz pójdę przywitać się z resztą. - odparłam, a on poluźnił uścisk, z którego następnie się wyplątałam. Uciekłam, nie potrafiłam znowu go okłamywać. Równocześnie nie mogłam powiedzieć mu prawdy. Wiem, że wtedy byłby wstanie zrobić rzeczy, których po pewnym czasie na pewno by żałował. Podeszłam od tyłu do Louisa i wskoczyłam mu na plecy.
- Hejka staruchu. - powiedziałam, mierzwiąc mu włosy.
- Że niby ja jestem stary? A czy stara osoba była by w stanie zrobić coś takiego? - spytał, jak na zawołanie zaczął biegać po całym pomieszczeniu i to z dość dużą prędkością. Zaczęłam piszczeć i ściskać jeszcze bardziej tego debila. Naprawdę bałam się, że wyląduje na ścianie i oboje sobie wybijemy zęby. Nie wiem ile czasu minęło, aż wreszcie zatrzymał nas (a właściwie to Louisa) mój tata, który na zachowanie chłopaka przewrócił oczami i odszedł, kręcąc głową. - On nie wie co to jest poczucie humoru i zabawa. - fuknął, stawiając mnie na ziemi i obrażony gdzieś poszedł. Rozglądnęłam się w poszukiwaniu Nialla. Nie znalazłam go, ale zauważyłam, że Amy rozmawia z Zaynem. Moje ciało automatycznie oblał strach. Bałam się, że ona wyzna mu prawdę. Postanowiłam, wiec podejść, aby do niczego nie dopuścić.
- Jeżeli kiedykolwiek ponownie zechce mi się skakać Louisowi na barana, to proszę wybicie mi to z głowy. - zaśmiałam się, wciąż ciężko oddychając. Oboje na mnie spojrzeli, a ja poczułam jak mój żołądek się ściska. - Coś się stało? - zapytałam niepewnie, na co Amanda odwróciła wzrok.
- Wszystko w porządku, kochanie. - Zayn objął mnie ramieniem i ucałował moje czoło. Nagle poczułam, jak ktoś od tylu chwyta mnie w talii, a następnie unosi do góry, przez co pisk wymsknął  się z moich ust.
- Niall? Niall, puść mnie! - krzyczałam, podczas gdy chłopak kręcił mną w kolko. W odpowiedzi usłyszałam tylko ten charakterystyczny śmiech, który poznałam wszędzie. - Niall, proszę! - zaśmiałam się, jednak on sobie nic z tego nie zrobił. - Zayn, pomóż... - jednak nim zdążyłam dokończyć blondyn  potknął się i przewrócił w wyniku czego on wylądował na plecach, a ja znalazłam się na nim, wbijając mu łokieć w brzuch. Nasze twarze były tak blisko, że po chwili poczułam jak językiem dotknął mojego nosa, na co jak poparzona się odsunęłam i wstałam, ścierając rękawem resztki jego śliny. - Mogłeś sobie to darować Neil. - powiedziałam, specjalnie przekręcając jego imię.
- Uwierz, nie mogłem się powstrzymać. - zaśmiał się, na co obrażona założyłam ręce na piersi. Jeszcze chwile się podroczyliśmy, ale naszą sielankę przerwał nam Paul, który oznajmił, że chłopcy muszą wracać do pracy, a następnie zabrał nas na zaplecze, gdzie czekała na nas Lou.
- Hej, Louise. - powiedziałam równocześnie z Amy, a dziewczyna odwróciła się w naszą stronę i z uśmiechem na ustach podeszła i nas przytuliła. Zaczęłyśmy z nią rozmawiać i śmiać, przez co czas minął nam zadziwiająco szybko. Chłopcy wrócili, a Lou musiała się wziąć do pracy. Po godzinie wszyscy byli uczesani i przebrani w ciuchy, wybrane przez stylistki, które nawiasem mówiąc poznałyśmy. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę ile osób potrzeby jest aby odbył się koncert i jak wielkie jest to przedsięwzięcie.
- Jesteście gotowi? - zapytał się Paul, kiedy obsługa techniczna mocowała przy ubraniach odsłuchy chłopaków. Wszyscy zgodnie kiwnęli głową, na co mój tata klasnął w dłonie i oznajmił, że muszą się już zbierać na scenę. - Dziewczyny, chcecie obejrzeć koncert? - zwrócił się do mnie i Amandy, na co zgodnie pokiwałyśmy głowami. Z uśmiechem podeszłam do mojego chłopaka i z całą resztą wyszliśmy z pokoju. Po przejściu dużą ilością korytarzy, znaleźliśmy się przed głównym wejściem na scenę, skąd można było usłyszeć piski i krzyki fanów.
- Za trzy minuty wchodzicie. - usłyszałam gdzieś z boku, na co zbliżyłam się do Zayna.
- Powodzenia. - szepnęłam, pochylając się nad nim. Kiedy nasze usta miały się złączyć, Zayn odchylił swoją głowę, drocząc się ze mną. Jego usta uformowały się w zadziorny uśmiech, który z każdą mijającą sekundą się poszerzał. Uderzyłam go w klatkę piersiową i wyswobodziłam się w jego uścisku, a następnie odwróciłam się plecami, chcąc ruszyć przed siebie, jednak momentalnie poczułam jego ręce na mojej talii, które obróciły mnie z powrotem do poprzedniej pozycji. Zayn przeniósł dłonie na moje policzki i zachłannie pocałował.
- Dwie minuty! - krzyknął ktoś obok nas.
- Baw się dobrze. - mruknął i ostatni raz musnął moje usta.
- Ty też, Zee. - szepnęłam z uśmiechem na ustach, a on już się odwrócił i podbiegł do chłopaków, którzy stali kilka metrów dalej.

***

- Chodź bliżej mnie. - powiedział Zayn, przyciągając moje ciało do siebie. Objął mnie ramieniem w talii, a mi zrobiło się cieplej. Koncert wyszedł im fantastycznie, a chłopcy dali z siebie wszystko, co było widać, po uśmiechniętych twarzach fanów,. Oni natomiast stworzyli jedną z piękniejszych akcji fanowskich. Podczas piosenki "Right Now" wszyscy na arenie podnieśli kolorowe kartki, w wyniku czego ze sceny można było odczytać napis "We are 1D family". Razem wędrowaliśmy uliczkami Mediolanu, jednak nie mogłam się skupić na podziwianiu pięknego krajobrazu. Zayn zachowywał się dziwnie. Nie patrzył się na mnie, tylko oglądał mijane przez nas budynki. Jego twarz była wyprana z jakichkolwiek emocji, a w oczach brakowało tych tak bardzo znanych iskierek.
- Zaynie, wszystko w porządku? - zapytałam, zatrzymując się. Nic nie reagował, czułam się jakbym mówiła do osoby, której nie znam.
- Chyba ja powinienem cię o to zapytać. - odparł, tępo patrząc się przed siebie. Unikał mojego wzroku, a ja poczułam jak moje serce przyspiesza. Wyswobodziłam się z jego uścisku i stanęłam z nim twarzą w twarz. - Słyszałem, że bardzo dobrze sobie sama radzisz... - zaczął, ale na samym końcu urwał.
- Nie musisz się martwić. Wszystko jest w porządku. - zapewniłam, jednak mój wzrok od razu przeniósł się na ziemię.
- Victoria? Ty się słyszysz? Dobrze wiem, że to nieprawda. Z reszta ty tez. - powiedział, po czy, chwycił moje policzki, zmuszając mnie bym na niego spojrzała. Starałam się, żeby się nie rozpłakać, ale łzy same cisnęły mi się do oczu, nad czym nie umiałam zapanować, z resztą jak za każdym razem. - Dlaczego mi nie mówiłaś, że po naszym wyjeździe nie wychodziłaś z pokoju, że ubrana w moje swetry leżałaś w łóżku i nie chciałaś z niego wstać? Dlaczego przez telefon mówiłaś mi, że wszystko jest w porządku, że spędzasz dużo czasu z rodzicami Amy, a byłaś u nich zaledwie parę razy? Dlaczego mnie okłamywałaś? - pytał, a ja nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Moje gardło było tak ściśnięte, że wydobył się z niego zaledwie stłumiony jęk.
- Nie... Nie mogłam. - jąkałam się. - Nie chciałam, żebyś się martwił. Nie chciałam, żeby ktokolwiek się martwił. - powiedziałam, ledwo panując nad swoim głosem, a on w ciągu sekundy zmniejszył dzielącą nas odległość do minimum i mnie przytulił.
- Bardziej martwię się teraz. - szepnął nad moim uchem. - Mogłem przyjechać chociaż na jeden dzień, może to minimalnie by pomogło. Mi też było ciężko. Czułem się jakbym zostawił połowę siebie przy tobie. Jakbym był połową mężczyzny, kroczącym po ziemi w zaledwie jednym bucie. Ale ty mi musisz mówić takie rzeczy. Boję się, że w sytuacji, kiedy jest ci ciężko, znowu...
- Nie zrobię tego, Zayn. Nie chcę do tego wracać, zakończyłam ten etap w swoim życiu. - zapewniłam, a on się ode mnie odsunął.
- Obiecaj mi, Aniele. - szepnął zbliżając swoją twarz od mojej. Jego usta były coraz bliżej, a ręce mocniej naciskały na moją talię.
- Obiecuję. - bo jesteś dla mnie wszystkim.

* Skyscraper \\ Demi Lovato 
_________________________________________
Wiemy i przepraszamy :( 

Jeśli jesteś wciąż z nami i przeczytałeś - skomentuj ;)

Ps. Rozdział niesprawdzony.
- Katy&Care.

46 komentarzy:

  1. Jej super rodział życzę weny i czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. No wreszcie! Ileż można czekać?! A następny zamawiam najpóźniej NA WIGILIĘ! POZDRAWIAM ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Doczekałam się kolejnego rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jest świetny, podobnie jak to opowiadanie, życzę duuuuuuuuuużo weny (:

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział genialny jak pozostałe :* Życzę Wam dużo weny i czekam z niecierpliwością na kolejny <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękny rozdzial��

    OdpowiedzUsuń
  7. No loszki, rozdział wyszedł jak zawsze Ideolo 💓😍💓 Czekam na rozdział i MAM NADZIEJĘ, że ROZDZIAŁ WYJDZIE TYM RAZEM SZYBCIEJ 😏💓😁

    OdpowiedzUsuń
  8. Jej nareszcie jest nie mogłam się doczekać. Co do rozdziału jest świetny. Czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże... Jak ja kocham to ff 😍😍
    Rozdział boski jak zawsze 😍😍
    Życzę weny i powodzenia w szkole 😊😉

    OdpowiedzUsuń
  10. A następny będzie za pół roku :c

    OdpowiedzUsuń
  11. No powrót w wielkim stylu jak to nas was przystało! Rozdział jest cudowny. Biedna Vicky no... ;( Ale dadzą sobie radę! Duży weny dziewczyny i juz zniecierpliwiona oczekuje następnego <3 !!!

    OdpowiedzUsuń
  12. SUPER DZIEWCZYNY! CZEKAM NA KOLEJNY ��❤❤

    OdpowiedzUsuń
  13. Ekstra ��
    Pozdrawiam i życzę weny ��

    OdpowiedzUsuń
  14. Zapraszam na mojego bloga (:

    http://fame-destroies-me-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za spam, ale dopiero zaczynam w bloggerze, a rozdział, tak jak pisałam gdzieś wyżej jest super (:

      Usuń
  15. Świetny rozdział! Boskie! życzę weny oraz zapraszam na mojego bloga:
    https://shawnopowiadaniemendes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Przeczytałam to ff w 2 dni jest zarąbiste ��
    Rozdział świetny , życzę weny ��

    OdpowiedzUsuń
  17. Genialny rozdział,nie moge sie doczekac nexta

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak zawsze cudowny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziewczyny, rozdział czyste niebo! Niesamowicie piszecie.
    A tak na marginesie mam pytanie odnośnie tego ff. Chciałam się dowiedzieć czy juz może wiecie ile rozdziałów planujecie napisac?
    Pozderki xoxo

    OdpowiedzUsuń
  20. Kocham sposób w jaki piszecie *.* <3 chciałabym zeby to opowiadanie się nigdy nie skończyło xd :) czekam na następny rozdział, laski :D życzę weny i powodzenia w pisaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedy będzie kolejny rozdział. Bo już doczekać się nie moge

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam i kocham <3 Wpadłam przypadkiem ale już nie wyjdę :) Przeczytałam w kilka dni i koniec :( Największa tragedia. Cuuuuuuuuuuuuuudo <3 <3 Czekam na rozdział z niecierpliwością <3
    Gusia :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czekam aż będzie dalszy rozdział! Mega 💗💗💗💗

    OdpowiedzUsuń
  24. Jesteśmy wszyscy i czekamy na następny <33 Rozdział idealny, tak kak wasz powrót. Nie mogę się doczekać dalszych *-*

    OdpowiedzUsuń
  25. Kiedy coś dodacie??? Tęsknię ♡♡♡♡-N.

    OdpowiedzUsuń
  26. Słyszałyście juź o śmierci mamy Louis'a. Popłakałam się jak się dowiedziałam kobieta osierociła siódemkę wspaniałych dzieci i jednego wnuka. Cały czas nie mogę w to uwierzyć. Bardzo współczuję Louis'owi i mam nadzieję że nie zrobi nic głupiego i będzie silny.- Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam WIELKA SZKODA. Zostawić siedmioro dzieci dla niej tezż pewnie było z tą myślą. Szkoda tylko tych najmłodszych bliźniaków nie beędą pamiętać swojej mamy. WIELKA SZKODA

      Usuń
    2. Niestety słyszałyśmy :(

      Usuń
  27. Czyli bez prezentu? :c

    OdpowiedzUsuń
  28. To już dwa miesiące jak nie dodałyście żadnego rozdziału. Prosze wróćcie szybko z rozdziałem. I mam nadzieje że rozdziały będą pokazywać się jak wcześniej czyli co miesiąc. Bo nie wytrzymamy jak będziecie dodawać co kilka miesięcy a później co pół roku. Ja mam takie szczęście, że jak zaczynam czytać jakieś opowiadanie to się nie kończy albo rozdział jest to kilka miesięcy. PROSZE WRÓĆCIE DO NAS Z ROZDZIAŁEM

    OdpowiedzUsuń
  29. Kiedy kolejny rozdział ? Z niecierpliwością oczekuję go ze wszystkimi. Jeśli chcecie, możecie odwiedzić mojego bloga, byłaby wdzieczna, dopiero zaczynam czytać i blogować o One Direction :))Zapraszam na stronę do mnie : http://mylovestory91-with-onedrection.blogspot.com/ Z góry dzięki. wenyyy <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Będzie kiedyś... Coś dalej?

    OdpowiedzUsuń
  31. Juz tyle miesięcy nie było rozdziału..pewnie już zapomniałyście o swoim blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to, to nie :) Rozdział będzie jutro, mamy nadzieję, że z rana xd

      Usuń
  32. Proszę napisz coś!! To opowiadanie jest niesamowite! Uwielbiam je i nie mogę się doceać nastepnego rozdziału! <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze xx